Ciąg dalszy Melodramy. Adrian Wojnarowski donosi o tym, że Carmelo Anthony dołączył do swojej listy życzeń dwa zespoły. W tym momencie Melo jest skłonny zrezygnować z prawa weta dla trzech drużyn: Houston Rockets, Oklahoma City Thunder i Cleveland Cavaliers.

Gdyby w kilku słowach opisać sytuację wokół transferu Carmelo Anthony’ego, to myślę, że idealny do tego byłby słowa refrenu pewnej piosenki. W latach 80. zeszłego wieku Limahl (brytyjski piosenkarz muzyki pop) śpiewał – ,,Never ending story…’’. I cała ta sytuacja związana z popularnym Melo nadal trwa i trwa i nie widać, żeby miała się kiedykolwiek zakończyć. Oby jak najszybciej.

Który to już raz słyszymy o tym, gdzie chce, a gdzie nie chce trafić Anthony. Melodrama trwa w najlepsze, a my nadal nie wiemy, co się wydarzy. Czy Knicks wymienią 33-letniego skrzydłowego, czy może Melo pozostanie w Nowym Jorku?

Problemem w całej tej sytuacji jest to, że Anthony nie może zostać tak po prostu wymieniony. I tu nie chodzi o aspekty moralne, wizerunkowe, czy jakiekolwiek inne. Melo ma w swoim kontrakcie tzw. no trade clause, czyli może zawetować każdą wymianą z jego udziałem. Prawo weta, które Knicks umieścili w kontrakcie, odbija się teraz klubowi czkawką. W tej sytuacji zespół z Nowego Jorku ma bardzo wąskie pole manewru, bo to nie może być wymiana do każdej drużyny. Teoretycznie można by wymienić Melo do jakiegoś słabego teamu i dostać w zamian picki lub młode talenty na przyszłość. Problem jest taki, że zawodnik musi wyrazić zgodę na deal. Więc w gruncie rzeczy, jeśli Knicks chcą wymieniać Anthony’ego, muszą być spełnione dwa warunki: ta wymiana musi być dla nich korzystna, a do potencjalny zespół Melo musi znaleźć się na jego liście. Wydaje się, że spełnienie obu tych rzeczy będzie bardzo trudne.

Przyjrzymy się drużynom, dla których według doniesień Wojnarowskiego 33-letni zawodnik jest skłony zrezygnować ze swojego prawa weta. Woj donosi o trzech zespołach: Houston Rockets, Cleveland Cavaliers i Oklahoma City Thunder.

Od początku off-season głównym kandydatem do pozyskania Anthony’ego są Houston Rockets. Melo wydaje się być idealnym fitem do drużyny z Teksasu, bo może nie jest już tak dobrym graczem, ale nadal jest świetnym strzelcem. A wiemy, że do Chrisa Paula i Jamesa Hardena gracze tego typu są jak złoto.

Anthony mógłby się wcielić w rolę, którą pełnił w reprezentacji USA podczas Igrzysk Olimpijskich, czy Mistrzostw Świata. Pamiętamy jego świetne występy choćby przeciwko Nigerii, kiedy to Melo trafiał trójkę za trójką. Zauważ, że jego rola ograniczała się do gry bez piłki i rzutów po chwycie. W barwach Rockets 33-letni skrzydłowy mógłby liczyć na bardzo dużo otwartych pozycji, a co pokazał już nie raz, w takich sytuacjach się nie myli.

Harden, Paul i Anthony mogliby być zagrożeniem dla Warriors, jeśli wziąć pod uwagę atak. Po drugiej stronie parkietu nie byłoby już tak kolorowo. Paul jest bardzo dobrym obrońcą, ale pozostała dwójka, mówiąc delikatnie, nie należy do grona nawet dobrych defensorów. Harden ma tendencję do braku koncentracji w obronie , a sytuacja z Anthony’m jest taka, że jest za wolny na krycie trójek, a zbyt mało fizyczny na krycie czwórek.

Sam zawodnik bardzo chciałby dołączyć do ekipy z Houston, ale tutaj jest mały problem – Rockets nie mają nic atrakcyjnego, co mogliby oddać w zamian. Rakiety oddały swoją głębię i wybór w drafcie na pozyskanie Chrisa Paula i teraz nie mają niczego, czym można by zachęcić Nowy Jork do wymiany. Houston oferuje Ryana Andersona, ale wszyscy wiedzą, że jego kontrakt jest zbyt duży (pozostało 60 milionów na 3 lata), jak na to, co daje na boisku.

Gra w Cleveland teoretycznie jest świetnym rozwiązaniem. Melo mógłby się skupić na zdobywaniu punktów i miałby obok siebie najlepszego gracza na świecie. Problemem byłaby na pewno obrona, bo w Cavaliers jest już Isaiah Thomas, czyli jeden z najgorszych obrońców w całej lidze. Nie można też zapominać o Kevinie Love, który poczynił postęp w defensywie, ale nadal jest przeciętny w tym aspekcie. Trzeba pamiętać, że w tegorocznych finałach Warriors nic nie robili sobie z obrony Cavs, więc osłabianie jej, może skończyć się jeszcze gorzej.

Perspektywa gry w Thunder jest moim zdaniem bardzo intrygująca. Zespół z Oklahoma City mają graczy, którzy mogą zakryć braki defensywne Anthony’ego. Mając na uwadze problemy podopiecznych Billy’ego Donovana w ataku, dodatek Melo wydaje się idealny. Westbrook, George i Anthony mogliby stworzyć bardzo ciekawy zespół. Pytanie, co Thunder mogą zaoferować za 33-letniego skrzydłowego. Wydaje się, że dla wyrównania kontraktów w wymianę musiałby zostać włączony Enes Kanter, a z pewnością nie jest to gracz, którego Knicks widzieliby u siebie. Drużyna z Oklahoma City nie może oddać wyborów w drafcie aż do 2022 roku. Sytuacja nie jest łatwa, ale Sam Presti nie raz już pokazywał, że potrafi zdziałać cuda jako generalny menedżer.

Dla Knicks wymiana Anthony’ego wydaje się najrozsądniejszym rozwiązaniem. Drużyna z Nowego Jorku powinna wejść w fazę przebudowy, a Melo tylko w tym przeszkadza, bo mimo 33 lat, nadal jest plusowym graczem. Sama jego obecność na parkiecie daje zespołowi kilka zwycięstw. Logicznym wyjściem, byłoby wymienić Anthony’ego nawet za wyczyszczenie salary cap. Ale to jest Nowy Jork i takie oczywiste tankowanie nie jest mile widziane. Kibice są żądni sukcesu i gwiazd, a to właśnie dla nich przychodzą do Madison Square Garden.

Kontrakt Melo obowiązuje jeszcze przez 2 lata, ale po zbliżającym się sezonie może zrezygnować z opcji wartej 27.9 miliona dolarów na kolejny rok i stać się wolnym agentem. Jest to swego rodzaju ryzyko w dealowaniu po 33-letniego gracza.

W tym momencie wszystko wskazuje na to, że Carmelo rozpocznie sezon w barwach Knicks.

Pamiętamy, że już parę lat temu, kiedy Anthony grał w barwach Denver Nuggets, byliśmy świadkami Melodramy. Tamta sytuacja skończyła się tym, że Carmelo trafił do rodzinnego Nowego Jorku. Ale trzeba zauważyć to, że Knicks oddali za niego pół składu (w przenośni), tym samym tracąc ważnych graczy, którzy z pewnością pomogliby w budowie silnej drużyny. Anthony zachował się egoistycznie i zamiast poczekać pół roku i dołączyć jako wolny agent, nie wykazał się cierpliwością i tym samym osłabił swój nowy zespół.

Nie wiem jak Ty, ale ja już chcę, żeby to już się skończyło. Niech Melo zmieni w końcu klub, a my będziemy mogli skupić się na rzeczach bardziej istotnych.