Niesamowity mecz mieliśmy tej nocy w Portland, zakończony dopiero po czwartej dogrywce! Portland udało się wyrwać to zwycięstwo, chociaż w końcówce była kolejna szansa na przedłużenie tego spotkania, ale Jokic spudłował pierwszy rzut wolny na 5 sekund do końca. W Bostonie to Milwaukee wygrało, przechylając szalę na swoją korzyść w końcówce trzeciej kwarty. Tym razem typ z meczu w Houston, zagranie na ryzyku!

Rejestracja w forBET
Kod rejestracyjny: 
1250
obstawianie nba forbet

Kolejna dawka emocji przed nami. To jeszcze nie jest ostatnia szansa dla Houston, ale według mnie ten mecz zadecyduje o tej serii. Houston wygrywając to spotkanie poczuje, że jednak da się pokonać obrońców tytułu i wróci wiara we własne możliwości. Z kolei wygrana ekipa Steva Kerra sprawiłaby, że stan rywalizacji wynosiłby 0:3 i szanse Houston na powodzenie zmalałyby drastycznie. Dlatego uważam, że goście muszą tutaj zagrać na pełnej koncentracji i traktować ten jeden mecz jakby miał być ich ostatnim. Generalnie zakładam, że Golden State jakiś mecz na wyjeździe wygrają. Houston stoi teraz pod ścianą i oni tutaj już muszą pójść na maksa. To będzie świetny pojedynek i szanse oceniam pół na pół.

Typ: Golden State Warriors win

Kurs: 2,42

Biorąc pod uwagę zeszłoroczne Play Offy i starcia tych drużyn, to własny parkiet nie miał aż takiego znaczenia. Curry i spółka wygrali w Houston dwa razy, w tym ten najważniejszy siódmy mecz, w którym to Houston spudłowało bodajże 16 trójek pod rząd. Moim zdaniem przewaga jest po stronie drużyny z Oakland. Dwa spotkania u siebie były pod ich dyktando. W tym pierwszym meczu emocje były do samego końca i goście mogli nawet ten mecz wyrwać. Wiadomo, że wiele się mówiło o kontrowersyjnych decyzjach sędziów i nieodgwizdanych faulach po stronie Houston. Mogli mieć pretensje, bo kilka decyzji było rzeczywiście stykowych. W drugim spotkaniu Warriors narzucili jeszcze większe tempo i bardziej naciskali na gości. Widzieliśmy tam większy pressing i bardzo bliskie krycie. Teoretycznie mecz z przewagą tylko sześciu punktów w końcowym rezultacie, ale wynik nie oddaje przewagi jaką osiągnęli Wojownicy.

Co przemawia za Warriors? Przede wszystkim ruch piłki i duża liczba asyst. Gra Houston opiera się na izolacjach albo szukaniu rzutów dystansowych. Harden strasznie przetrzymuje piłkę i Rakiety lubią spowalniać tempo akcji. Ta gra wygląda brzydko i jest to liczenie na indywidualne umiejętności Jamesa. Gdy jemu nie siedzi to stara się odgrywać na zewnątrz i próbują rzutów za trzy punkty. Gdy Hardena nie ma na parkiecie to Paul przejmuje pałeczkę i to przez niego przechodzi większość akcji. Rozgrywanie akcji przez obrońców tytułu wygląda zupełnie inaczej. Wiadomo, że Durant rzuca sporo, ale to jest gwiazda i on nawet musi tyle rzucać. Przewagę zdobywają w tworzeniu sobie miejsca do rzutu i w dyscyplinie taktycznej. Jeżeli utrzymają taki sposób szybkiego atakowania i wymiany podań to będzie im dużo łatwiej o zwycięstwo. Wiem, że Houston jest bardzo dobre w defensywie, a u siebie będą musieli być jeszcze lepsi. Jednak dalej nie przebudzili się w tej serii Curry z Thompsonem. Chociaż Klay już pokazał próbkę swoich możliwości ofensywnych, Steven cały czas ma jakiś problem z rzutem i z kontuzjami. Ostatnio była kostka, potem wybity palec. Nie wierzę, że cały czas będzie grał tak średnio, więc to jest odpowiedni moment na wsparcie dla Kevina Duranta.

Taki kurs to zawsze większe ryzyko, więc trzeba brać poprawkę na ten typ. Ja obstawiam, że zobaczymy wyrównane spotkanie od początku do końca i końcówka będzie się rozgrywała przy małej różnicy punktowej. Liczę, że Warriors potwierdzą klasę i wykażą więcej zimnej krwi w tej nerwowej rywalizacji. Oczy Hardena dalej są czerwone, z powodu ostatniego przypadkowego starcia z Greenem. Nie wiem na ile go to ograniczy albo czy w ogóle jakoś mu to będzie przeszkadzało w grze. Idę w stronę wyższego kursu, co często robię, gdy drużyny są tak wyrównane. Pobieram zwycięstwo Golden State Warriors w regulaminowym czasie gry po kursie 2,42. Ryzyko większe, oby szczęście sprzyjało, bo ostatniej nocy minimalnie zabrakło do powodzenia!