Nowy tydzień rozpoczynamy po weekendowej przerwie, która, mam nadzieję, zrobi mi dobrze i moje typy będą zdecydowanie skuteczniejsze. W poprzednich moich propozycjach brakowało trochę szczęścia, wielokrotnie brakowało niewiele i jeśli zmieni się ten mały detal, to zysk będzie kwestią czasu. W tym tygodniu mamy naprawdę szeroką ofertę, wiele turniejów do wyboru, jednak postanowiłem skupić się głównie na turnieju WTA w Dausze. Jest to bardzo prestiżowy turniej, przyjechała czołówka i możemy spodziewać się wielu ciekawych spotkań. Na dzisiaj skupimy się na spotkaniach Anastazji Pavluczenkovej z Julią Putincewą, Eliny Svitoliny z Amandą Anisimovą i Sorany Cirstea z gwiazdą ostatnich dni Eleną Rybakiną. Z tych trzech meczów składamy tripel, który moim zdaniem jest dość bezpieczny, a jednocześnie kursy nie są zbyt niskie i mamy do wygrania naprawdę fajną sumę. 

Kliknij w link i załóż konto z kodem promocyjnym 1145PLN, aby otrzymać: 1000 PLN od depozytu + 125 PLN bez ryzyka + 20 PLN Freebet!

Anastazja Pavluczenkova – Julia Putincewa

24.02.2020r. godz. 15:00

Pierwsze spotkanie, które nas interesuje rozpocznie się o godzinie 15:00, a więc pora idealna do tego, by rozgościć się na kanapie przed telewizorem i spędzić ją w Dausze. Czekają nas bardzo ciekawe pojedynki, a wszystko zaczną Anastazja Pavluczenkova i Julia Putincewa. Zdecydowaną faworytką tego spotkania jest oczywiście Rosjanka, tak uważają bukmacherzy, a ja w zupełności się z tym zgadzam. Zastanawiam się nawet, czy ten kurs nie powinien być niższy, dlatego mamy małe value po swojej stronie. Wszyscy pamiętamy doskonały występ Pavluczenkovej podczas Australian Open. Doszła tam do ćwierćfinału, ale ciągle w głowie mam jej świetną grę. Bardzo pewnie serwowała, nie wstrzymywała ręki, była skuteczna do bólu z linii końcowej. Pamiętajmy też, ze jest ona świetną deblistkę, zatem umiejętności gry przy siatce posiada na wysokim poziomie. Po występie w Melbourne, przyjechała najpierw do Dubaju i nie spisała się zbyt dobrze, choć mogło być zdecydowanie lepiej. Pierwszy mecz trochę szalony z Belindą Bencić. Niezbyt dobrze przystąpiła do tego meczu, przegrała pierwszy set 1:6, ale po “chwili” czasu przystosowała się do panujących warunków i potem zagrała o niebo lepiej. Następne dwa sety padły jej łupem 6:1, 6:1. W 1/8 finału zmierzyła się z Anett Kontaveit i tu przegrała już bez wygranego seta. Przypatrując się jednak bliżej temu spotkania, to można prosto zauważyć, ze mecz ten mógł pójść w stronę Rosjanki i to też 2:0. W obu setach prowadziła z przewagą przełamania w końcowych fazach setów, lecz nie potrafiła postawić kropki nad “i”. Pierwszy turniej po dłuższej przerwie rzadko bywa bardzo udany, ale uważam, że tym razem będzie inaczej. Turniej w podobnych warunkach, jest już ogranie, dlatego to będzie jej zaleta w tym spotkaniu. Po drugiej stronie siatki zobaczymy Julię Putincewą, a więc niewątpliwie groźną zawodniczkę, która jednak nie jest w zbyt dobrej formie. Tegoroczny bilans spotkań może mówić coś innego, 9-5 na jej korzyść, ale aż 5 meczów wygranych w eliminacjach i jeden podczas Fed Cup. Biorąc pod uwagę turnieje główne to robi się już ujemnie i myślę, że to będzie optymalny wyznacznik jej dyspozycji. Po Australian Open nie miała tak długiej przerwy jak rywalka, zagrała najpierw w pucharze Federacji bez rewelacji i następnie zagrała w Petersburgu. Szybko zakończyła swój udział w Rosji, gdyż już w pierwszej rundzie uległa Weronice Kudermietowej. Po dłuższej przerwie przyjeżdża do Dauszy, tak naprawdę bez żadnego ogrania i rytmu. Może mieć mały problem z aklimatyzacją i grą na wysokim poziomie, tak jak to miało miejsce w przypadku Pavluczenkovej w Dubaju. Julia nie znajduje się obecnie w wysokiej formie i ogólnie jest bardzo chimeryczna zawodniczka. Potrafi być bardzo nieregularna i popełniać błędy seryjnie, a potrafi także wygrywać punkt za punktem z linii końcowej. Porównując te dwie zawodniczki, to śmiało można powiedzieć, że Rosjanka lepiej serwuje, ma większy wachlarz umiejętności i możliwości. Do tego jest w lepszej formie, jest w rytmie meczowym i ograna na tej nawierzchni. Ciężko znaleźć sensowne argumenty, które mówiłyby o wygranej reprezentantki Kazachstanu. Gdyby mecz ten odbywał się na szachownicy, to zapewne wygrałaby Putincewa, która jest świetną szachistką, ale na korcie powinna wygrać Rosjanka i tak też typuję.

Moja propozycja: Pavluczenkova win

Kurs: 1,51

Elina Svitolina – Amanda Anisimova

24.02.2020r. godz. 17:00

Drugim naszym spotkaniem będzie rywalizacja Eliny Svitoliny i Amandy Anisimovej, w której ciężko wskazać jednoznaczną faworytkę. Obie zdecydowanie są pod formą, choć, w moim odczuciu, to Ukrainka ma większe problemy na ten moment i będzie jej trudniej wrócić do optymalnej gry. Od początku roku Elina nie rozpieszcza swoich fanów, bardzo przeciętna gra i zaledwie 3 runda Australian Open. Potem doszła do ćwierćfinału słabo obsadzonego turnieju WTA w Hua Hin, gdzie miała tam być główną faworytką do wygrania całego turnieju. Można było spodziewać się tamtego czasu, że tak się nie stanie, bo zabierze się do Dubaju i gładko przegrała z Nao Hibino. Nie do końca wiadomo, czy był to celowy zabieg czy po prostu aż tak słaba gra, ale mecz z Jennifer Brady pokazuje, że zdecydowanie mogła by to być ta druga opcja. Zaledwie 3 wygrane gemy w starciu z Amerykanką, co było słabym, wręcz tragicznym, występem. Ciężko znaleźć jakieś pozytywne rzeczy na temat Ukrainki, zdecydowanie łatwiej jest się skupić na negatywach, ale nie będę dla niej okropny i napiszę tylko tyle, że w starciu z Brady wygrała zaledwie 14 piłek przy własnym serwisie. Czegoś takiego naprawdę dawno nie widziałem. Rywalką Svitoliny będzie moja ulubienica, a więc Amanda Anisimova, która już 2 lata temu urzekła moją osobę, oczywiście grą. Zawodniczka z świetnymi warunkami fizycznymi, bardzo dobrze serwuje i potrafi świetnie i mocno grać z końcowej linii. Zwykle nie wstrzymuje ręki przez co popełnia sporo niewymuszonych błędów, ale kiedy jest w formie są one wkalkulowane w jej grę i nie robią jej żadnej krzywdy. Zaledwie 18-letnia tenisistka bardzo dobrze rozpoczęła ten sezon. Doszła do półfinału turnieju WTA w Auckland, gdzie dostała lekcję tenisa od Sereny Williams. Od tego czasu nie potrafiła wygrać meczu, przegrała w Melbourne i w Dubaju i tutaj się na chwilę zatrzymamy. Pierwszy mecz po dłuższej przerwie przegrany 1:2 z Barborą Stycową, co było dość dużą niespodzianką. Widać było po Anisimovej, że brakuje pewności w grze i takiego ogrania. Brakowało też dobrego serwisu, przez co straciła swoje atuty. Na szczęście było widać poprawę gry już w Dausze, gdzie w pierwszej rundzie pokonała Jekaterinę Aleksandrovą, która spisuje się świetnie od początku roku. To także była niespodzianka, jednak tym razem na plus dla Amandy. Znacznie lepiej serwowała, popełniała mniej błędów i efekty od razu były widoczne. Sprawa wygląda tutaj dość prosto, jeśli Anisimova zagra na zbliżonym poziomie do poprzedniego meczu, to nie powinno być problemów, by pokonać Svitolinę. Zabezpieczam się jednak dodatnim handicapem, ponieważ “Eli” zawsze może odpalić z formą, ale wydaje mi się, że będzie to dość wyrównany mecz. Nie do końca jestem w stanie podjąć się typowania zwyciężczyni tego meczu, ale bliżej mi do Anisimovej i dlatego idę w jej kierunku.

Moja propozycja: Anisimova +3,5 gema

Kurs: 1,54

Sorana Cirstea – Elena Rybakina

24.02.2020r. godz. 18:30

Ostatni nasz mecz to także ostatnia rywalizacja dzisiejszego dnia na kortach w Dausze. Nie zaskakuje fakt, że meczem wieczoru będzie starcie Eleny Rybakina, która zachwyca swoją grą wszędzie, gdzie się pojawi i organizatorzy po raz kolejny spodziewają koncertu gry z jej strony. Dzisiejszą rywalką będzie Sorana Cirstea i to od niej zaczniemy analizować to spotkanie. Jeszcze kilka dni uważałem, że Rumunka może wrócić do grania na wysokim poziomie po udanych eliminacjach w Dubaju. Wygrała tam 3 mecze i po statystykach można było stwierdzić, że prezentuje się całkiem nieźle, ale czar prysł już w pierwszym meczu turnieju głównego. Anett Kontaveit wcieliła się w rolę doktorki, która skutecznie wyleczyła Cirsteę. Rumuńska tenisistka zdołała wygrać zaledwie 4 gemy i nie była w stanie załapać się na grę. Skoro tak było w starciu z Estonką, to czemu miałoby być inaczej w rywalizacji z Rybakiną? Wiadomo, mecz meczowi nierówny, ale nie widzę tutaj cienia szans dla Sorany. Rybakina ma już bardzo dużo w nogach, 3 turniej z rzędu przed nią właściwie bez żadnej dłuższej przerwy. Na szczęście teraz miała jeden pełny dzień i znacznie krótszą drogę do przebycia z Dubaju do Dauszy, niż miało to miejsce w przypadku trasy Petersburg – Dubaj. Przechodząc już do samej zawodniczki to widać po niej, że jest świetnie przygotowana fizycznie i dzień po dniu nie było widać aż nadto wielkich trudów poprzednich spotkań. Z pewnością finałowe starcie z Simoną Halep odebrało jej mnóstwo energii, zwłaszcza, że było one przegrane, ale myślę, że w kontekście dzisiejszego meczu, to dla nas lepiej, że nie triumfowała. Dlaczego? A no dlatego, że za każdym razem zwycięzca turnieju nie ma łatwego życia, jest mnóstwo reporterów, wywiadów i zdjęć i także jest męczące. Kazaszka mogła się jednak skupić na odpowiedniej regeneracji, gdyż cały ciężar w wyżej wymienionych rzeczach poza kortowych spadł na Halep. W ostatnim czasie wszyscy zapewne poznali grę Rybakiny. Doskonale już wiadomo, że jest to bardzo groźna zawodniczka, potrafi mocno atakować niemal z każdej piłki, choć widać też postępy w grze i są takie momenty, w których zmienia tempo gry. Przestała być jednostajna, co przyniosło bardzo duże korzyści dla niej i dla widzów, którzy oglądają jej mecze. Wiadomo, że serwis jest również na dobrym poziomie, zwłaszcza ten pierwszy, który potrafi ustawić wymianę lub zdobywać punkty bezpośrednio. Może nie było tego widać w starciu z Halep, gdyż Rumunka grała świetnie w każdym aspekcie, ale poprzednie starcia Kazaszki pokazują to doskonale. Bez wątpienia przeżywa ona najlepszy czas w swojej karierze i obecnie zajmuje najwyższe miejsce w rankingu WTA. 17. miejsce dla niej to jednak mały przystanek, jestem w stanie stwierdzić, że w tym sezonie zawita do pierwszej dziesiątki i zostanie tam na dłużej. Przechodząc jednak już do konkluzji, to nie daje Rumunce żadnych szans. To nie jest styl Halep, która umie trzymać piłkę w kocie przez dłuższy czas i wybijać z rytmu Rybakinę. Bardziej będzie to proste klepanie, które będzie odpowiadać faworytce dzisiejszego meczu i może skończyć się ten bardzo szybko. Początkowo, do tripla, miałem dodawać samo zwycięstwo Eleny, ale po dłuższym namyśle podczas pisania analizy, doszedłem do wniosku, że warto pójść bardziej ryzykownie. Wybieram dlatego ujemny handicap, który nie jest wysoki, a kurs naprawdę dobry. Bukmacherzy ostrożnie podeszli do tego spotkania, mają na uwadze wiele spotkań młodszej z zawodniczek, dlatego warto to wykorzystać, by podbić kurs akumulowany.

Moja propozycja: Rybakina -3,5 gema

Kurs: 1,75

Zagranie bez ryzyka:

  • Tylko z kodem promocyjnym: 1145PLN
  • Dla nowych graczy
  • Pierwszy zakład na nowym koncie będzie bez ryzyka!
  • Dowolny kupon, dowolne zdarzenia.
  • Stawka maksymalnie 125 PLN – zwrot z odjęciem 12% podatku na konto bonusowe.
  • Bonus o równowartości stawki kuponu, objętego bonusem zostanie przypisany do iKonta uczestnika w terminie 3 dni.
  • Jednokrotny obrót bonusem