Czerwone Diabły pokonały 2:0 The Blues na Old Trafford i podały butle z tlenem Tottenhamowi. Kluczową postacią okazał się Ander Herrera, w Chelsea zawiódł Diego Costa. Mourinho wreszcie pokonał Conte.

W przedmeczowych zapowiedziach media były zgodne: zwycięstwo Chelsea oznaczałoby zapewnienie sobie mistrzostwa Anglii. Ponad to dominowały porównania dwóch najlepszych strzelców obu drużyn: Zlatan Ibrahimović vs Diego Costa. Szwed pojawił się na murawie w końcówce meczu, zapewne dlatego, że potrzebował chwili odpoczynku po wyczerpujący tygodniu i spotkaniach co 3 dni. Hiszpan zagrał od początku, ale dla Chelsea byłoby chyba lepiej, gdyby wcale nie pojawił się na boisku. Napastnik całą pierwszą połowę nie zajmował się niczym innym jak przepychankami ze stoperami Manchesteru United, których w tym spotkaniu było… trzech. Costa do końca starcia był bezużyteczny.

Jose Mourinho na kolejny pojedynek z Antonio Conte zdecydował się na zmianę taktyki. Czerwone Diabły wyszły ustawieniem 1-3-5-2. Świetnie w roli stopera sprawdził się Darmian, który nominalnie gra na pozycji prawego bądź lewego obrońcy. W ataku niespodziewanie, do pary z Rashfordem, zagrał Jesse Lingard. Ten drugi nie spisał się najlepiej, ale stworzył sporo miejsca koledze, który rozpoczął strzelanie na Old Trafford. Tu rozpoczyna się wielki wkład Andera Herrery, który zresztą gra sezon życia w barwach United, Hiszpan popisał się piękną asystą przy pierwszej bramce.

https://twitter.com/UtdGoals/status/853626753855754240

Historia Herrery budzi wielki szacunek. Zawodnik, który słynął ze swojej nienagannej techniki potrafił zmienić się piłkarsko i dostosować do warunków panujących w Premier League. Pomocnik potrafi już walczyć fizycznie z takimi bykami jak Matić czy Moses, nie tracąc przy tym umiejętności technicznych.

Po pierwszych 45. minutach wiadome było, że Manchester wygląda w tym meczu świetnie i, że Chelsea czeka bardzo ciężka przeprawa. Podopieczni Mourinho grali swoje, co przyniosło efekty już cztery minuty po wznowieniu gry. Herrera oddał piekielnie silne uderzenie zza pola karnego, otrzymał trochę szczęścia od losu i piłka wylądowała w siatce.

https://www.youtube.com/watch?v=jJ2Q_UVnFso&feature=youtu.be&a

Największych wygranych tego spotkania jest kilku. Rashford, który w ogóle nie był brany pod uwagę, jako ten, który może zadecydować o losach meczu czy Mourinho, który wreszcie rozłożył taktycznie na łopatki Conte. Nie sposób nie wspomnieć, że na wygranej United aż tyle nie zyskał sam Manchester, co Tottenham. Dzięki Czerwonym Diabłom wala o mistrzostwo będzie toczyć się dalej, a bezpośredni pojedynek Kogutów z The Blues zapowiada się na „meczycho przez wielkie M”. Trzeba też wyróżnić Ashleya Younga, który zagrał dzisiaj z opaską kapitańską. Cały mecz było widać ile to dla niego znaczy, pomocnik był na murawie wszędzie, pięknie było patrzeć na tak zmotywowanego zawodnika.

Czerwone Diabły dalej będą toczyć walkę o miejsce w pierwszej czwórce Premier League, ale z pewnością dodały sobie tym meczem pewności siebie. Zwykle rozszalały jak lew przy linii bocznej Antonio Conte był dzisiaj potulny jak baranek. Włoski szkoleniowiec i jego piłkarze muszą jak najszybciej zapomnieć o tym pojedynku, w którym byli wyraźnie słabsi od gospodarzy.