Max Verstappen wygra tegoroczne Grand Prix Singapuru, a Lewis Hamilton stanie na podium? Gramy o 206 PLN

superbet-kupon-double-f1-grand-prix-singapuru-2026-verstappen-hamilton

Raptem tydzień temu najszybsi kierowcy świata ścigali się na torze w Malezji o Grand Prix Bahrajnu, a już dziś przystąpią do wyścigu o triumf w Singapurze. Te 2 weekendy wyścigowe łączy to, że wspomniani zawodnicy musieli zmierzyć się z deszczowymi warunkami; natomiast różni to, że w Singapurze odbywa się następna edycja sprintu. Właśnie do niego z pole position przystępował Max Verstappen. Holender później sięgnął po wygraną zarówno w samym sprincie jak i kwalifikacjach przed niedzielnym wyścigiem o Grand Prix Singapuru.

Superbet - koszulka do baneru
Superbet - koszulka do baneru
tylko na Logo Zagranie - typy bukmacherskie

200 zł od depozytu + 35 zł darmowy zakład + 20 zł aplikacja + 350 zł w promocji

255 zł + 350 zł na start w Superbet!

Kod rejestracyjny
ZAGRANIE kod skopiowany kopiuj
skopiuj kod
Funkcjonalności:
freebet
aplikacja mobilna
zakłady na żywo
sporty wirtualne
Bonusy:

OD DEPOZYTU: 100% do 200 zł,
DARMOWY ZAKŁAD: 35 zł
APLIKACJA MOBILNA: 20 zł
PROMOCJA 350 zł

pokaż szczegóły ukryj szczegóły

Grand Prix Singapuru – zapowiedź

To właśnie tutaj odbywa się 6. i zarazem ostatni weekend ze sprintem w tym sezonie. Jest to o tyle istotna informacja, że kierowcy będą mogli do końca sezonu korzystać już z pełnej puli dostępnych treningów. Jednak zanim do tego dojdzie, to muszą zmierzyć się z okresem, którego akurat w Singapurze doświadczają 1. raz; a trzeba przypomnieć, że Singapur organizuje GP F1 już 17. raz. Przed rokiem z triumfu cieszył się George Russell. Pierwsi za nim do mety dotarli Verstappen i Norris.

Mając na uwadze to, jak ci zawodnicy radzili sobie w przedwczorajszych i wczorajszych sesjach, sporo wskazuje na to, że wyłącznie 4-krotny mistrz świata może myśleć o przynajmniej powtórzeniu ubiegłorocznego rezultatu. Jest tak, ponieważ nie dość, że jest w wysokiej formie, to jeszcze dysponuje solidnym bolidem. Poza tym Holender potrafi odnaleźć się na torze wtedy, kiedy trzeba zmierzyć się z opadami deszczu w trakcie ścigania się. Z kolei np. George Russell rozbił bolid, rozpoczynając 2. okrążenie sobotniego sprintu. Doszło do tego, ponieważ wychodząc z ostatniego zakrętu, wyjechał zbyt szeroko na mokrą tarkę i wpadł w poślizg. Co prawda nie uderzył w bariery ochronne zbyt mocno, ale też na tyle, aby nie być w stanie wrócić.

Choć jeśli już mówi się o wspomnianym sprincie, to trzeba zauważyć, że 5. okrążenie w jego trakcie rozpoczęło raptem 17. zawodników. Stało się tak, ponieważ problemy techniczne pojawiły się w bolidach Isacka Hadjara z Red Bulla, a także Franco Colapinto z Alpine. Ponadto, Sergio Perez reprezentujący Cadillaca uderzył w Astona Martina, którego prowadził Lance Stroll. Meksykanin był jeszcze w stanie dojechać do alei serwisowej, ale Kanadyjczyk już nie. Stało się tak, ponieważ uderzenie ze strony „Checo” sprawiło, że zielone auto uderzyło na tyle mocno w bariery ochronne, że Lance nie był w stanie uruchomić swojej maszyny. Kilka chwil później dołączyli do nich jeszcze Valtteri Bottas z Cadillaca oraz Gabriel Bortoleto, który reprezentuje Audi.

Niechętnie ostatni sprint wspominać będą także reprezentujący McLarena. Do ostatniego okrążenia w jego trakcie próbowali zaskoczyć Charlesa Leclerca z Ferrari. Ostatecznie nie dokonali tego, ponieważ na ostatnim „kółku” Lando zahaczył o tylną oponę bolidu swojego teammate’a. Nie było to zbyt mocne uderzenie, ale okazało się w zupełności wystarczające do tego, aby aktualny mistrz świata ukończył sprint na ostatniej punktowanej lokacie, a Oscar Piastri zderzył się z barierkami i spadł na koniec stawki. Na poprawę swej sytuacji liczy również Isack Hadjar. Jego bolid zepsuł się nie tylko w trakcie sobotniego sprintu, ale także w trakcie Q1 kwalifikacji przed niedzielnym ściganiem. Francuz przyznawał, że odczuł spadek mocy w swoim bolidzie.

Przy czym nie tylko on, ale również Max Verstappen uskarżał się na to, że nie mógł zbijać biegów tak szybko, jak zwykle ma to miejsce. Z tym, że akurat u 4-krotnego mistrza świata te trudności musiały być znacznie mniej dokuczliwe niż u Isacka Hadjara. Należy tak sądzić, mając na uwadze, choćby to, że Holender przystąpi do Grand Prix Singapuru z pole position. Obok niego w 1. rzędzie ustawi się Charles Leclerc, a następnie Lewis Hamilton i Andrea Kimi Antonelli. Jako, że Max nigdy jeszcze nie wygrał na tym torze, to zawodnicy włoskiego teamu zostali po sobotnich kwalifikacjach zapytani o to, czy istnieją szanse na to, że będą w stanie powalczyć z Verstappenem. Obaj zgodnie przyznawali, że Max znajduje się w bardzo komfortowej sytuacji.

Analizowanie wyników z sobotniej „czasówki” pozwala na dostrzeżenie jeszcze czegoś. Tego, że George Russell nie tylko popełnia liczne błędy własne, ale również nie dysponuje najlepszym bolidem w stawce. Choćby we wspomnianych kwalifikacjach nie był w stanie nawet zbliżyć się do czołowej trójki w momencie, kiedy rywalizacja zaczęła się toczyć o najważniejsze cele. W tym miejscu trzeba też odnotować, że Brytyjczyk do wyścigu przystąpi ostatecznie z końca stawki. Jest to podyktowane ilością zmian części w jego bolidzie. Ta informacja jest de facto jedynym, co może George’a i jego kibiców napawać nadzieją, że Russellowi uda się zdobyć dziś coś więcej niż pojedyncze oczka. O nie powalczy również Isack Hadjar, który też będzie próbować odrabiać straty.

Natomiast z kierowców z tzw. środka stawki najlepiej w Q3 poradził sobie Pierre Gasly. Wywalczył ostatecznie 8. czas, co pozwoliło mu we wspomnianej sesji wyprzedzić Liama Lawsona oraz Arvida Lindblada. Stosunkowo niewiele zabrakł Nico Hulkenbergowi i Olivierowi Bearmanowi, aby awansować do Q3. Ostatecznie kierowca Audi ukończył Q2 na 11. pozycji, a zawodnik Haasa na 12. miejscu. Jednak, kiedy już mówi się o ich sytuacji, trzeba też zauważyć, że dysponują i taką formą, i takimi bolidami, że są w stanie powalczyć o kolejne punkty.

Grand Prix Singapuru – statystyki:

  • Spośród aktualnej stawki F1 na tym torze wygrywali: Alonso, Hamilton, Perez, Sainz, Norris i Russell.
  • Najczęściej (łącznie 5-krotnie) na tym torze zwyciężali kierowcy reprezentujący barwy Mercedesa.
  • Dokładnie po 4 razy z wiktorii na tym obiekcie cieszyli się zawodnicy Red Bulla oraz Ferrari.
  • Łącznie aż 11 razy w Grand Prix Singapuru najlepszym okazywał się zdobywca pole position.
  • Wyścig w ’24 r. o Grand Prix Singapuru wyróżnia się tym, że nie wyjechał na tor wtedy Safety Car.
  • Andrea Kimi Antonelli przewodzi w stawce mistrzostw świata, wyprzedzając Russella o 84 punkty.
  • Prawdopodobieństwo wyjazdu samochodu bezpieczeństwa na tor w trakcie wyścigu wynosi około 80%!
  • Lewis Hamilton zajmuje 3. lokatę w mistrzostwach świata i traci 106 oczek do lidera tej klasyfikacji.
  • Zespół Mercedesa w tym sezonie zdążył wypracować 151 punktów przewagi nad 2. teamem stawki – Ferrari.
  • Łącznie 6 kierowców wygrało przynajmniej jeden wyścig w tym sezonie. Ostatnim był Verstappen.
  • Kierowcy, którzy bronią barw Mercedesa zwyciężyli 11-krotnie w tym sezonie. Rozegrano 16 rund.
  • Verstappen od momentu dołączenia do Red Bulla (w ’16 r.) w każdym sezonie wygrywał przynajmniej raz.
  • Zawodnicy reprezentujący Mercedesa nie zdobyli pole position wyłącznie w 5 sobotnich kwalifikacjach.

Grand Prix Singapuru – pierwszy typ

Bukmacherzy są przekonani, że Max Verstappen ponownie będzie cieszył się z wiktorii. Choćby analitycy Superbet właśnie wygranej 4-krotnego mistrza świata przyznali najniższy kurs spośród wszystkich pozostałych, które dotyczą potencjalnych triumfów, tj. ten o równowartości 1.40. Ich zdaniem 2. największym faworytem do zwycięstwa ma być Charles Leclerc, a 3. Lewis Hamilton. U wspomnianego operatora ewentualne wiktorie kierowców Ferrari wyceniono odpowiednio mnożnikami 5.50 oraz 7.00. Są to jedyne wyceny, które nie przekraczają dwucyfrowej sumy względem tego Grand Prix.

Max Verstappen wygra Grand Prix Singapuru: TAK
Kurs: 1.40
Graj!

Od siebie obstawiam, że rzeczywiście to Verstappen przetnie linię mety jako pierwszy. Podejmuję się tego typu dnia, który obstawiam z kodem promocyjnym Superbet, mając na uwadze wszystkie wyżej wymienione czynniki. Holender znajduje się w doskonałej formie, a także ma do dyspozycji bolid, który umożliwia mu wygrywanie kolejnych sesji. Poza tym dysponuje olbrzymim doświadczeniem i doskonale wie, a także potrafi się odnaleźć w takiej sytuacji, co udowodnił nawet w trakcie tego weekendu; kiedy to przystępował do sprintu, ruszając właśnie z pole position.

Grand Prix Singapuru – drugi typ

Kolejne ze wskazań, które jest zarazem 2. typem F1 względem tego Grand Prix dotyczy tego, że Lewis Hamilton stanie w Singapurze na podium. Kurs na to zdarzenie w Superbecie wynosi 1.65. Jest on wyższy niż wskazanie dotyczące tego, że Charles Leclerc dokona tej samej sztuki. Analitycy wspomnianego operatora uznali, że Monakijczyk jest 2. największym faworytem do stanięcia na pudle. Przynajmniej do takiego wniosku dochodzi się wtedy, kiedy zauważy się współczynnik 1.40 dedykowany właśnie temu zdarzeniu. Jednak Leclerc nie jest w aż takiej formie jak Brytyjczyk.

Lewis Hamilton ukończy Grand Prix Singapuru na miejscu 1-3: TAK
Kurs: 1.65
Graj!

Na korzyść Brytyjczyka przemawia też doświadczenie i to, że lepiej odnajduje się w walce o pozycje. Z kolei Monakijczykowi stale zdarza się popełniać błędy własne, które jeśli nie kończą się wyjazdem poza tor lub wjazdem w bariery ochronne; to skutkują utratą kilku pozycji. Już 7-krotny mistrz świata dysponuje też lepszym tempem na dłuższych dystansach, a także lepiej radzi sobie w deszczowych i zmiennych warunkach atmosferycznych. Poza tym kierowcy Ferrari mogą obawiać się w zasadzie Antonelliego, bo Russell ruszy z końca stawki, a Norris i Piastri nie są w formie z zeszłego sezonu.

Propozycja kuponu:

superbet-kupon-double-f1-grand-prix-singapuru-2026-verstappen-hamilton

fot. XPB Images/Alamy