Rzeszowianie w rewanżu zdołają zaskoczyć zawiercian? Gramy double z kursem 2.16
Już dzisiejszego popołudnia rozpoczną się rewanżowe i półfinałowe potyczki w PlusLidze. Jako, że w tym roku do wielkiego finału awansuje ta drużyna, która zwycięży 2-krotnie; może się okazać, że już dziś kibice poznają pary i walczących o złote krążki, i brązowe medale. Na tę chwilę bliżej wywalczenia prawa startu w najważniejszych konfrontacjach są teamy Aluron CMC Warta Zawiercie i BOGDANKA LUK Lublin. Pierwsi do zera ograli Asseco Resovia, a drudzy do jednego PGE Projekt.
Asseco Resovia Rzeszów – Aluron CMC Warta Zawiercie: typy, kursy bukmacherskie i zapowiedź meczu (18.04.2026 r.)
Mając na uwadze to, jak zakończyła się ich poprzednia rywalizacja, można się zastanawiać, czy dzisiejsi gospodarze będą w stanie nawiązać walkę z „Jurajską Armią”. Ostatnim razem dokonali tego tylko w 3. odsłonie, którą ostatecznie przegrali po grze na przewagi do stanu 26:24. We wcześniejszych 2 setach ówcześni i dzisiejsi underdodzy ulegali kolejno do 22 i 21. Rezultaty z poszczególnych partii rzadko kiedy, aż tak dokładnie jak te oddają to, która z drużyn była lepszą.
Siatkarze, którzy bronią barw Aluron CMC Warta Zawiercie kilka dni temu pokazali, że stanowią drużynę, która umiejętnie wykorzystuje (nawet drobne) problemy przeciwników. Takie pojawiły się, choćby w środku 1. seta, czyli momencie, kiedy jeszcze rywalizacja była wyrównana. Choć Yacine Louati dwoił się i troił, to nie był w stanie w pojedynkę powstrzymać rozpędzonych zawiercian. Kiedy on zdobywał punkty, to pozostali rzeszowianie raz po raz popełniali błędy, stając w polu serwisowym. Mimo że na tablicy świetlnej widniały takie wyniki jak i 18:18, i 22:21, to Asseco Resovia była teamem, która w premierowej odsłonie praktycznie sama sobie nie dała szansy na powalczenie z dobrze, ale nie spektakularnie grającą drużyną Aluron CMC Warta.
Z kolei 2. odsłonę tamtego meczu charakteryzuje to, że zawiercianie zaczęli gorzej radzić sobie na przyjęciu. Jednak mimo tego, potrafili udanie kończyć akcje. Choć dokonywali tego głównie za sprawą kapitalnych rozegrań Miguela Tavaresa i obron Jakuba Popiwczaka; to też dzięki temu, że rzeszowianie w dalszym ciągu nie kończyli swych ofensywnych akcji. Tym razem zespół z Podkarpacia do wygrania seta prowadził Artur Szalpuk. Jednak reprezentant Polski zmagał się z tym samym wyzwanie, co wspomniany w poprzednim akapicie francuski zawodnik, czyli indywidualnym odpowiadaniem za wynik drużyny. Do stanu 13:12 bój toczył się dosłownie punkt za punkt. Natomiast później zawiercianie znowu zaczęli seryjnie wykorzystywać błędy oponenta.
Początek trzeciego i jak się później okazało ostatniego seta z poprzedniej rywalizacji tych drużyn charakteryzuje to, że każdy z zespołów popełniał wiele błędów własnych. Dopiero od stanu 10:9 zaczęła się wymiana punt za punkt, powstała za sprawą gry, a nie pomyłek poszczególnych zawodników. Było to możliwe, dzięki temu, że rozgrywający obu teamów zaczęli uruchamiać wszystkie opcje w ataku, a nie tylko dotychczasowych liderów, jak to miało miejsce we wcześniejszych setach. Od stanu po 19, rzeszowianie nie wykorzystali szans, by wygrać partię.
Statystyki:
- Drużyna Asseco Resovia przegrywała 3. sety 7-krotnie w ostatnich 8 ligowych potyczkach z zawiercianami.
- Zespół Aluron CMC Warta zwyciężał w 3. odsłonach zawsze na ostatnich 7 ligowych wyjazdach.
- Team Asseco Resovia Rzeszów triumfował za każdym w ostatnich 10 domowo-ligowych występach.
- „Jurajska Armia” okazywała się lepszą 15-krotnie w poprzednich 16 spotkaniach ligowych.
- Drużyna Asseco Resovia wygrywała 1. partie łącznie 9 razy w ostatnich 10 ligowych potyczkach.
- „Jurajska Armia” zwyciężała wynikiem 3:0 w sumie 6 razy na poprzednich 7 ligowych wyjazdach.
- Rzeszowianie ulegali w 1. setach za każdym razem w ostatnich 5 ligowych grach z Aluron CMC Warta.
- W ani jednym z ostatnich 9 bezpośrednich spotkań tych klubów nie rozgrywano tie-breaka.
- Team Asseco Resovia wygrywała z przewagą min. 2 punktów poprzednie 10 domowo-ligowych meczów.
- Raz na poprzednich 8 ligowych wyjazdach Aluron CMC Warta teamy zdobyły przeszło 182 punkty.
- W jednym z ich ostatnich 8 ligowych rywalizacji kluby zdobyły w 1. partii mniej niż 46 punktów.
- „Jurajska Armia” zdobywała więcej niż 24 oczka w 1. setach na ostatnich 7 ligowych wyjazdach.
- Zespół Asseco Resovia zdobywał mniej niż 90 punktów 6-krotnie w poprzednich 7 grach domowych.
Co obstawiać?
Bukmacherzy są zdania, że nie sposób wskazać faworyta do zwycięstwa. Choćby analitycy STS i wiktorii zawiercian, i rzeszowian przyznali mnożnik 1.90 i 2.00 (w SuperOfercie). Choć różnicy można upatrywać w tym, która z drużyna prezentowała równiejszą formę na przestrzeni sezonu, a także która zwyciężyła w ich poprzedniej rywalizacji. Nie bez znaczenia jest też to, że to team zawiercian w tej edycji PlusLigi częściej szybciej potrafił poradzić sobie z trudniejszymi chwilami.
Jednak zarazem nie można zapominać o tym, gdzie zostanie rozegrane to spotkanie. W końcu prawdą jest, że drużyna Aluron CMC Warta zwyciężyła ostatnie bezpośrednie starcie między nimi w przekonywujący sposób; ale jednak podejmując rzeszowian przed własną publicznością. Z kolei ich ostatnie starcie rozgrywana w Hali Podpromie zakończyła się też wygraną do zera, ale… górą była wtedy drużyna Asseco Resovia. Tamta wiktoria była dla nich i ich sympatyków tym cenniejsza, że przerwała serię 3 domowych przegranych starć z zawiercianami.
Odnośnie do bezpośrednich potyczek między tymi drużynami, które miały miejsce w Rzeszowie, należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną prawidłowość. Tę, że aż 4 z ich poprzednich 5 tego typu starć (w tym ostatnie 3) kończyły się rozegraniem raptem 3 odsłon. Wyjątkiem jest 5-setowy bój, jaki miały miejsce w 2024 roku. Dlatego też 1. siatkarskim typem jest wskazanie, że te teamy w 1. secie zdobędą łącznie przeszło 44 oczka. Ten kto zwycięży tę partię będzie o dosłownie krok od wywalczenia albo awansu, albo rozpoczęcia odwracania losów półfinałowych starć.
BOGDANKA LUK Lublin – PGE Projekt Warszawa: typy, kursy bukmacherskie i zapowiedź meczu (18.04.2026 r.)
Drugie z półfinałowych spotkań było o tyle bardziej wyrównane względem wyżej opisanego, że trwało 4 sety. Stołeczny zespół przed własną publicznością był w stanie okazać się lepszym w tylko jednej (premierowej) partii. Zwyciężyli ją po grze na przewagi, co też pokazuje, jak wyrównana była to batalia. Stała się taką, ponieważ zawodnicy jednego i drugiego teamu prezentowali równie wysoki poziom. Tamta odsłona była taką, w której wygrać mógł każdy.
Podobnie z resztą, jak trzecia, która również zakończyła się grą na przewagi, przy czym już nie do stanu 27:25, a 24:26. Przedostatnia partia była tą, w czasie której warszawianie do stanu 15:13 kontrolowali przebieg rywalizacji, a później wciąż aktualni mistrzowie Polski wywalczyli aż 6 oczek przewagi. Jako, że uzyskali ją w momencie, kiedy na tablicy świetlnej widniał wynik 18:24, to wydawało się, że drużyna PGE Projekt nie odwróci losów rywalizacji. Tymczasem warszawianie rzucili się w udaną pogoń i doprowadzili do remisu. Dokonali tej sztuki przede wszystkim za sprawą udanych ataków i utrzymania agresywnej zagrywki. Choć ostatecznie przegrali tamtą odsłonę, to jednak pokazali, że dla nich nie ma tzw. straconych okazji na punkty.
Z kolei 2. i 4. set są przykładami tego, co się dzieje, kiedy momentami jedna drużyna może grać jak z nut, a druga w tej samej chwili prezentować się mizernie. W tym miejscu dość powiedzieć, że choćby w 2. odsłonie wyrównana rywalizacja toczyła się do remisu po 8. Natomiast od tamtej chwili warszawianie zaczęli seryjnie popełniać błędy. Ani nie kończyli ataków, ani nie trafiali w część parkietu rywali zagrywką, ani nie przyjmowali tak udanie jak wcześniej. Tym samym po upływie kilku minut rezultat zmienił się z remisowego na… 10:23 na rzecz lublinian! Co prawda później jeszcze warszawianie zdobyli 3 punkty z rzędu, ale ostatecznie w 2. partii wywalczyli raptem 14 oczek i to przede wszystkim dlatego, że prowadzący zwolnili tempo gry.
Nieco lepiej warszawianom powiodło się w 4. (i jak się później okazało ostatniej) odsłonie, ponieważ wywalczyli w niej 22 punkty. Przy czym ta partia jak raz jest zarazem przykładem tego, jak szybko potrafi zmienić się obraz gry, kiedy dochodzi do głosu zmęczenie fizyczne. Zarówno warszawianie jak i lublinianie nie raz zrywali ataki, a także mylili się na zagrywce. W tamtym secie tylko lublinianie i to tylko raz (przy stanie 23:21) utrzymali przewagę punktową.
Statystyki:
- Pierwsza tegoroczna ich półfinałowa potyczka zakończyła się wyjazdową wygraną lublinian (1:3).
- Drużyna PGE Projekt Warszawa w poprzednim meczu zwyciężyła 1. odsłonę wynikiem 27:25.
- Wciąż aktualni mistrzowie Polski triumfowali w poszczególnych setach kolejno do: 14, 24 oraz 22.
- Lublinianie przegrali tylko raz w ostatnich 5 występach – w CEV LM mierząc się z… warszawianami.
- Drużyna PGE Projekt w ostatnich 5 występach ulegała 3-krotnie, a pokonywała tylko JSW Jastrzębski Węgiel.
- Najczęściej (3-krotnie) ich ostatnie 5 bezpośrednich potyczek kończyło się po zagraniu 4 setów.
- Częściej, tj. 3-krotnie w ich poprzednich 5 bezpośrednich konfrontacjach wygrywali gospodarze.
- Drużyna PGE Projekt Warszawa wygrywała 3. sety 6-krotnie w poprzednich 7 meczach PlusLigi.
- Zespół BOGDANKA LUK zwyciężał 1. odsłony 7 razy w ostatnich 8 grach ligowych z warszawianami.
- Siatkarze PGE Projekt Warszawa wygrywali 2. partie 6-krotnie na poprzednich 7 ligowych wyjazdach.
- Drużyna BOGDANKA LUK zwyciężała z przewagą min. 7 oczek w ostatnich 5 spotkaniach ligowych.
Co obstawiać?
Bukmacherzy są przekonani, że to aktualni mistrzowie Polski wygrają tę rywalizację. Przykładowo analitycy STS potencjalnej wiktorii gospodarzy przyznali kurs 1.55, a ewentualnemu triumfowi PGE Projekt już mnożnik 2.45. Wpływ na tę różnicę ma przede wszystkim to, w jakiej sytuacji znajdują się oba te kluby. Po ich 1. półfinałowej potyczce bliżej awansu do finału są lublinianie. To oni w Warszawie zwyciężyli wynikiem 1:3. W dodatku mogą skupić się już tylko na walce o czym lepsze miejsce w PlusLidze, a warszawianie szykują się powoli do startów w CEV LM.
Ponadto, siatkarze BOGDANKA LUK utrzymują równiejszą formę ostatnimi czasy. Zwyciężali w poprzednich 4 występach. W analogicznym czasie stołeczna drużyna lepszą okazała się tylko raz. Dnia 7 kwietnia u siebie ograła zespół JSW Jastrzębski Węgiel. Choć w tym miejscu warto pamiętać, że 2 porażek doświadczyli, będąc po 5-setowych bataliach. Dlatego też odnośnie do tego meczu, obstawiam jako 2. typ dnia z kodem promocyjnym STS, że drużyny w 1. secie zdobędą przeszło 44 oczka. Po premierowej odsłonie wydarzyć może się wiele, ale to zależy od tego, kto wygra tę partię.
Propozycja kuponu:
fot. Marcin Bulanda/PressFocus


