Ledwo początek sezonu, a już mamy pierwszy, poważny mecz o europejskie trofeum! Przed nami starcie zwycięzcy Ligi Mistrzów z triumfatorem Ligi Europy, czyli Liverpool vs Chelsea. Pojedynek tych drużyn odbędzie się w Stambule. Kto zgarnie pierwsze trofeum w kampanii 2019/2020?

TYLKO U NAS – pierwszy zakład w ForBET bez ryzyka do 50 PLN!

Graj z Zagranie bez ryzyka w ForBET!
Kod promocyjny: 2100PLN

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Liverpool FC

The Reds w okresie przedsezonowym nie wyglądali najlepiej, jednak nie ulega wątpliwości, że Jurgen Klopp mocno dał w kość swoim piłkarzom, ale także nie mógł korzystać z kluczowych postaci. Pierwsze spotkanie ligowe Liverpool wygrał bez większych problemów, lecz z drugiej strony nie mieli najwyżej ustawionej poprzeczki. Zawodnicy z Merseyside na Anfield przejechali się po Norwich. Oprócz dobrej gry w ofensywie, trzeba zwrócić uwagę na wiele okazji bramkowych beniaminka. Na ten aspekt Klopp z pewnością postawił podczas ostatnich treningów.

Problemem Liverpool może być kontuzja Alissona Beckera, który przedwcześnie opuścił murawę w rywalizacji z Norwich. Mimo wszystko, patrząc na potencjał kadrowy obu drużyn, nie wiem, czy Chelsea będzie w ogóle w stanie zagrozić defensywie The Reds.

W poprzednim sezonie oba zespoły spotkały się trzykrotnie i w każdym przypadku fani zobaczyli przepiękną bramkę.. Raz wygrała Chelsea na Anfield w ramach Carabao Cup, gdzie ozdobą starcia była bramka Hazarda. W Premier League na Stamford Bridge padł remis 1:1, po kapitalnym uderzeniu Sturridge’a z końcówki. Końcówka rozgrywek to kolejne spotkanie w czerwonej części Merseyside i bramka stadiony świata – Salaha. Czy tym razem będzie podobnie? W Liverpoolu z pewnością ma kto strzelać, o Chelsea na razie trudno cokolwiek powiedzieć.

Chelsea FC

The Blues rozpoczęli rozgrywki Premier League w najgorszy z możliwych sposobów. Chelsea dostała srogie lanie na Old Trafford 4:0. Optymiści powiedzą, że ekipa Franka Lamparda przez 60 minut lepiej grała piłką, stwarzała sobie więcej sytuacji, jednak co z tego? Wynik idzie w świat, a ten mówi o czterobramkowej przewadze gospodarzy.

Po tym meczu może się wydawać, że Lampard sam strzelił sobie w stopę oddając Davida Luiza do Arsenalu. Kurt Zouma wyglądał na zagubionego, a Andreas Christensen nie jest liderem defensywy na miarę Johna Terry’ego. Kluczem w kontekście gry obronnej Chelsea będzie powrót po kontuzji Rudigera, jednak niemiecki stoper nie będzie do dyspozycji trenera w środowej rywalizacji, a to oznacza…kłopoty!

Jose Mourinho zwrócił uwagę na młodych piłkarzy Chelsea, którzy nie dali rady w niedzielnej rywalizacji. Ciekawi mnie zestawienie, które dobierze Frank Lampard na środowy mecz, jednak nie ulega wątpliwości, że kluczem w tej rywalizacji może być dostępność N’Golo Kante. Bez Francuza nie daje Londyńczykom większych szans, ponieważ środek pola złożony z Kovacića i Jorginho wygląda fajnie w grze ofensywnej, jednak problemy tworzą się przy kontrach rywala. Chelsea na ten moment fatalnie zakłada pressing – atakują zawodnicy formacji ofensywnej, a obrona stoi na swoich pozycjach, taka sytuacja tworzy ogromne dziury. Dopóki Frank Lampard nie stworzy jednego organizmu, The Blues będą mieli gigantyczne problemy w fazie defensywnej, szczególnie z rywalami, którzy chętnie korzystają z szybkości skrzydłowych.

Manchester United wykorzystał praktycznie wszystkie sytuacje, które mieli w niedzielnej rywalizacji. Można zakładać, że Liverpool również nie będzie miał problemów z poszatkowaniem ledwo ulepionej defensywy CFC. W teorii środowe spotkanie zapowiada się na rzeź niewiniątek, jednak z drugiej strony nie takie sensacje widzieliśmy w ostatnich latach. Zwycięzcy Ligi Europy pokazywali, że mecze o Superpuchar Europy nie muszą być jednostronne i underdog potrafi wygrać. Czy podobnie będzie w środowej rywalizacji? Kursy bukmacherskie tego nie zapowiadają!

Statystyki:

  • Liverpool zdobył przynajmniej jedną bramkę w trzech meczach z Chelsea w ubiegłej kampanii.
  • The Blues pod wodzą Franka Lamparda stracili bramkę w siedmiu z ośmiu rozegranych meczów.
  • Chelsea w weekend przegrała z Manchesterem United 4:0 na Old Trafford.
  • Liverpool pokonał Norwich na Anfield 4:1 w pierwszej kolejce Premier League.
  • Dwa mecze Liverpoolu o punkty w obecnej kampanii zakończyły się wynikiem BTTS. W obu przypadkach The Reds stracili po jednej bramce.
  • Liverpool wygrał tylko jeden z dziewięciu poprzednich meczów z Chelsea. W tym czasie The Blues tylko raz nie trafili do siatki.
  • Sześć z ostatnich siedmiu spotkań tych drużyn to wyniki BTTS.
  • Chelsea straciła dokładnie 12 bramek w czterech poprzednich meczach.

Co obstawiać?

W tym spotkaniu nie mam wątpliwości, że górą będą zwycięzcy Ligi Mistrzów. Przepaść między tymi drużynami pod kątem zaawansowania projektu, kadry, umiejętności, a także aktualnej formy jest dramatyczna. Chelsea maksymalnie będzie tutaj stać na jedną bramkę, nie wierzę, że The Blues po niedzielnym laniu szybko wstaną z kolan. Dodatkowo mieli dwa dni odpoczynku mniej od swojego przeciwnika. Atak Firmino – Mane – Salah raczej nie powinien mieć problemów z kulawą defensywą Chelsea. Obstawiam tutaj wygraną LFC z handicapem 0:1.

Typ: Liverpool/handicap 0:1

Kurs: 2.45

Tak prezentuje się proponowany przeze mnie kupon. Możecie dobrać dowolną propozycję, jednak pamiętajcie, że zakład bez ryzyka dotyczy pierwszego kuponu po założeniu konta z kodem: 2100PLN

kupon superpuchar

Warunki zakładu bez ryzyka:

Zakład bez ryzyka w forBET z kodem promocyjnym