Oscar Piastri w Holandii udanie zrewanżuje się Lando Norrisowi i wygra? Gramy o 206 PLN

Okres wakacji w Formule 1 w sezonie 2025 dobiegł końca! Najszybsi kierowcy świata powalczą o pierwsze punkty po przerwie na torze Zandvoort. Choć do Grand Prix dojdzie w kraju 4-krotnego mistrza świata, czyli Maxa Verstappena z Red Bulla, to nie on jest stawiany w roli głównego faworyta do zwycięstwa. Ona przypadła Lando Norrisowi, który w treningach seryjnie udowadniał, że nie stracił ani odrobiny formy. W podobnej sytuacji znajduje się Oscar Piastri.
Grand Prix Holandii – zapowiedź
Blisko dokładnie rok temu najlepiej na torze położonym w Zandvoort poszło Lando Norrisowi. Wówczas wyprzedził drugiego na mecie Maxa Verstappena aż o prawie 23 sekundy i o nieco ponad 25 s. Charlesa Leclerca z Ferrari. Z kolei jego teammate z McLarena zajął pierwszą z lokat tuż za podium. Teraz zanosi się na to, że „Pomarańczowi” ponownie zdominują niedzielne ściganie. Można tak przypuszczać po analizowaniu, jak tym kierowcom poszło w treningach i kwalifikacjach.
Pierwsza sesja „czasówki” dowiodła, że Haasy cały czas zmagają się ze sporymi problemami. Gdyby nie to, że Lance Stroll nie ukończył premierowej części, to najprawdopodobniej Esteban Ocon i Oliver Bearman startowaliby z 2 ostatnich pozycji. Mogą się pocieszać tym, że strata pierwszego z wymienionych do Nico Hulkenberga wyniosła raptem + 0.002 sekundy. Jednak na niewiele się to zda; a tym bardziej, kiedy dostrzeże się, że Kick Sauber miał całą masę własnych problemów. Co prawda Gabriel Bortoleto był w stanie awansować do Q2, ale w tej sesji wywalczył raptem 13. czas. Poniżej poziomu pojechał też Kimi Antonelli zajmując 11. lokatę.
Trudno powiedzieć, czy z dobrej, czy słabej strony w sobotę pokazali się reprezentanci Williamsa. Z jednej strony na 15. miejscu uplasował się Alexander Albon, ale za to jego teammate, czyli Carlos Sainz wywalczył 9. pozycję. Tym samym, jak na dłoni widać, że cały czas idzie im w kratkę. Cały czas potrafią wpaść do TOP10, ale nie jest to czymś, co można by uznać za swego rodzaju pewnik. Zwłaszcza, że z solidnej strony pokazuje się na zmianę raz jeden ich kierowca, raz drugi. Nie do końca wiadomo też, jak ocenić występ Yukiego Tsunody. Martwiącym jego kibiców jest to, że japoński zawodnik Red Bulla po raz enty nie awansował do Q3. Jednak pamiętajmy, że drudzy kierowcy tego zespołu od lat mają problemy z utrzymywaniem się w TOP10.
Na słowa pochwały zasługują z kolei ci, którzy bronią barw McLarena oraz Racing Bulls. O ile od pierwszej dwuosobowej grupy można było, wręcz wymagać tego, by zablokowali pierwszy rząd, tak 4. miejsce Isacka Hadjara i 8. pozycja Liama Lawsona jest czymś, czego z pewnością nie spodziewali się nie tylko stawiający typy F1! Można uznać, że wykorzystali np. czystszy tor przed sobą niż ten, jaki miał 4-krotny mistrz świata z Red Bulla. Jednak jednym jest mieć sprzyjające okoliczności, a czymś innym – i być może nawet ważniejszym – jest je umiejętnie wykorzystać. Sukces Isacka jest tym większy, że choć debiutuje w tym roku, to już w kwalifikacjach w Holandii był w stanie przejechać „kółko” szybciej od takich gwiazd jak George’a Russella, Charlesa Leclerca i Lewisa Hamiltona. W dodatku jego teammate już 2 lata temu jeździł po tym obiekcie.
Stawiający typy dnia przed wyborem ostatecznych oznaczeń u bukmacherów powinni zwrócić uwagę na coś jeszcze. Mianowicie to, z jakiego pola startowego ruszy Max Verstappen. Holender wystartuje z 3. lokaty, czyli jeszcze w miarę dobrej do tego, by przepuścić szaleńczy atak na początku Grand Prix. O tym, że jest do tego zdolny wszyscy mogli się przekonać, choćby rok temu, kiedy to ruszając z P2 natychmiast w 1. zakręcie podjął się szaleńczej próby minięcia Lando Norrisa. Co prawda przez ostatnie lata kierowcy twierdzili, że w Zandvoort lepiej jest ruszać z parzystych pól; o czym decydowało zachowywanie lepszej przyczepności. Z tym, że w tym takie opinie pojawiają się już tylko epizodycznie.
Ci, którzy zdecydują się obstawić wskazania z kodem promocyjnym Superbetu przed ostatecznym postawieniem kuponu powinni też zwrócić uwagę na to, że są też kierowcy, którzy spisują się solidnie, lecz ani nie awansują, ani nie spadają na zaskakująco niskie lokaty. Tak można powiedzieć o, choćby George’u Russellu i Fernando Alonso. Brytyjczyk i Hiszpan ponownie wystąpili w Q3 „czasówki”, ale zajęli wręcz typowe dla siebie miejsca, tj. 5 i 10.
Grand Prix Holandii – statystyki:
- Max Verstappen zwyciężał w domowym wyścigu odpowiednio w: 2021, 2022 i 2023 roku i ruszał z P1.
- Max Verstappen rok temu także startował z pierwszego rzędu, lecz ostatecznie zakończył wyścig na P2.
- Max Verstappen prowadził stawkę w GP Holandii łącznie przez 200 z 288 możliwych okrążeni do pokonania.
- Oscar Piastri wyprzedza w klasyfikacji Lando Norrisa o 9 oczek, a trzeci Verstappen traci 97 punktów.
- W klasyfikacji konstruktorów McLaren uzyskał już 299 punktów przewagi nad drugimi, czyli Ferrari.
- Lewis Hamilton nie triumfował w Grand Prix od czasu 105. wygranej (w GP Belgii), czyli od… 28 lipca 2024 r.
- Oscar Piastri zwyciężał w tym sezonie 6-krotnie, Norris 5-krotnie, Verstappen 2-krotnie i Russell raz.
- Holenderki 4-krotny mistrz świata okazywał się najlepszym łącznie 65 razy, co zapewnia mu 3. miejsce w historii.
- Piastri, Norris i Verstappen stawali w tym sezonie na podium już 4 razy! Z kolei Russell i Leclerc po razie.
- Kierowcy broniący barw McLarena meldowali się na pudle w sumie aż 12 razy w dotychczasowym sezonie!
- Australijczyk Oscar Piastri jest jedynym kierowcą ze stawki, który zdobywał punkty w każdym GP w tym sezonie.
- Przed wakacyjną przerwą na Węgrzech McLaren znów ustrzelił dublet – pierwszy był Norris, a drugi Piastri.
- Do tej pory tylko jeden zawodnik ze stawki nie zdobył jeszcze punktów, a jest nim Franco Colapinto z Alpine.
Grand Prix Holandii – pierwszy typ
Bukmacherzy są przekonani, co do tego, że najwięcej szans na odniesienie zwycięstwa ma Oscar Piastri. Przykładowo w Superbecie kurs na to zdarzenie wynosi tylko 1.45. Dla nich drugim największym faworytem jest Lando Norris, lecz wycena jego triumfu równa się już 2.85.
Natomiast na 3. lokacie w tym zestawieniu znajduje się Max Verstappen. Z tym, że mnożnik na wiktorię 4-krotnego holenderskiego mistrza świata wynosi już… 15.00. Różnice są tak wysokie głównie przez to, jak trudno jest tu wyprzedzać. Jest to tor, na którym praktycznie cały czas jedzie się jedną linią.
Można podejmować się prób wyminięcia przeciwników, ale najczęściej są one wysoce ryzykowne, o czym mogli się przekonać ci, którzy widzieli, jak rok temu Verstappen walczył w 1. zakręcie z Norrisem. Nie bez znaczenia jest też to, kto jest w jakiej formie i jakim bolidem dysponuje. Zdecydowanie u Australijczyka suma tych czynników wypada najkorzystniej.
W końcu Max cały czas męczy się z bolidem, a także rusza z dalszej lokaty; a Norris nie ma aż tak stabilnej dyspozycji, jak jego teammate. Dlatego obstawiam, że Oscar znów okaże się najlepszym; czym potwierdziłby, że zwyciężenie w kwalifikacjach znacząco ułatwia sięgnięcie po triumf, podczas niedzielnego Grand Prix.
Grand Prix Holandii – charakterystyka toru
Jest to obiekt, na którym dystans jednego okrążenia liczy sobie blisko 4,3 kilometra, a najwyższe przewyższenie równa się 8,65 metra. Przy czym został on wyraźnie zmodernizowany między końcem 2019 a pierwszą połową 2020 roku. Doszło do tego, aby najszybsi kierowcy świata znów mogli się na nim pojedynkować. Ostatecznie prowadzono wiele zmian, które w największym stopniu dotyczyły konstrukcji zakrętów. Natomiast udało się zachować ogólną nitkę toru. Jeszcze w 2024 r. powiększono m.in. aleję serwisową.
Jest to tor bardzo lubiany przez kierowców i to nie tylko tych, którzy na co dzień rywalizują w Formule 1. Jest tak, ponieważ jest obiekt tzw. starego typu, który ma płynną nitkę wraz ze zróżnicowanymi typami zakrętów. Przy czym jest zarazem miejscem bardzo wymagającym. Wystarczy drobny błąd, aby natychmiast znaleźć się na poboczu. Wyjazdy na nie są tym kosztowniejsze, że po obu stronach asfaltu znajdują się liczne żwirowe pułapki. O tym, jak bardzo są niebezpieczne przekonał się i Verstappen w treningu, i Lance Stroll już w czasie pierwszej sesji kwalifikacyjnej. Na ich wyjazdy wpływ miało też to, jak pofałdowanym torem jest ten obiekt, przez co nie każdy zakręt jest idealnie widoczny ze sporej odległości.
Oprócz tego mówiąc o jego charakterystyce, to warto zauważyć, że trudno jest tu wyprzedzać. Wszystko przez to, iż jest to jeden z bardziej ciasnych torów. Dlatego też do wyprzedzania dochodzi zazwyczaj na długiej prostej, na której została też umieszczona strefa DRS. Ponadto, istotne znaczenie ma też specyficzna nawierzchnia, które wręcz „pożera” opony – zwłaszcza przednie lewe. Jakby tego było mało, to jeszcze często w Zandvoort mocno wieje, przez co żwir z pobocza raz po raz ląduje na asfalcie i również potrafi odegrać rolę w rywalizacji.
Grand Prix Holandii – drugi typ
Dla chcących postawić kupon związany z dzisiejszym wyścigiem o Grand Prix Holandii interesującym jest również wskazanie, że Lewis Hamilton będzie w stanie ukończyć ściganie w TOP6. W końcu wystartuje z 7. lokaty, a praktycznie pewnym jest to, że Isack Hadjar będzie spadał coraz niżej.
O ile jeszcze w kwalifikacjach mógł zaskoczyć, co też uczynił, tak jednak na znacznie dłuższym dystansie nie ma aż tak dobrego bolidu, by konkurować jak równy z równym. Ponadto, przy pit – stopach jego team nie spisuje się aż tak sprawnie, jak mechanicy Mercedesa i Ferrari, więc trójka ruszająca za nim powinna raz dwa się uporać ze zdobywcą 4. pola startowego. Co prawda jego średnia lokat równa się – jak podaje portal racingnews365.com – 7.4.
Jednak kiedy zajmował dalsze lokaty, to wyłącznie przez znacznie mniej komfortowe okoliczności niż w tej chwili. W dodatku wieczorne sobotnie prognozy pogody wskazywały, że na mniej więcej 20/30% może spaść niewielki opad deszczu w trakcie wyścigu. Należy mieć tę informację z tyłu głowy z racji tego, jakim specjalistą od jazdy w zmieniających się warunkach jest Lewis.
W dodatku Hamilton jest znacznie bardziej obyty z torem niż Isack Hadjar, a za jego plecami też nie ma przeciwników, którzy mogliby mu bezpośrednio zagrozić. Jeszcze na początku sezonu mógłby to być Kimi Antonelli, czy obecnie Alexander Albon; ale obaj ruszają – jak na standardy toru Zandvoort – ze zbyt odległych lokat; co też dostrzegają bukmacherzy.
Propozycja kuponu:
fot. MTB Photo/Alamy
(0) Komentarze