–  Marcin jest przekrojowym zawodnikiem, który nie boi się ani wymian w stójce, ani pójścia w parter. Staram się przygotować na to, by nie złapał i nie zapiął gilotyny. Jeśli jednak tego spróbuje, to również będę na to gotowy – mówi serwisowi Zagranie.com Cezary Kęsik, który jest jednym z fighterów, którzy wystąpią na gali KSW 64!

fot. kesik_mma/Instagram

Kamil Piłaszewicz: „Lubelski czołg” wraca, by rozjeżdżać kolejnych rywali. Jak doszło do tego, że tym następnym przeciwnikiem okazał się Marcin Krakowiak?

Cezary Kęsik: Dostaliśmy telefon, czy chcemy walkę z Marcinem i jest. Chciałem stoczyć walkę na grudniowej gali, ale ostatecznie okazja występu trafiła się wcześniej.

„Krakus” przywitał się z fanami KSW podobnie jak pan, czyli dzięki dwóm efektownym wygranym. Te wydarzenia przemawiają za tym, że tu z pewnością nie będziemy świadkami pełnych trzech rund?

– Jestem pewien, że będzie mocna bitka i jeżeli tylko będę mógł ją skończyć przed czasem, to zrobię to z przyjemnością.

Mimo tego, że Cezary Kęsik wraca po przegranej, a Marcin Krakowiak po dwu triumfach, to jednak pan jest stawiany w roli zdecydowanego faworyta. Co o tym decyduje?

– Nie wiem, co kieruje osobami, które tak do tego podchodzą. To pytanie trzeba by było do nich kierować.

W jaki sposób radzić pan sobie ze świadomością dotyczącą tego, kto jest faworytem, a kto underdogiem tego pojedynku?

– Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. To, czy jestem faworytem, czy nie, również nie rzutuje bezpośrednio na sam występ.

Zakładając, że czytelnicy tego wywiadu podejmą się kreślenia u bukmachera rozstrzygnięć pańskiego pojedynku, to dlaczego powinni zaznaczyć nazwisko „Kęsik” w rubryce „zwycięzca”?

– Dlatego, że po ostatniej porażce jestem bardzo mocno zmotywowany, żeby odnosić kolejne zwycięstwa. Cały okres przygotowawczy byłem zdrowy i mogłem się skupić wyłącznie na mocnym treningu.

Może któreś konkretne skończenie powinni oznaczyć…? (śmiech)

– Haha! (śmiech) Jeśli już coś obstawiać, to moją obrotówkę, bo na to będę polować! (śmiech)

fot. kesik_mma/Instagram

Przed pojedynkiem z Abusem Magomedovem w zwiastunie zapowiadał pan chęci walki o tytuł, co pokazuje pańskie aspiracje. Zakładając, że w październiku odnotuje pan kolejne zwycięstwo na gali KSW, to z kim w następnej walce chciałby się zmierzyć?

– Nie mam konkretnego nazwiska, z którym chciałbym przystąpić do następnej walki. To kwestia, która jest w pełni uzależniona od włodarzy. Od siebie dodam tyle, że nigdy nie odmówiłem walki. Oferta walki z Jokerem? Ok. Z Abusem? Ok. Ani ja, ani mój sztab nie kalkuluje. Jeśli pojawia się propozycja, to ją bierzemy.

Wracając do tematów związanych z najbliższym pojedynkiem, to dzięki czemu możemy zakładać, że to dłoń „Lubelskiego czołgu” zostanie uniesiona w górę w chwili ogłaszania werdyktu?

– Zawsze trenuję przekrojowo, dzięki czemu jednocześnie mogę poprawiać umiejętności z każdej płaszczyzny. Poza tym zawsze jest coś do poprawy. Do tego stale dochodzą nowe techniki, więc nie ma czasu na nudę.

Przyglądając się poprzednim pojedynkom Marcina Krakowiaka, to co pan może powiedzieć o jego stylu toczenia walk?

– Marcin jest przekrojowym zawodnikiem, który nie boi się ani wymian w stójce, ani pójścia w parter. Staram się przygotować na to, by nie złapał i nie zapiął gilotyny. Jeśli jednak tego spróbuje, to również będę na to gotowy.

Jak wygląda obóz przygotowawczy?

– Wszystko idzie w dobrym kierunku. Forma stale rośnie. Jestem już na końcówce ciężkich treningów i sparingów. Najważniejsze jest jednak to, że jestem zdrowy.

Trzymam kciuki, by było, jak najlepiej, bo szykuje się szalenie interesujące zestawienie i bardzo szkoda by było, gdyby któryś z panów wypadł przez uraz. Moje słowa potwierdzenie znajdują w komentarzach na forach internetowych. Spodziewał się pan, że wieść o tym zestawieniu, tak pozytywnie zostanie odebrana przez fanów?

– Cieszę się, że ludzie tak dobrze odbierają mnie i moje występy, a do tego, że tak mocno mi kibicują. Fajnie, że chcą mnie nadal oglądać w klatce KSW.

fot. kesik_mma/Instagram

Na ten moment wiemy, że gala ma odbyć się w łódzkiej Atlas Arenie, więc ilu kibiców już zapowiada, że przyjedzie specjalnie na zobaczenie pańskiego pojedynku?

– Dużo! (śmiech) Cieszę się, że moi fani w końcu będą mogli być w hali. Do tego na tej samej gali walczyć będzie Rutek, Albert i Patryk, więc jak nasi kibice połączą siły w dopingu… Będzie masakra!

Powrót do dużej hali sprawił, że Cezary Kęsik zgodził się na występ właśnie na tymże evencie KSW?

– Jak wspominałem, plany były takie, bym zawalczył na innej gali, niż ta. Jednak jak widzimy, wyszło nieco inaczej… (śmiech) Cieszę się podwójnie, bo w końcu zawalczę przy publiczności. To całkiem inne emocje w porównaniu do pojedynków w studio. Jednak nie sposób opisać tę różnicę. Wiem jedno: będzie pięknie!

Serdecznie tego życzę i tego, by wszystko tego dnia było takie, jakby było wyśnione. Tymczasem proszę, by przekazał pan czytelnikom tego wywiadu, co tylko chce.

– Dziękuję! Oczywiście zapraszam wszystkich do oglądania gali KSW 64, która odbędzie się już 23 października. Zachęcam zarówno do zakupu biletu, by móc ją przeżywać w Atlas Arenie, jak i do tego, by wspierać zawodników przed telewizorami. Do tego na tę galę została ułożona mocna karta walk. Nie możecie tego przegapić!

Zaloguj się aby dodawać komentarze