Miałem okazję rywalizować już z wieloma zawodnikami, którzy wywodzili się ze wszystkich płaszczyzn walki. Na pewno Lom jest wyzwaniem i tak do niego podchodzę, ale też jestem świadomy swoich umiejętności i gotowości do pojedynku – mówi serwisowi Zagranie.com Damian Stasiak, który jest jednym z bohaterów gali KSW 65.

fot. Damian Stasiak/Facebook

Kamil Piłaszewicz: Ponownie na Zagraniu gościmy Damiana Stasiaka, tym razem z okazji występu na grudniowej gali KSW. Od jakiego czasu wiesz o tym, że wystąpi właśnie na wydarzeniu z liczbą 65?

Damian Stasiak: Datę znam od dawna, a poza tym wraz ze swoim sztabem zaproponowaliśmy federacji, by zawalczyć właśnie na ostatniej gali w tym roku. Włodarze się zgodzili i od razu zaoferowali mi starcie z Eskievem.

Kibice w internetowych zestawieniach już po debiucie Eskieva zaczynali go łączyć z Tobą w kwestii ewentualnego starcia. W jakim stopniu fani twoim zdaniem, mają rację w tym, że może on najbardziej zweryfikować twoje umiejętności?

– Nie do końca się z tym zgadzam, ponieważ miałem okazję rywalizować już z wieloma zawodnikami, którzy wywodzili się ze wszystkich płaszczyzn walki. Na pewno Lom jest wyzwaniem i tak do niego podchodzę, ale też jestem świadomy swoich umiejętności i gotowości do pojedynku.

Sądzisz, że zaprezentował pełną gamę swoich umiejętności w starciu z Gilberem Ordonezem Huilą na gali KSW 62?

– Zdecydowanie nie. Wygrał szybko, łatwo, bez większego trudu sprowadził przeciwnika do parteru i go poddał. I gdybym miał tylko z tej walki podejmować się analizy jego jako zawodnika, to niewiele mógłbym powiedzieć. A Lom na pewno jest silnym, wszechstronnym zawodnikiem, do którego trzeba wychodzić w pełni skoncentrowanym.

A o ile poprawił się Damian Stasiak względem swojej dyspozycji z ostatniej gali?

– Czuję, że stale się rozwijam, ale o ile… Na pewno jestem w lepszej formie fizycznej, ale teraz mogę tak mówić, a walka wszystko zweryfikuje. Na treningach poświęcałem czas każdej płaszczyźnie, ale też rozwojowi motorycznemu, by nie zabrakło wydolności i kondycji.

W jakich płaszczyznach wspomniany Rosjanin na co dzień trenujący w UFD Gym w Dusseldorfie, może ci zagrozić?

– Myślę, że w każdej. Wiadomo, że przede wszystkim jest zapaśnikiem, ale również potrafi silnie uderzyć w stójce, czy stosować się do technik jiu-jitsu. Postrzegam go jako zawodnika kompletnego i tak się też nastawiam.

fot. Damian Stasiak/Facebook

Swoją drogą, to nawet pojawił się progres medialny, bo i częściej wywiadów i wyższe miejsce na karcie walk się pojawiło. Czy podąża za tym większa rozpoznawalność np. w codziennych sytuacjach?

– Uważam, że jest taka, jaka była. Ci, którzy mogą mnie znać, bo interesują się sportami walki, szczególnie MMA, to mnie znają. Konta na mediach społecznościowych również rozwijam tak, jak do tej pory, czyli wrzucam tylko to, co jest związane z uprawianą dyscypliną, a nie np. coś, co wiąże się z życiem rodzinnym. Jeśli chodzi o wywiady, to chętnie ich udzielam wtedy, kiedy ktoś mnie poprosi o wypowiedź na dany temat i wtedy też staram się tak odpowiadać, by wychodziło, jak najlepiej.

Nawiązuje do rozpoznawalności, swego rodzaju identyfikowalności, ponieważ w Internecie można znaleźć komentarze, w których nadawca się z utożsamia z tobą, tylko po to, by Polak zwyciężył. Pojawiają się u ciebie myśli, obawy, że większość fanów może uznać wasz pojedynek za silnie związany ze stereotypowym myśleniem o wyimaginowanym konflikcie na linii niemiecko-polsko-rosyjskiej?

– Zupełnie tak do tego nie podchodzę. Uważam, że należy skupić się na wymiarze czysto sportowym, a nie stereotypowym. Chcę, by wszyscy zauważyli, że spotka się ze sobą dwu znakomitych sportowców, którzy mają wspólny cel: dać, jak najlepszy pojedynek. Do tego obaj odnosimy się z szacunkiem do siebie i swoich umiejętności, więc chcę, by ta walka miała wyłącznie wymiar sportowy.

Nawiązuję do tego, gdyż przyglądając się sytuacji, nie tylko politycznej, zastanawiam się, czy nie obawiasz się, że większość oglądających, będzie zanadto negować umiejętności twego najbliższego przeciwnika?

– Nie, ponieważ nie poświęcam czasu i energii na analizowanie słów osób, które się nie znają na profesjonalnym MMA i tylko się doszukują jakichś konfliktów, szumów medialnych. Ci, którzy śledzą zawodowe gale, z pewnością wiedzą, kto to jest Lom i, co sobą reprezentuje. A takie myślenie, do jakiego nawiązujesz, jest typowe dla tzw. „Januszy”, którzy raczej oglądają eventy np. Fame’u, a nie te, na których mamy profesjonalne pojedynki.

W jakikolwiek sposób kibicowski odbiór twego najbliższego pojedynku wpływa na twe nastawienie, myśli o starciu?

– Moja koncentracja jest skupiona wyłącznie na najbliższym przeciwniku i samej gali. Chcę wyjść w pełni gotowym, by zwyciężyć w oktagonie, ale po to, by udowodnić, że jestem lepszym w walce dwu zawodowców.

Być może takie bazowanie na stereotypach, już jest równie archaiczne, co zastanawianie się, czym jest i z czym się „je” uprawianie wszechstylowej walki wręcz?

– Myślę, że tak i, że widzowie zaczynają rozumieć, jak trudna jest wszechstylowa walka wręcz i, jak wiele czynników musi się złożyć na to, by zawodnik mógł wyjść do klatki. Sądzę, że kibice już wiedzą, że na MMA składają się nie tylko treningi, ale również trzymanie diety, rozwijanie się motorycznie. I, że na pewno jest to bardziej wymagająca dyscyplina niż jednopłaszczyznowa, jak np. boks, karate, czy brazylijskie jiu-jitsu.

fot. stasiakmma/Instagram

Na najbliższej rozpisce zobaczymy jeszcze dwa pojedynki w kategorii do 66 kilogramów. Spodziewasz się, że wygrany z twego pojedynku może zostać zestawionym ze zwycięzcą starcia Torres vs Parnasse?

– Co do tego pytania, to zdecydowanie nie wybiegam, aż tak w przyszłość i koncentruję się wyłącznie na starciu z Lomem. Dopiero po tym pojedynku będę mógł coś więcej powiedzieć, zastanawiać się, z kim mógłbym wystąpić w następnej walce.

Na myśl o brazylijsko – francuskim pojedynku, spodziewasz się, że Francuz weźmie skuteczny odwet za tzw. lunky punch z poprzedniego ich starcia?

– Ich pojedynek obstawiam tak, że zwycięży Parnasse. Jednak nie uważam, że to był lunky punch Torresa, bo on również jest solidnym zawodnikiem, który naprawdę mocno bije. Nie zdziwię się, jeśli Brazylijczyk znowu wygra. Chociaż, jak mówię, według mnie Salahdine dysponuje szerszym wachlarzem praktyk. Jednak tak, jak powiedziałem, nie będę zaskoczony, jeśli aktualny mistrz obroni tytuł.

Media i kibice są przekonani, że bardziej przekrojowym zawodnikiem jest Salahdine. Rzeczywiście tak jest?

– Tak i również się podpisuję pod tymi słowami. Sądzę, że on może zaskoczyć, zarówno atakując w stójce, tocząc pojedynek zapaśniczy, jak i w parterze. Torresowi również niczego nie ujmuję, ale sądzę, że jego styl walki jest czytelniejszy, mniej nieszablonowy. Dlatego sądzę, że Parnasse sięgnie po pas.

I dopytam jeszcze o twój typ na ostatnie starcie z twojej kategorii, które jednocześnie jest drugie na karcie walk. Likus rzeczywiście jest w stanie zwyciężyć w efektownym stylu nad Alexandrem Loofem i potwierdzić tym samym, że rzeczywiście idzie nowa generacja zawodników KSW?

– Przyznam, że za bardzo nie znam ani jednego, ani drugiego, ponieważ nigdy nie przyglądałem się ich walkom. Z racji patriotyzmu kibicuję Likusowi i życzę mu zwycięstwa.

  • Tagi

Zaloguj się aby dodawać komentarze