36. kolejka LOTTO Ekstraklasy miała dać nam odpowiedź na kilka kluczowych pytań. Tak właśnie się stało i przed ostatnią serią gier mamy zdecydowanie mniej wątpliwości. W walce o tytuł pozostały dwa zespoły i tak samo w walce o utrzymanie. Bez szans na mistrzostwo jest już zwycięzca rundy zasadniczej – Lech Poznań, a z ligą pożegna się za tydzień Sandecja Nowy Sącz.

Legia Warszawa vs Górnik Zabrze

Wydaje mi się, że pojedynek Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze był krokiem milowym tej drużyny w drodze po mistrzostwo. Oczywiście nie możemy umniejszać rangi wygranej nad Wisłą Płock, która zrobiła wielką robotę, ale dzisiejsze spotkanie było prawdziwym testem charakteru. Zabrzanie grają bardzo dobrze w rundzie mistrzowskiej, więc nie było to łatwe zadanie. Na prowadzenie Legionistów wyprowadził świeżo powołany reprezentant Polski – Sebastian Szymański. Młody wychowanek Wojskowych zamienił rzut wolny z ostrego kąta na bramkę. Warto jednak cofnąć się chwilę wcześniej do sytuacji Igora Angulo. Hiszpan minął Arkadiusza Malarza, jednak bramkarza gospodarzy uratował słupek. Trzeba przyznać, że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na tytuł dla Legii. Nawet gdy rywale mają już pustą bramkę to szczęście jest przy bramkarzu Legii. Na 2:0 po przerwie podwyższył Paweł Bochniewicz, który skierował piłkę do własnej siatki. Przy takim wyniku, Legia wykluczyła szansę Lecha na tytuł, a przy okazji poprawiła swoją sytuację, ponieważ w Poznaniu będą potrzebowali tylko i wyłącznie remisu lub straty punktów przez Jagiellonię, żeby zostać kolejny raz mistrzem Polski.

Wisła Kraków vs Lech Poznań

Biała Gwiazda nadal gra o europejskie puchary, ale spotkanie z Lechem było dla nich przede wszystkim pożegnaniem Pawła Brożka oraz Arkadiusza Głowackiego. Napastnik Wisły miał obiecany występ w tej rywalizacji, ale zacznijmy od początku. Lech podchodził do tego meczu na kilka dni po zwolnieniu Nenada Bjelicy. Moim zdaniem  była to decyzja podjęta pod wpływem emocji.Chorwat powinien dostać możliwość dokończenia swojej pracy, tym bardziej, że Kolejorz nadal miał szansę na tytuł. Jeśli podejmować decyzję o zwolnieniu to czas na to był zdecydowanie wcześniej. W dzisiejszym meczu zespół z Poznania poprowadziło trio trenerskie Rząsa, Araszkiewiczi Ulatowski, który pełnił rolę głównego trenera. W składzie Lecha nie było rewolucji. Nowy sztab trzymał się wypracowanych schematów, które dały prowadzenie po zmianie stron. Kapitalne dogranie Jevtića do Majewskiego, interwencja Cuesty, ale do pustej bramki dobił piłkę Christian Gytkjaer. W tym starciu w ekipie gospodarzy zabrakło Carlitosa, jednak to nie znaczy, że Białą Gwiazda nie miała armaty w swoim arsenale. Joan Carrillo wprowadził swoje działo na końcówkę meczu. Legenda Wisły Kraków – Paweł Brożek zdecydował o wyniku tej rywalizacji. W 99. minucie spotkania po błędzie defensywny Kolejorza, napastnik gospodarzy zachował się niczym szczwany lis i wykorzystał ten błąd zdobywając wyrównującą bramkę. Był to 139. gol Brożka w LOTTO Ekstraklasie. Taki wynik pozostawia szansę Białej Gwiazdy na europejskie puchary, aczkolwiek dla Lecha jedno jest pewne – Kolejorz skończy ten sezon na trzeciej pozycji.

Zagłębie Lubin vs Jagiellonia Białystok

Przed tym meczem Jaga jechała w bardzo dobrych humorach po wygranej w Poznaniu, ale jednak z nutką niepewności. W ostatnich dwóch przypadkach przegrali z Zagłębiem w Lubinie, więc ten teren nie był dla nich wygodny. Podobne statystyki zauważył Ireneusz Mamrot, który podkreślał, że w ostatnich meczach na Dolnym Śląsku ewidentnie im nie szło. W dwóch poprzednich wyjazdach Jaga zgromadziła sześć punktów z bilansem bramkowym 5:0 na ciężkich terenach w Kielcach i Poznaniu. Spotkanie z Miedziowymi rozpoczęli w bardzo dobrym stylu po bramce Tarasa Romańczuka, który z pewnością nie był pocieszony powołaniami Adama Nawałki. Na 2:0 wynik podwyższył Bartosz Kwiecień, który mógł mieć deja vu ze spotkania z Lechem. W końcówce kontaktową bramkę zdobył Jakub Tosik, ale Jaga nie wypuściła wygranej z rąk. Przed ostatnią serią gier muszą liczyć na wygraną Lecha, a do tego samemu pokonać Wisłę Płock. Nie będzie to łatwe, ponieważ do tej pory nie pokonali tego przeciwnika na własnym boisku. Trzy ostatnie rywalizacje z Nafciarzami to trzy kolejne porażki. Tym razem Jaga nie ma wyjścia, liczy się dla nich tylko zwycięstwo, a trzeba pamiętać, że goście będą grali w tym meczu o europejskie puchary – zapowiada się meczycho przy Słonecznej.

Sandecja vs Cracovia

Piłkarze z Nowego Sącza podchodzili do tego meczu z nożem na gardle. Tylko zwycięstwo dawało im możliwości, żeby pozostać w Ekstraklasie przy bardzo możliwej wygranej Termalici nad fatalnie grającą Arką. Sączersi nie dali rady, mimo że Cracovia grała w tym meczu o przysłowiowe frytki. Być może problemem gospodarzy był fakt, że rozgrywali to spotkanie w Mielcu, podczas gdy cały sezon grali na boisku w Niecieczy. Taki detal mógł mieć swoje znaczenie, ponieważ mimo wszystko przyzwyczaili się do tamtego boiska. Cracovia wygrała to spotkanie 1:0 i zapewniła sobie dziewiątą pozycję na koniec sezonu. Sandecja nie ma już najmniejszych szans na utrzymanie. Mogą liczyć jedynie na wyprzedzenie w tabeli Piasta, ale poza finansami nic im to nie da.

Kto do spadku?

Przed ostatnią serią gier mamy bardzo jasną sytuację. Oprócz  Sandecji z ligi spadnie Piast Gliwice albo Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Sprawa utrzymania rozstrzygnie się w bezpośrednim spotkaniu tych ekip. Atutem Piasta będzie z pewnością fakt, że zagrają przed własną publicznością, ale trzeba przyznać, że forma jest zdecydowanie po stronie gości. Piłkarze Jacka Zielińskiego notują kapitalny finisz, który sprawił, że mają realne szanse na utrzymanie. Po rundzie zasadniczej można było mieć inne wnioski. Piast przegrał w trzech ostatnich spotkaniach, natomiast Termalica w tym samym okresie jest bez porażki. W Gliwicach gospodarze będą musieli zagrać o trzy punkty, natomiast goście zrobią wszystko, żeby nie przegrać.