Po rozegraniu trzech Mistrzostw Świata musi nadejść czas na krótkie podsumowanie mojego analizowania tych zmagań. Na wstępie przypomnę najważniejsze, czyli kto został Mistrzem. W rozgrywkach organizowanych przez PDC, czyli Professional Darts Organistaion triumfował po raz pierwszy w karierze Peter Wright, pokonując w finale Michaela van Gerwena. W przeciwstawnym turnieju Mistrzowskim brytyjskiej organizacji BDO zwyciężył Wayne Warren, dominując faworyzowanego Jima Williamsa, zaś w równolegle rozgrywanych zmaganiach kobiet, Lisa Ashton musiała uznać wyższość Mikuru Suzuki, która obroniła tytuł sprzed roku. Jak to się ma wszystko w liczbach? Zobacz poniżej!

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

  • Siedemnaście analiz
  • 24 typy
  • 17 trafionych typów
  • 71% skuteczności 
  • 1386PLN profitu w grudniu
  • 1106PLN profitu w styczniu 
  • 2492PLN profitu na Mistrzostwach Świata!

 

A jak to wszystko przebiegało w moim wykonaniu?

Początki oczywiście jak to w każdym darterskie turnieju są niewiadomą, ciężko zaraz na starcie wyłaniać faworytów, bo jak w każdej innej dyscyplinie mecz-meczowi nierówny. Jednak sport ten ma to do siebie, że jak już od wstępnej fazy zmagań zawodnik pokazuje umiejętności w najwyższej odsłonie, to zazwyczaj przez cały przebieg danej imprezy utrzymuje ten stan formy. Stąd w darcie, łatwiej obstawiać i analizować już zmagania w wyższej części turniejowej drabinki.

 

„Doublowy falstart”

I u mnie było podobnie, choć o kompletnej wpadce nie mogę mówić, bo nie będąc skromnym, takiej po prostu nie było. Zacząłem swoje analizy od dwóch kuponów double. W pierwszym jako swoich faworytów przedstawiłem Jelle Klassena i Devona Petersena, choć Holender mnie nie zawiódł i wygrał swoje spotkanie, to Południowoafrykańczyk nie miał swojego dnia na podwójnych, ale mimo skuteczności 20% zaliczył bardzo dobre spotkanie, w tym przypadku do triumfu zabrakło jedynie szczęścia i może troszkę gorszej dyspozycji rywala. Drugie zestawienie to już Litwin Labanuskas i ten, którego jak wspominałem w analizie, darzę ogromnym sentymentem. Pierwszy się spisał i dawał nadzieję na pierwszy profit w turnieju, jednak intuicja i sympatia tym razem mnie zawiodła i niestety Lim trafił na rywala w dobrej dyspozycji danego dnia.

„Marsz trzech singli”

Po dwóch porażkach postanowiłem zmienić formę mojego typowania i okazało się to bardzo trafne. Większa stawka, lepsza analiza, wygrana zależna od jednego zawodnika. Odpowiednio najpierw triumf Van der Voorta 3-0 nad młodym Irlandczykiem, zwycięstwo Stevego Beatona z handicapem -1.5 i powtórzenie tego samego w typie na Whitlocka w spotkaniu z Mervynem Kingiem. Czy opłacało się ryzyko i szukanie wysokich kursów? Jasne, że tak! Powiedzcie sami.

„Słodko-gorzki smak”

Kolejne trzy single i porażka przydzielona szczęściem. Najpierw spotkanie Nathana Aspinalla z Krzyśkiem Ratajskim i zagrany tam handicap -1.5 na Anglika. Prowadzenie 3-1, następnie 4-2. Jednak Polak postawił się w kluczowym momencie, poźniejszemu półfinaliście i doprowadził do remisu, ze skutkiem kluczowego seta. Porażka, choć cieszy w kontekście Polaka- rodaka. O Whitlocku  nie ma co dużo mówić, po raz kolejny nie zawiódł moich nadziei, uporał się z rywalem i szybko zamazał ślad po porażce. W przypadku Adriana Lewisa zobaczyć można było lustrzane odbicie pojedynku Aspinall-Ratajski i równie nieszczęśliwy przebieg dla nas. Wysokie i pewne prowadzenie Anglika, ale brak pewnej ręki w kluczowych momentach.

„W grupie siła!”

Kolejne dwie moje propozycje postanowiłem podrzucić na facebookową grupę zagranie.com, żeby zachęcić Was do dyskusji i jak to się mówi „połechtać” swoje ego. Okazało się to bardzo trafne z mojej strony i spotkało się z mega zainteresowaniem, ale nic w tym dziwnego skoro dwa double okazały się trafne i zaliczyliśmy profit. Troszkę pokombinowałem i doszedłem od typowania samych wyników na rzecz 180tek, ale to właśnie z powodu już kluczowej fazy turnieju, gdzie dyspozycja i tymczasowa forma zawodników jest już pewną i sprawdzona, o czym wspominałem na początku.

„Upadł Król, niech żyje Król”

Wielu było zaskoczonych moją decyzją i postawieniem maksymalnej stawki do zwrotu w betclicku na kurs powyżej 3.15, ale czy ktoś może narzekać? Wright pokazał, że to jego czas i że to on zasługuje na tytułowanie się mistrzem, przez kolejny rok. Narzucił swoją grę od pierwszego lega, rzutu, seta i to się opłaciło. Cały rok obserwowałem MVG i wiedziałem, że to nie jest jego najlepszy sezon, o czym z resztą dawałem wam do zrozumienia, jasno o tym wspominając. 1100PLN pierwszego dnia miesiąca, ach jak przyjemnie.

„Darterska druga liga”

Darterzy nie dali nam odpocząć i już po kilku dniach ruszyła kolejna Mistrzowska impreza, w sumie to dwie. W Indigo arenie do tarczy podchodzili zarówno Panowie, jak i Panie, czy emocje były wystarczające? Kibice zawiedli, organizacja również, być może to była ostatnia impreza BDO w jej historii. No ale cóż takie mamy czasy, a większość spotkań stała na poziomie barowych igrzysk Piwa. Jednak ja jako wasz specjalista od tej dziedziny sportu nie mogłem Was nie radować kolejnymi analizami i jak to było? Możemy mówić o falstarcie, ale to właśnie pokazanie jak ta dyscyplina w początkowej fazie turnieju jest nieprzewidywalna. W moim pierwszym double do tarczy podeszła w MŚ kobiet Hammond i wygrała to spotkanie, jednak do kompletu potrzebowałem sukcesu Montgomerego, który po 5 setowej walce przegrał w decydującym secie w starciu na przewagę 6-4. Harrysoon-O’shea i mój typ poniżej 3.5 seta, było bardzo blisko. Prowadzenie Szweda 2-0, ale i On nie wytrzymał presji w amatorski sposób, oddał trzecią partię. Trzecia zaś porażka to już kolejny doubelek, a w nim Robson i Mitchell. Ten drugi co miał zrobić, to zrobił bez żadnego zawahania, zaś drugi z Anglików mimo prowadzenia 2-0 nad Hazelem przegrał to spotkanie. 

„Przebudzenie Mistrza”

Kolejne trzy analizy i tym razem trzy trafienia. Super postawa Paula Boga na, skusiła mnie do postawienia na jego całkowitą dominację w spotkaniu z Kleermakerem i opłaciło się, pierwszy trafiony BDowski kupon stał się faktem. Dwa finału w dwa dni? Takie rzeczy tylko w darcie, najpierw chyba najłatwiejszy kupon w moim życiu dała nam Mikuru Suzuki i jej zwycięstwo w finale Mistrzostw Świata Kobiet nad Lisą Ashton 3-0. W finale Panów postanowiłem zaś postawić ponownie na niebędącego faworytem bukmacherów Warrena w starciu z Williamsem, a wynik juz sami doskonale pamiętacie.

To tyle z podsumowania darterskiej imprezy, dzięki za pozytywne komentarze, wiadomości i gęsty. Zabawa z Wami podczas tych trzech imprez była naprawdę satysfakcjonująca i pełna radości. Mam nadzieję do przeczytania i zobaczenia niebawem, a to zależy już tylko od Was. Pozdrawiam!