Na polskiej scenie politycznej ostatnimi czasy jest bardzo gorąco. Jeszcze goręcej jest jednak w Stanach Zjednoczonych, gdzie już w najbliższy wtorek odbędą się bardzo ważne dla przyszłości tego państwa wybory prezydenckie. Urzędujący prezydent Donald Trump zmierzy się w nich z kandydatem demokratów: Joe Bidenem. Z tej okazji przygotowałem dla Was analizę wraz z typem na to wydarzenie. Kto okaże się lepszy? Czy uda nam się uzyskać profit? Odpowiedź poznamy już niebawem. Serdecznie zapraszam.

Załóż konto w BETFAN i graj bez ryzyka!

Zwrot na konto depozytowe z kodem: 2961PLN

Link aktywujący promocję -> zagranie.com/go/betfan

BETFAN Zakłady Bukmacherskie na koszulce
BETFAN Zakłady Bukmacherskie na koszulce
tylko na Logo Zagranie - typy bukmacherskie

1000 zł od depozytu + 600 zł bez ryzyka

oferta z naszym kodem promocyjnym: ZAGRANIE

Kod rejestracyjny
ZAGRANIE kod skopiowany kopiuj
skopiuj kod
Funkcjonalności:
freebet
aplikacja mobilna
zakłady na żywo
Bonusy:

ZAKŁAD BEZ RYZYKA: 600 zł OD 2. DEPOZYTU: 100% do 1000 zł

pokaż szczegóły ukryj szczegóły

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Kto startuje?

W tegorocznych wyborach na Prezydenta USA bierze udział siedmiu kandydatów, jednakże w praktyce o prezydenturę walczyć będzie dwóch. Wynika to ze struktury systemu politycznego Stanów Zjednoczonych, którego zasady przybliżę nieco w dalszej części tekstu. Najprościej rzecz biorąc, kandydatów można podzielić na dwie kategorie: głównych i pozostałych. Główni kandydaci:

  • Donald Trump (Partia Republikańska), aktualnie urzędujący prezydent
  • Joe Biden (Partia Demokratyczna)

Pozostali kandydaci:

  • Jo Jorgensen (Partia Libertariańska)
  • Howie Hawkins (Partia Zielonych)
  • Don Blankenship (Partia Konstytucyjna)
  • Gloria La Riva (Partia Pokoju i Wolności)
  • Rocky De La Fuente (Partia Reform)

Warto także dodać, że wraz z prezydentem wybiera się również jego zastępcę, a więc wiceprezydenta. Dlatego na plakatach i bannerach wyborczych w przypadku Donalda Trumpa widnieje fraza Trump/Pence, a w przypadku jego kontrkandydata można natknąć się na sformułowanie Biden/Harris.

Wola większości? Nie do końca…

Aby móc poprawnie przewidywać wyniki wyborów w USA, trzeba nieco wiedzieć o systemie politycznym tego państwa. Różni się on bowiem od polskiego w sposób znaczny, a w kwestii wyboru prezydenta sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, niż w naszym kraju.

System polityczny Stanów Zjednoczonych nazywany jest systemem prezydenckim. Wnika to z faktu, iż prezydent jest de facto szefem rządu, a więc praktycznie również pełni funkcję premiera. Z uwagi na to, wybory prezydenckie mają ogromne znaczenie nie tylko dla USA, ale i dla całego świata, gdyż to od prezydenta zależeć będzie kurs, jakim podążać będzie ten kraj w kreowaniu polityki wewnętrznej i zagranicznej przez najbliższe cztery lata. Jeżeli chodzi o liczbę partii politycznych, to mówi się, że w Stanach obowiązuje system dwupartyjny, gdzie główną rolę odgrywają Partia Republikańska oraz Partia Demokratyczna. Te dwa ugrupowania od lat (dokładnie od 1853 roku) naprzemiennie dzielą się całością władzy w państwie, a pozostałe partie, choć legalnie działają, mają znaczenie marginalne.

Ordynacja wyborcza przy wyborach na prezydenta USA jest o wiele bardziej skomplikowana, niż w przypadku jej polskiego odpowiednika. W naszym przypadku głowa państwa wybierana jest bezpośrednio przez wyborców, poprzez oddane przez nich głosy przy założeniu, że każdy głos jest równy. W Stanach głosuje się dwuetapowo, za pomocą elektorów. Na czym to polega? Pokrótce mówiąc, głosujemy na kandydata, lecz nie w ramach całego państwa, a tylko w danym stanie. Wyniki głosowania są różne dla poszczególnych stanów i na tej podstawie przechodzi się do drugiego etapu, czyli głosowania elektorów i to ich głosy w kwestii wyboru prezydenta są wiążące. Elektorzy głosują według prostej, aczkolwiek niepisanej zasady: każdy z nich głosuje na tego kandydata, który wygrał w danym stanie. Czyli jeżeli kandydat A zwyciężył w stanie Wisconsin, każdy z elektorów z tego stanu w głosowaniu elektorskim głosuje na kandydata A. Jeżeli kandydat B zwyciężył na Florydzie, każdy elektor z Florydy oddaje swój głos na kandydata B.

To jednak jeszcze nie koniec. Każdy ze stanów dysponuje różną ilością elektorów, która zależy od liczby ludności w danym stanie. W praktyce oznacza to, że są stany, w których elektorów jest najmniej i nie są one szczególnie istotne. Takimi stanami są na przykład Montana czy Wyoming, które mają po trzech elektorów. Największy bój toczy się o takie stany jak Kalifornia (55 elektorów), Teksas (38) czy Floryda i Nowy Jork (po 29). Takie regiony nazywane są „key states” (stany kluczowe) i to na nich skupia się kampania wyborcza.

Taki system powoduje, że prezydentem USA może zostać osoba, która uzyskała mniejszą ilość głosów w skali całego kraju. Przykładu takiej sytuacji nie trzeba szukać daleko, ponieważ zaszła ona w poprzednich wyborach. Prezydent Donald Trump objął urząd prezydenta w 2016 roku, wygrywając w stosunku 304 do 227 w kolegium elektorów, podczas gdy w głosowaniu powszechnym uzyskał wynik 46,09%, zaś jego rywalka, Hillary Clinton: 48,18%. Reszta głosów wyborców powędrowała do innych, mniej znaczących kandydatów. Gdyby przeszczepić więc polski system wyborczy na grunt Stanów Zjednoczonych, od czterech lat prezydentem byłaby tam właśnie Hillary Clinton. Tak skomplikowany system polityczny utrudnia nieco przewidywanie, kto mógłby zostać prezydentem, ponieważ trzeba dokładnie śledzić sondaże w danych stanach i wiedzieć, który z nich jest ważny, aby realnie ocenić szanse kandydatów na końcowe zwycięstwo.

Grupa zagranie

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Sondaże, debaty i trendy wyborcze

Prezydentura Donalda Trumpa jest, mówiąc krótko: bardzo kontrowersyjna. Urząd głowy państwa objął on po wywodzącym się z Partii Demokratycznej Baracku Obamie, który rządził dwie kadencje, więc sposób prowadzenia polityki wewnętrznej i zagranicznej uległ gwałtownej zmianie, w stosunku do jego poprzednika. Prezydent Trump wybrał rządy silnej ręki, jeżeli chodzi o kształtowanie polityki zagranicznej, co odbijało się szerokim echem w zagranicznych mediach i niekiedy skutkowało zgrzytami na gruncie dyplomatycznym. Demokratyczni prezydenci stosowali nieco bardziej wyważoną politykę zagraniczną, dlatego nagła zmiana na dyskurs aprobowany przez Trumpa była dla wielu państw ogromnym szokiem. Z ostatnich wydarzeń istotna jest fala ogromnej krytyki, z jaką boryka się urzędujący prezydent, w kontekście nieudanej walki z pandemią COVID-19. Sam prezydent przeszedł zakażenie wirusem i po kilku dniach kuracji wrócił do sprawowania swojej funkcji. Przeciwnicy polityczni zarzucają Trumpowi opieszałość w walce z wirusem i pokazują, że ważniejsze dla niego są nadchodzące wybory, nie zaś walka z epidemią. Skutkuje to mocnymi spadkami w sondażach, które mówią nawet o poparciu na poziomie 42% w skali kraju.

Podczas bieżącej kampanii wyborczej do skutku doszły trzy z czterech zaplanowanych debat: dwie prezydenckie i jedna wiceprezydencka. W pierwszym bezpośrednim starciu kandydatów, które odbyło się 29 września, trudno było wskazać, który z kandydatów zaprezentował się lepiej, ponieważ obaj mocno atakowali się wzajemnie, przypominając błędy przeciwników oraz stosując personalne przytyki. Nieco ponad tydzień później odbyła się debata kandydatów na wiceprezydenta, czyli Mike’a Pence’a (Republikanie) i Kamali Harris (Demokraci). Ta konfrontacja była o wiele spokojniejsza, politycy odpowiadali na pytania bardziej rzeczowo, jednak również trudno wskazać, kto ugrał dla swojego potencjalnego szefa większą ilość głosów. Drugie starcie Trumpa z Bidenem nie doszło do skutku, ponieważ zostało odwołane, a trzecia z zaplanowanych debat odbyła się 22 października. Głównym tematem tejże rozmowy była pandemia COVID-19, za której rozwój Trump winą obarczył w znacznej mierze Chińczyków, na co Joe Biden odpowiedział, że to Trump jest bezpośrednio odpowiedzialny za śmierć 220 tysięcy amerykanów. Starcie to pokazało dobitnie, że poglądy obu kandydatów znacznie się różnią i często są nie do pogodzenia. W praktyce bardziej podgrzało to atmosferę wokół wyborów, aniżeli pokazało, kto ma większe szanse na zwycięstwo.

Co typuję?

Po analizie sytuacji politycznej oraz systemu wyborczego, pora przejść do przewidywań. Biorąc pod uwagę fakt, że sondaże przedwyborcze w skali całego kraju przewidują wygraną Joe Bidena, trudno oczekiwać, aby to Donald Trump uzyskał większą ilość głosów w głosowaniu powszechnym. Podobnie jak cztery lata temu, sprawa prezydentury rozstrzygnie się w stanach kluczowych, a w nich sytuacja jest naprawdę dynamiczna. Sondaże na posiadającej 29 elektorów Florydzie wahają się raz ku Trumpowi, raz ku Bidenowi, Texas (38 elektorów) prawdopodobniej przypadnie Trumpowi. Niepewna sytuacja jest także w takich stanach jak: Wisconsin (10), Pensylwania (20), Iowa (6), czy Arizona (11). Moim zdaniem, warto będzie pochylić się nad zakładem, który mówi o tym, że Donald Trump przegra w głosowaniu powszechnym, a mimo to zostanie ponownie wybrany prezydentem. Wbrew pozorom sytuacja taka nie należy do rzadkich i przecież cztery lata temu Trump właśnie w taki sposób wygrał wybory. Proponowany przez bukmachera kurs na taki obrót zdarzeń wydaje mi się wart podejmowanego ryzyka.

Typ: Donald Trump przegra w głosowaniu powszechnym i ponownie zostanie wybrany prezydentem

Kurs: 2,75

Zakład bez ryzyka w BETFAN do 100 – zwrot na konto główne!

  1. Klikasz w link -> zagranie.com/go/betfan
  2. Zakładasz konto z kodem: 2961PLN
  3. Wpłacasz depozyt, którego minimalna kwota jest równa 10 zł
  4. Zakład powinien mieć kurs, który jest równy co najmniej 1.14. Z promocji wyłączone są zakłady Gry Wirtualne
  5. W razie przegranej w ciągu 48 godzin roboczych od rozliczenia zakładu przyznamy Ci bonus na saldo główne, który będzie równy stawce zakładu.
  6. Przy drugiej wpłacie możesz zagrać bez ryzyka do 200 zł – zwrot na konto bonusowe.
  7. Przy trzeciej wpłacie możesz zagrać bez ryzyka do 300 zł – zwrot na konto bonusowe.

kupon wybory usa screen 1 kupon wybory usa screen 2

Chcesz więcej typów bukmacherskich? Dołącz do Grupy Zagranie!

Zaloguj się aby dodawać komentarze