fot. MB Media

Tradycyjnie już, przy okazji soboty, czekają na nas piłkarskie emocje w Premier League. Dla niektórych ekip najbliższe tygodnie mogą okazać się decydujące, jeśli chodzi realizację celów na obecną kampanię. W takiej sytuacji jest Arsenal, który aby dalej myśleć o czołowej szóstce, musi pokonać dziś Burnley. Walkę o najwyższe lokaty toczy też Leicester City, a dzisiejszym rywalem Lisów będzie walczące o utrzymanie Brighton. Moje 2 ostatnie kupony z ligi angielskiej okazały się zielone i przyniosły profit 237 PLN, również dzisiaj liczę na zarobek. Zanim zaproszę do analizy, zachęcam do zapoznania się z opiniami na temat PZBuk, bowiem to właśnie z oferty tego bukmachera korzystamy. Miłej lektury.

Załóż konto z kodem: 700PLN, aby otrzymać:

500 PLN bez ryzyka i 200 PLN w sklepie gracza

Koszulka bukmachera PZBuk
Koszulka bukmachera PZBuk
tylko na Logo Zagranie - typy bukmacherskie

500 PLN zakład bez ryzyka + 200 PLN w sklepie

standardowa oferta 500 pln. z naszym kodem: 700 pln

Kod rejestracyjny
700PLN kod skopiowany kopiuj
skopiuj kod
Funkcjonalności:
freebet
aplikacja mobilna
zakłady na żywo
sporty wirtualne
Bonusy:

ZAKŁAD BEZ RYZYKA: 500 zł

PUNKTY W SKLEPIE: 20000 (bonus od depozytu 200 zł lub darmowy zakład 10 zł)

pokaż szczegóły ukryj szczegóły

Chcesz więcej typów? Dołącz do grupy Zagranie – typy, dyskusje i bonusy bukmacherskie

Burnley vs Arsenal (06.03. godz. 13:30)

Na początek, zachęcam do rejestracji u bukmachera PZBuk z naszym specjalnym kodem promocyjnym. Teraz już do rzeczy. Zaglądamy na Turf Moor, gdzie miejscowe Burnley spróbuje napsuć krwi faworyzowanej drużynie Arsenalu. Armia pod dowództwem Seana Dyche’a w swoich ostatnich poczynaniach nie prezentowała się najlepiej i wobec 4 kolejnych spotkań ligowych bez zwycięstwa zbliżyła się do strefy spadkowej, nad którą ma już tylko 6 oczek przewagi. The Clarets zmagają się z urazami swoich kluczowych graczy. Wciąż kontuzjowany jest najlepszy snajper drużyny, a więc Chris Wood, od pierwszej minuty nie wystąpią dziś także Brady i Gudmunsson, czyli postaci niezwykle istotne w układance „rudego Mourinho”. Oglądając postawę drużyny Burnley, człowiekowi przypominają się stare czasy angielskiej piłki, kiedy to większość ekip stawiała na twardą, opartą na długich piłkach grę defensywną.

O ile w starciach z zespołami o podobnym potencjale często przynosi to efekty w postaci zdobytych punktów, o tyle grając naprzeciw najlepszym drużynom w Premier League niejednokrotnie strategia ta nie sprawdzała się najlepiej. Nieco ponad tydzień temu Burnley pojechało do Londynu, by w fatalnym stylu przegrać z podłamanym Tottenhamem 4:0. Kluczem do sukcesu Kogutów okazała się szybko zdobyta bramka, a później skutecznie wyprowadzane kontrataki. Te są mocną stroną Arsenalu, który ostatni okres może zaliczyć do udanych. Nie licząc porażki z być może najsilniejszą obecnie drużyną świata (mowa o Manchesterze City), Kanonierzy po kapitalnym dwumeczu wyeliminowali Benfikę w Lidze Europy, a także wygrali 2 poprzednie mecze ligowe w niezłym stylu. Na miarę swojego olbrzymiego potencjału zaczęła funkcjonować ofensywa Londyńczyków, a nowe twarze w postaci Saki, czy Smith – Rowe’a dają sporo wariantów w ataku.

Do niezłej formy wrócili też Willian i Pepe, którzy zawsze są sporym zagrożeniem dla obrońców rywali. Wszyscy na The Emirates wciąż mają więc nadzieję na włączenie się do walki o czołowe pozycje, dające prawo gry w europejskich pucharach – do tego potrzebne są oczywiście regularne zwycięstwa. Drużynę Mikela Artety czeka bardzo intensywny okres, bowiem po starciu z Burnley, Arsenal zmierzy się z Tottenhamem, Liverpoolem, a w między czasie pozostaje walka w Lidze Europy. Ostatnie wydarzenia z pewnością mogą napawać optymizmem kibiców The Gunners, którzy z uśmiechem na ustach patrzyli na poczynania swoich ulubieńców w konfrontacji z zaskakującym w tej kampanii Leicester. Goście po bardzo dobrych zawodach pokonali Lisy 3:1, tym samym wysyłając jasny sygnał, że zamierzają atakować najwyższe lokaty w lidze.

Statystyki:

  • Burnley z 29 punktami plasuje się na 15. miejscu w Premier League.
  • The Clarets nie wygrali spotkania od 4 kolejek, strzelili w nich tylko 2 gole.
  • 6 poprzednich meczów domowych Burnley to 4 remisy i 2 porażki.
  • Podopieczni Seana Dyche’a są 2. najgorszą ofensywą ligi – 19 strzelonych bramek w 27 meczach.
  • Arsenal ma na koncie 37 oczek i zajmuje 10. miejsce w lidze.
  • Kanonierzy wygrali 2 poprzednie spotkania, zdobyli w nich 6 trafień.
  • Londyńczycy wygrali 4 z 6 poprzednich meczów ligowych w delegacji.
  • 5 poprzednich starć bezpośrednich na Turf Moor to 1 remis i 4 tryumfy Arsenalu.

Podsumowanie:

Burnley ostatnimi czasy prezentuje się bardzo mizernie i nie przypomina ekipy, która nie tak dawno zajmowała miejsce w środku tabeli. Kontuzje najważniejszych piłkarzy, kompletna niemoc w ofensywie i brak pomysłu na grę – wszystkie te słabości dobitnie obnażył Tottenham, który pokonał ekipę z Turf Moor aż 4:0. Dla przyjezdnych obowiązkiem jest dziś zdobycie kompletu punktów, jeśli marzą oni o włączeniu się to walki o europejskie puchary. Poprzednie spotkania Arsenalu pokazały, iż ekipa ta jest na fali wznoszącej i potrafi grać ciekawą, skuteczną piłkę. Naszą propozycją na omawiane spotkanie jest zwycięstwo gości. Kurs wystawiony przez PZBuk wydaje się atrakcyjny, jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat tego bukmachera, wystarczy kliknąć tutaj.

Typ: 2

Kurs: 1,60

Grupa Zagranie

Brighton vs Leicester (06.03. godz. 21:00)

Na zakończenie sobotnich zmagań w angielskiej elicie wybieramy się na Amex Stadium, by zobaczyć, jak piłkarze Grahama Pottera zareagują na niezwykle pechową porażkę z West Bromem. Odnoszę wrażenie, że Brighton zasługuje na miano najbardziej pechowej ekipy w Premier League. Ich boiskowe poczynania ogląda się zwykle ze sporą ciekawością, a jednocześnie drużyna ta jest dość dobrze poukładana w tyłach. W ostatniej kolejce Mewy mierzyły się z pogrążonym w przeciętności West Bromem, miały dwa rzuty karne, w skandalicznych okolicznościach nie uznano im bramki, rywal bronił się niemal przez całe 90 minut i w rezultacie goście polegli 1:0. Było to kolejne w tej kampanii spotkanie, w którym Brighton spokojnie powinno zgarnąć 3 punkty i celować w okolice środka tabeli. Niestety, pomimo nienajgorszej gry, zespół dwóch Polaków ma zaledwie 3 punkty przewagi nad strefą spadkową, a taki stan rzeczy nie jest na rękę żadnemu z naszych piłkarzy. Jednym z powodów takiej sytuacji jest nieskuteczność w ofensywie podopiecznych Pottera.

Drużyna z Amex Stadium stwarza sobie sporo okazji podbramkowych, oddaje średnio ponad 13 strzałów na mecz, a pomimo to zdobyła zaledwie 26 trafień w lidze. Na całe szczęście, lepiej wygląda defensywa, która pod dowództwem Dunka dopuściła do straty 5 goli w 8 ostatnich starciach. Naprzeciw linii obronnej Brighton stanie dziś Jamie Vardy, który musi wziąć na siebie obowiązek strzelania goli. Niestety, nie będzie on mógł liczyć na pomoc Barnesa, Pereza, oraz przede wszystkim Madissona. Już ostatni występ Lisów z Burnley pokazał, ile ofensywa zespołu traci bez tych piłkarzy. Goście przez 90 minut bili głową w mur, nie mieli pomysłu na sforsowanie zasieków The Clarets i ostatecznie na King Power Stadium powędrował 1 punkcik. Leicester w obecnej kampanii radzi sobie fenomenalnie w meczach wyjazdowych. Na 42 możliwe do zdobycia oczka, piłkarze Brendana Rodgersa zdobyli aż 31, przegrali tylko raz. O dziwo, w spotkaniach na obcym terenie dużo lepiej poczyna sobie defensywa Lisów, która poza King Power Stadium straciła 12 goli. Co więcej, w 5 ostatnich spotkaniach w delegacji Kasper Schmeichel skapitulował tylko 2 razy. Czy dziś Duńczyk zachowa swoje 10. czyste konto w sezonie ligowym?

          Statystyki:

  • Brighton zajmuje 16. miejsce w Premier League, ma w dorobku 26 oczek.
  • Mewy w ostatnich 8 meczach zaliczyły 7 underów 2,5 gola.
  • W starciach z udziałem Brighton pada średnio 2,3 bramki.
  • Ekipa z Amex Stadium zdobyła 1 trafienie w 4 poprzednich meczach.
  • Leicester City jest na 3. pozycji w lidze, zdobyło 50 punktów.
  • Piłkarze Brendana Rodgersa wygrali 1 z 5 poprzednich spotkań.
  • W 5 ostatnich starciach wyjazdowych Leicester straciło tylko 2 bramki.
  • 6/8 ubiegłych starć bezpośrednich kończyło się underem 2,5 gola.

Podsumowanie:

Patrząc na ostatnie poczynania obu zespołów, a także na same statystyki, wydaje się, iż nie po raz pierwszy w obecnej kampanii, nie zobaczymy wielu bramek na Amex Stadium. Brighton ma bowiem problem z finalizowaniem ataków i zdobywaniem goli, w szeregach gości zabraknie za to kilku kluczowych piłkarzy ofensywnych, bez których Lisy męczyły się z Burnley w poprzedniej serii gier. Każda z drużyn prezentuje się nieźle w defensywie i wydaje się, że dla obu ekip zabezpieczenie tyłów będzie priorytetem. Mewy z pewnością nie pogardzą punktem zdobytym przeciwko Leicester, goście zaś w obliczu kontuzji kluczowych piłkarzy nie stanowią tak dużego zagrożenia. Proponowany kupon zagrać możecie za bonus powitalny oferowany przez PZBuk, z fartem!

Typ: +2,5 gola i BTTS – NIE

Kurs: 1,50

kupon PL 06.03 PZBuk