Powoli można już o nim mówić per „gwiazda” – Shai Gilgeous-Alexander dopiero rozpoczyna poważne granie w NBA, lecz w tym sezonie pokazuje, że jest jednym z najlepszych i najbardziej utalentowanych zawodników młodego pokolenia. W poniedziałek dokonał rzeczy niebywałej, bo zaliczył swoje pierwsze triple-double i to o bardzo okazałych rozmiarach: 20 punktów, 20 zbiórek i 10 asyst.

W sobotę Oklahoma City Thunder niespodziewanie ulegli Los Angeles Lakers na własnym parkiecie, nie potrafiąc wykorzystać faktu, iż w szeregach drużyny z Miasta Aniołów nie zagrali m.in. LeBron James oraz Anthony Davis. W tamtym spotkaniu dość przeciętnie spisał się Shai Gilgeous-Alexander, dlatego też Billy Donovan, szkoleniowiec OKC, postanowił sprezentować swojemu młodemu zawodnikowi wyzwanie i wprost stwierdził, że 21-latka stać na dużo więcej. Trener miał w tym przypadku rację, bo Gilgeous-Alexander zaliczył w poniedziałek najlepszy mecz w swojej młodej karierze i zaaplikował aż 20 punktów, 20 zbiórek (to jego nowy rekord kariery) oraz 10 asyst (to z kolei wyrównanie rekordu kariery) w starciu z drużyną Minnesota Timberwolves. Pod jego wodzą Thunder nie mieli większych problemów, by ograć Wilki. Tym samym młody obrońca przeszedł do historii NBA.

Takie triple-double nie zdarza się bowiem często, a tym bardziej w tak młodym wieku – Shai został więc najmłodszym zawodnikiem z tego typu osiągnięciem, wyprzedzając pod tym względem samego Shaquille’a O’Neala. W historii ligi jeszcze tylko dwóch innych graczy – obok SGA oraz Shaqa – potrafiło robić takie triple-double w swoim drugim sezonie w lidze: Charles Barkley oraz Oscar Robertson. Młodziak dołączył więc do zacnego grona i po raz kolejny pokazał swój wielki potencjał. 21-latek przystępował do starcia z Wolves po bardzo dobrym dla siebie okresie: w trzynastu poprzednich meczach notował średnio prawie 24 punkty na mecz. Zdaje się więc, że Thunder bardzo szybko znaleźli swój diament, na którym mogą budować drużynę od nowa. Gilgeous-Alexander trafił do Oklahomy latem ubiegłego roku z Los Angeles Clippers w wymianie Paula George’a i bardzo szybko stał się pierwszoplanową postacią OKC.

A co jeszcze działo się w poniedziałek w NBA?

  • Znakomity występ Jahlila Okafora (25 punktów, 14 zbiórek, pięć asyst oraz trzy bloki) oraz ważne zwycięstwo po dogrywce w Detroit, czyli coraz więcej dobrych wiadomości dla fanów New Orleans Pelicans. Pelikany musiałby bowiem radzić sobie m.in. bez Jrue Holidaya, Brandona Ingrama czy JJ Redicka, lecz mimo to udało się ograć Pistons. Jakby tego było mało: już w tym tygodniu zadebiutować ma Zion Williamson!
  • Kolejne problemy zespołu Philadelphia 76ers, który bardzo słabo radzi sobie pod nieobecność Joela Embiida. Tym razem Szóstki przegrały w Indianapolis z tamtejszymi Pacers i jest to już 14. porażka filadelfijskiej drużyny na wyjeździe w tym sezonie. Po 21 punktów dla zwycięzców zdobyli Malcolm Brogdon oraz TJ Warren.
  • Drugi z rzędu mecz wygrali w poniedziałek koszykarze Boston Celtics, a najlepszym strzelcem zespołu znów był Jayson Tatum (21 oczek). Ogółem aż sześciu bostońskich zawodników zdobyło w tym meczu co najmniej jedenaście punktów. Jest to już drugie w styczniu zwycięstwo Celtów ponad Chicago Bulls.
  • Wiek to tylko liczba – udowodnili w poniedziałek 35-letni LeBron James oraz 34-letni Dwight Howard w starciu z Cleveland Cavaliers. Ten pierwszy zdobył 31 oczek, a ten drugi zaliczył efektowne double-double złożone z 21 punktów oraz 15 zbiórek. Los Angeles Lakers przejechali się tym samym po Cavs i mają na koncie już dziewięć kolejnych wiktorii, dzięki czemu umacniają się na pozycji lidera konferencji zachodniej. W tej chwili LAL mają ponad pięć meczów przewagi nad Denver Nuggets oraz Utah Jazz.