Legia Warszawa nie odrobiła strat z Kazachstanu i przegrała rywalizację w dwumeczu. Wygrana 1:0 w spotkaniu u siebie przyniosła porażkę w końcowym rozrachunku. FK Astana gra dalej, a Wojskowym pozostaje walka o Ligę Europejską.

Zadanie, które tak naprawdę sami przed sobą postawili Legioniści było trudne. Odrobić dwubramkową stratę, ta sztuka nie udaje się bardzo często, szczególnie polskim zespołom. Żeby zrozumieć porażkę w starciu z Astaną, trzeba cofnąć się do spotkania w Kazachstanie.

Bo już wtedy można było przypuszczać co czeka kibiców Legii. Przecież strata trzeciej bramki w doliczonym czasie gry, przy korzystnym, wyjazdowym wyniku 2:1 to była totalna głupota. Bo to nie była zasługa wielkiego kontrataku piłkarzy Astany, tylko głupoty taktycznej piłkarzy Legii.

Co zatem stało się w Warszawie?

Nic się nie stało. Zawodnicy Wojskowych wyszli na boisko, trochę pobiegali, poudawali, że im zależy, strzelili fartem bramkę po stałym fragmencie gry i przegrali. Bo naprawdę, chyba nikt tu nie ma zamiaru podkreślać, iż zabrakło tylko jednej bramki, tylko trochę czasu?

Zabrakło woli walki, zaangażowania, gryzienia trawy, zgrania, a na koniec umiejętności piłkarskich i dobrej taktyki. To był taki mecz dwóch drużyn, które nie za bardzo umieją grać w piłkę. Legia przegrała ten dwumecz, nie Astana wygrała.

Nawet nie ma tutaj sensu na analizę pod kątem statystycznym, bo podejrzewam, że takiej analizy nie dokonał sztab Legii przed spotkaniem, więc dlaczego my mielibyśmy się na coś takiego porywać? Gołym okiem było widać jak bardzo słabi byli dzisiejszego wieczora Wojskowi.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, kibice wierzyli, nie tylko Legii. Zagorzali hejterzy teraz się śmieją, mieli rację – mistrz Polski był fatalny.

Nikomu już chyba ochłapy w postaci Ligi Europejskiej nie sprawią radości. To taka sama radość jak dzisiejsze zwycięstwo. Zapowiedzi walki do ostatniej minuty okazały się pustymi słowami, bez żadnego odzwierciedlenia z rzeczywistością.

Na wyróżnienie zasługuje tylko niesamowita oprawa kibiców Wojskowych. Wielki szacunek, oby ta oprawa rozniosła się po świecie.

oprawa o powstaniu Warszawskim