Po rozpoczęciu rozgrywek polskiej Ekstraklasy, brytyjskiej Premier League, francuskiej Ligue 1 nadszedł czas na start rozgrywek hiszpańskiej La Liga. Kibice musieli czekać jedynie tydzień dłużej niż fani na Wyspach, jednak warto było! Były wielkie transfery, przetasowania kadrowe, a apetyty działaczy, piłkarzy i przede wszystkim kibiców niektórych klubów są coraz większe. Kto zgarnie tytuł mistrzowski, kto powalczy o europejskie puchary, a kto zostanie stracony w ligowym maratonie?

Dołącz do grona typerów piłkarskich i podziel się opinią -> Grupa Zagranie – darmowe typy

Kupon został stworzony na podstawie oferty bukmachera Fortuna.
Skorzystaj z najlepszych kursów na rynku.
Ekskluzywny kod rejestracyjny dla czytelników Zagranie: 20free
FortunaFortuna opinie – dowiedz się więcej o bukmacherze

Villarreal CF– Real Sociedad (g. 20:15)

Wzmocniony atak, jednak osłabiony środek pola

Poprzedni sezon Żółtej Łodzi Podwodnej był stosunkowo udany. Być może działacze i kibice liczyli po cichu na czwarte miejsce w tabeli, które gwarantowałoby udział w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, jednak piąta lokata na koniec ubiegłej kampanii jest bardzo dobrym wynikiem. Możliwość gry w Lidze Europy niesie za sobą konieczność wzmocnienia kilku pozycji, czego pokłosiem były transfery Rogera Martineza, Martina Caceresa, Ramiro Funesa Mori,  Miguela Layuna i Santiego Cazorli. Jednak bank został rozbity na transfery Gerarda Moreno i Karla Toto Ekambiego, które finalnie okazały się być rekordowymi wydatkami w historii klubu.

To, co może martwić kibiców Villarreal, to środek pola. Odejście Samu Castillejo do Milanu, Czeryszewa do Valencii, a także kontuzja Bruno sprawia, że działacze Żółtej Łodzi Podwodnej muszą pomyśleć o ewentualnych wzmocnieniach jeszcze przed zamknięciem okienka transferowego. Dodatkowo z klubem pożegnał się Rodri, czyli jedno z objawień poprzedniego sezonu, który powędrował na Wanda Metropolitano. Javier Calleja będzie musiał nieźle pogłówkować, aby mądrze obsadzić środek pola.

Bez szału na rynku, bez szału w ligowej tabeli?

Mikel Merino z Newcastle za 12 milionów euro i Theo Hernandez z Realu Madryt na wypożyczenie i to tyle, jeśli chodzi o transfery przychodzące do Realu Sociedad. Wydawałoby się, że po odejściach kilku kluczowych zawodników takich jak: Alvaro Odriozola (Real Madryt), Sergio Canales (Real Betis) czy kapitan baskijskiego zespołu, Xabi Prieto (koniec kariery) RSSS poszaleje na rynku transferowym. Tak się nie stało i pomimo zaklejenia dziury po Odriozoli, którą uważam, że świetnie wypełni Zaldua, nie dokonano żadnych konkretnych ruchów. Skład pozostaje wciąż bardzo silny, chyba że do końca okienka transferowego z klubu odejdzie któraś ze znaczących gwiazd Realu Sociedad. Na papierze sam skład wygląda obiecująco, bo w podstawowej jedenastce na pewno zobaczymy Williana Jose, najlepszego strzelca RSSS w poprzednim sezonie, Mikela Oyarzabala, spadkobiercę legendarnego numeru „10”, czy Juanmiego i Illaramendiego. Wymieniona czwórka strzeliła w poprzednich rozgrywkach aż 42 gole, dlatego podtrzymanie tego kwartetu może być dobrym prognostykiem na nadchodzący sezon.

12. miejsce w poprzednim sezonie, jednak można było powalczyć o coś więcej, bo ekipie z Kraju Basków przez pewien czas „groziła” walka o europejskie puchary. Finalnie RSSS skończył w drugiej dziesiątce Primera Division, jednak podobnie jak Villarreal, Sociedad powalczy o coś więcej. Powtórzenie sukcesu z sezonu 2012/2013 będzie graniczyło z cudem (Real Sociedad zajął wówczas czwarte miejsce), jednak walka o TOP6 jest w zasięgu Basków. Jeżeli żaden z wcześniej wymienionych graczy nie opuści Baskonii, możemy oglądać naprawdę ciekawą ekipę w La Liga.

Garść statystyk do meczu Villarreal CF – Real Sociedad

Obie drużyny lubią sobie postrzelać w bezpośrednich meczach, bo w aż pięciu z siedmiu ostatnich takich starć padał popularny BTTS. Kurs na BTTS: 1.77

Podobnie jest na Estadio de la Ceramica, gdzie w każdym z trzech poprzednich meczów obu drużyn padały gole do obu bramek. Kurs na BTTS: 1.77

Na uwadze trzeba mieć również fakt, że Real Sociedad nie lubi grać z Villarrealem na jego stadionie. Dlaczego? Otóż Żółta Łódź Podwodna nie przegrała żadnego z sześciu meczów z Baskami, a jeśli spojrzeć na to nieco szerzej, to okazuje się, że RSS wygrał tylko dwa z 14 ostatnich meczów na Estadio de la Ceramica. Kurs na wygraną Villarreal: 2.06

Żeby było ciekawiej, to w ramach La Liga na stadionie Villarrealu Real Sociedad nie potrafi wygrać od ośmiu kolejnych spotkań, a ostatnia wygrana Basków miała miejsce w 2006 roku. Kurs na wygraną Villarreal: 2.06

Jeśli ktoś ma ochotę na typowanie ilości bramek, to raczej odradzam, bo tutaj może paść jakikolwiek wynik:

2018 – sześć bramek w meczu
2017 – dwie bramki
2016 – trzy bramki
2016 – zero bramek
2015 – jedna bramka
2014 – cztery bramki
2014 – jedna bramka
2014 – sześć bramek

Jak widać raz pada over, raz pada under, dlatego wytypowanie liczby bramek określiłbym mianem „fifty-fifty” – kto chce, ten zagra!
Kurs na over 2,5: 1.96
Kurs na under 2,5: 1.90

Villarreal CF – Real Sociedad, przewidywane składy:

Villarreal CF (4-4-2): Asenjo – Gaspar, Alvaro, Funes Mori, Jaume – Fornals, Caseres, Cazorla, Layun – Ekambi, Moreno.

Real Sociedad (4-4-2): Moya – Zaldua, Llorente, Moreno, Theo – Januzaj, Illaramendi, Merino, Oyarzabal – Willian Jose, Juanmi.

Podsumowanie i typ

Na to spotkanie zaoferuje Wam jeden typ, jednak będzie on stosunkowo ryzykowny. Dlaczego? Otóż uważam, że odejście w ostatnich dniach Castillejo oraz Czeryszewa może mocno odbić się na wynikach Villarrealu na początku sezonu. Calleja przygotował swój zespół na grę z tymi zawodnikami, jednak finalnie rozpocznie rozgrywki bez Hiszpana i Rosjanina. Kurs na wygraną RSSS lub remis w tym spotkaniu wynosi 1.81, co wydaje się być bardzo uczciwą propozycją. Oczywiście zaznaczam, że jest to opcja raczej ryzykowna, dlatego typowanie na wygraną Villarrealu nie będzie czymś ekstrawaganckim, a raczej będzie poparte statystykami, które sam wcześniej nadmieniłem.

Zdarzenie: Villarreal – Real Sociedad
Typ: 02
Kurs: 1.81

FC Barcelona – SD Eibar (g. 22:15)

Handluj z tym, to znaczy z Evertonem!

Sytuację transferową Barcelony śledzę z uporem maniaka już od kilku dobrych lat. Oczywiście, trafiały się świetne transfery, ale bardzo często trafiały się po prostu placki. No, ale zaraz, jak to placki? A no tak, że Barca kupowała zawodników, którzy w poprzednich klubach spisywali się świetnie, grali pełne sezony i wykręcali niezłe liczby, jednak po transferze mocno przygasali i finalnie był problem z przebiciem się do pierwszego składu, a potem z ich sprzedażą. Przykładów jest mnóstwo jak chociażby Arda Turan, Andres Gomes czy Denis Suarez. Jednak w tym okienku coś się zmieniło. Barcelona nie dość, że dokonała paru naprawdę dobrych transferów za niezbyt wygórowaną kwotę, to jeszcze pozbyła się kilku grajków.

Po raz pierwszy od dawien dawna działacze Dumy Katalonii byli po właściwej stronie barykady i zamiast być naiwnym klientem, byli typowym Mirkiem Handlarzem. Z Camp Nou udało się wypchnąć Deulofeu (Watford), Aleixa Vidala (Sevilla), Yerry’ego Minę i Lucasa Digne’a (obaj Everton), a także wypożyczyć Douglasa (Sivasspor), Andre Gomesa (Everton) oraz Paulinho (Evergrande; przymusowy wykup po zakończeniu wypożyczenia). Zaraz ktoś wypali, że Barca powiedziała: „Panie, bierz Pan, bo tanio!” – nic z tych rzeczy. Po raz pierwszy od dłuższego czasu Barca wydała mniej, niż zarobiła, jeśli wliczymy obowiązkowy wykup Paulinho przez Chińczyków. Takie ruchy transferowe sprawiają uśmiech kibicom Barcy, tym bardziej że udało się zastąpić „odrzutków” solidnymi zawodnikami, bo w klubie zawitali Malcom (Bordeaux), Lenglet (Sevilla), Arthur (Gremio Porto Alegre) czy Arturo Vidal (Bayern). Czy to wystarczy na obronienie tytułu? Być może, jednak w obecnym sezonie ciśnienie będzie skierowane gdzie indziej, bo w Ligę Mistrzów.

Nowe rozdanie w Alaves

To, co się porobiło na rynku transferowym Deportivo Alaves, to coś niezwykłego. W klubie nastąpił exodus, bo z Mendizzorotza pożegnało się w sumie siedemnastu zawodników. Do klubu zawitało 11 innych zawodników, chociaż mam wrażenie, że ta liczba nie jest stała i już się zwiększyła. Szkielet zespołu został raczej zachowany, jednak odejście Munira El Haddadiego, najlepszego strzelca i asystenta Deportivo w ubiegłym sezonie, może mieć duży wpływ na wyniki zespołu. Lukę postarano się wypełnić sprowadzeniem na stałe z Celty Vigo Guidettiego, jednak czy Szwed podoła? Być może tak, jednak 26-latek demonem strzeleckim nie jest, bo w 83 meczach La Liga zdobył 14 bramek. Dużo? Mało? Raczej niewiele, bo Munir, który wrócił po wypożyczeniu do Barcelony, w poprzednim sezonie La Liga strzelił dziesięć bramek. Ale jak mawiał klasyk: „we will see what time will tell”.

W Deportivo Alaves wciąż będą mogli liczyć na świetnego, jak na tamte warunki, Ibai Gomeza, Manu Garcię czy nowo nabytych Jony’ego i Bastona. Cała czwórka z pewnością będzie najważniejszymi ogniwami tej drużyny, jednak w klubie nadal potrzeba kilku wzmocnień. Ze stosunkowo wąską kadrą ciężko będzie coś ugrać, a apetyty na więcej niż 14. miejsce, tak jak to miało miejsce w poprzednim sezonie, są pewnie większe. W klubie pozostał golkiper Alaves – Fernando Pacheco. 26-letni bramkarz nie zmienił klubu, mimo że w letnim okienku transferowym budził spore zainteresowanie innych zespołów La Liga.

Garść statystyk do meczu FC Barcelona – Deportivo Alaves

Barcelona lubi strzelać i nie ma co się dziwić, jeśli w ataku masz takich piłkarzy jak Messi i Suarez, którzy wspierani są dodatkową pomocą Dembele, Coutinho czy Rakiticia. W ostatnich dziesięciu meczach z Alaves Barcelona zawsze zdobywała co najmniej jedną bramkę. Barcelona zdobędzie bramkę: brak zakładu

Dodatkowo tylko w jednym z ośmiu ostatnich meczów padło mniej niż 2,5 bramki. Kurs na over 2,5: 1.31

Co ciekawe, jeżeli chodzi o mecze Barcelony i Alaves na Camp Nou, to okazuje się, że zarówno gospodarze, jak i goście potrafią strzelać. Popularny BTTS padał aż dziewięciokrotnie z 11 ostatnich meczów w stolicy Katalonii. Kurs na BTTS: 2.40

W 11 ostatnich meczach Barcy i Alaves na Camp Nou padło w sumie aż 47 bramek. Średnia z tych meczów to aż 4,27 bramek na mecz. Kurs na over 3,5: 1.81

We wszystkich jedenastu meczach z Alaves Barcelona strzeliła 33 gole, co daje średnią równą 3,00 na jeden mecz. Barca zdobędzie więcej niż 2,5 bramki: 1.47

Średnia rzutów rożnych zdobywanych przez Barcelonę w poprzednim sezonie na własnym stadionie wyniosła 6,05. Kurs na over (+6,5) rzutów rożnych Barcelony: 1.55

Średnia rzutów rożnych zdobywanych przez Alaves w poprzednim sezonie na wyjeździe wyniosła 3,42. Kurs na over (+2,5) rzutów rożnych Alaves: 1.53

FC Barcelona – Deportivo Alaves, przewidywane składy:

FC Barcelona (4-3-3): ter Stegen – Roberto, Piqué, Umtiti, Alba – Rakitić, Busquets, Coutinho – Dembélé, Messi, Suárez.

Deportivo Alaves (4-4-2): Pacheco – Martin, Laguardia, Navarro, Duarte – Burgui, Manu, Torres, Jony -Ruben Sobrino, Bastón.

Podsumowanie i typ

Barcelona lubi grać z Alaves na własnym obiekcie. Do tego zawsze pada w tych meczach sporo bramek. Duma Katalonii z reguły mocno wchodzi w nowy sezon i prawdopodobnie teraz będzie podobnie, bo w pięciu poprzednich sezonach Barcelona zdobywała średnio cztery bramki w meczu otwarcia. Wydaje się, że ta tendencja zostanie podtrzymana, dlatego uważam, że w tym meczu padnie sporo bramek, a będzie ich więcej niż 3,5.

Zdarzenie: Barcelona – Alaves
Typ: +3,5 goli
Kurs: 1.81

Tak wygląda gotowy kupon na pierwszą kolejkę z La Liga. Przypominam, że typ na pierwszy mecz, czyli spotkanie Villarrealu z Realem Sociedad, jest raczej ryzykowny. Sugerowałem się tutaj transferami Samu Castillejo oraz Denisa Czeryszewa, co nieco osłabiło Żółtą Łódź Podwodną. Drugi mecz to typowa strzelanina, a w meczu musi paść więcej niż 3,5 gola.