Kto okaże się lepszy w walce o podium OBL? Gramy o 202 PLN!
Przed nami rywalizacja o brązowy medal Orlen Basket Ligi, w której Arka Gdynia zmierzy się z Dzikami Warszawa. Oba zespoły mają za sobą bardzo udany sezon i z pewnością zrobią wszystko, by zakończyć go miejscem na podium.
Arka Gdynia vs Dziki Warszawa
Przygotowaliśmy kod promocyjny STS, dzięki któremu możesz zgarnąć atrakcyjne bonusy na start! Dziki Warszawa mogą być naprawdę bardzo zadowolone ze swoich wyników w tym sezonie. Jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek głównym celem klubu był awans do play-offów Orlen Basket Ligi i dalszy rozwój młodej organizacji. Tymczasem warszawianie nie tylko zrealizowali założenia, a wręcz je przekroczyli. Największym sukcesem było oczywiście zdobycie European North Basketball League. Dziki były rewelacją fazy Final Four i pokazały, że potrafią rywalizować nie tylko na krajowym podwórku, ale również na arenie międzynarodowej.
Równie ważnym osiągnięciem był awans do play-offów OBL. Dla tak młodej organizacji sam udział w fazie pucharowej można było uznać za sukces. Dziki nie zamierzały jednak na tym poprzestać. W ćwierćfinale czekało ich niezwykle trudne zadanie, ponieważ po drugiej stronie parkietu stanął Trefl Sopot. Sopocianie byli przecież po zdobyciu Pucharu Polski i uchodzili za jednego z głównych kandydatów do strefy medalowej. Tymczasem Dziki kompletnie zdominowały zespół prowadzony przez Mikko Larkasa. Seria zakończyła się wynikiem 3:1, a jej zwieńczeniem był niesamowity czwarty mecz. Warszawianie przegrywali na początku trzeciej kwarty już 40:55 i wydawało się, że Trefl doprowadzi do remisu w serii. Wtedy jednak nastąpił całkowity zwrot akcji. Dziki zaczęły grać znakomicie w obronie, wymuszały straty i błyskawicznie odrabiały kolejne punkty. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 88:73 dla warszawian. Odrobić 15 punktów straty przeciwko tak jakościowemu zespołowi jak Trefl i wygrać różnicą 15 oczek to prawdziwa demonstracja siły. Można wręcz mówić o sportowej detronizacji jednego z faworytów do medalów.
W półfinale Dziki trafiły jednak na przeciwnika z absolutnie najwyższej półki. Legia Warszawa okazała się zespołem znacznie bardziej kompletnym i wygrała serię 3:0. Nie oznacza to jednak, że wszystkie mecze były jednostronne. Szczególnie drugie spotkanie było bardzo wyrównane i Dziki miały realną szansę doprowadzić do remisu w rywalizacji. Nie wykorzystały jednak swoich okazji, a Legia bezlitośnie karała każdy błąd. Ogromnym problemem Dzików okazała się gra pod koszem. Dominic Brewton dominował w strefie podkoszowej, regularnie zdobywając punkty i stwarzając mnóstwo problemów defensywie rywali. Dodatkowo Dziki nie potrafiły znaleźć odpowiedzi na świetnie dysponowanego Andrzeja Plutę. Dla tak młodego klubu sam udział w strefie medalowej jest historycznym sukcesem i dowodem na to, że Dziki Warszawa bardzo szybko stają się jedną z najciekawszych organizacji w polskiej koszykówce.

Historia Arki Gdynia również może imponować. Jeszcze w poprzednim sezonie gdynianie walczyli o utrzymanie w Orlen Basket Lidze, a dziś można mówić o jednej z największych pozytywnych niespodzianek rozgrywek. W ćwierćfinale na zespół prowadzony przez Mantasa Česnauskisa czekał Śląsk Wrocław. Seria rozpoczęła się fatalnie, ponieważ Arka przegrała dwa pierwsze spotkania. Oznaczało to, że każdy kolejny mecz był już spotkaniem o wszystko. Gdynianie dokonali jednak czegoś, co wydawało się niemal niemożliwe. Wygrali trzy mecze z rzędu i odwrócili losy rywalizacji, eliminując jednego z głównych kandydatów do medalu. Był to bez wątpienia jeden z największych zwrotów akcji tegorocznych play-offów. W półfinale, podobnie jak w przypadku Dzików Warszawa, seria nie okazała się już tak łaskawa. Zastal Zielona Góra miał odpowiedź praktycznie na każdy pomysł Arki i zasłużenie wygrał rywalizację.
Seria rozpoczęła się w Gdyni i właśnie tam rozegrał się jej kluczowy moment. Mowa o meczu numer dwa. Przez trzy kwarty wydawało się, że Arka jest drużyną wyraźnie lepszą. Na początku czwartej kwarty prowadziła już 74:57 i była o krok od wyrównania stanu rywalizacji. Wtedy nastąpił jednak kompletny zwrot akcji. Zastal zanotował serię 15 punktów z rzędu, odrobił straty i ostatecznie wygrał spotkanie 85:83. Ta porażka bardzo mocno uderzyła w zespół z Gdyni, który stracił ogromną szansę na przedłużenie rywalizacji. Po przeniesieniu serii do Zielonej Góry wszystko było już właściwie formalnością. Zastal kontrolował wydarzenia i zamknął półfinał bez większych problemów.
Arka miała w tej serii kilka bardzo wyraźnych problemów. Pierwszym był fatalny występ Jakuba Garbacza. Jeden z liderów zespołu praktycznie nie istniał na parkiecie przez wszystkie trzy mecze. Trafił zaledwie jeden rzut z piętnastu oddanych, nie zanotował ani jednej asysty i nie był w stanie pomóc drużynie po żadnej stronie boiska. Jeszcze bardziej uwidoczniło się jednak znaczenie Milan Barbitch. Jego powrót podczas serii ze Śląskiem był jednym z głównych powodów wielkiego comebacku Arki. Z kolei słabsza dyspozycja Francuza w półfinale z Zastalem, szczególnie w trzecim meczu, pokazała, jak ważnym ogniwem jest dla całej drużyny. To właśnie tutaj widać największy problem Arki – bardzo krótką rotację. Przez większość sezonu ciężar gry spoczywał na barkach kilku zawodników, a możliwości manewru były ograniczone. Z ławki regularnie pojawiali się głównie Adam Hrycaniuk, Jarosław Zyskowski, Luke Barrett oraz naprzemiennie Milan Barbitch lub Mike Okauru. Mimo odpadnięcia w półfinale sezon Arki należy jednak ocenić bardzo wysoko. Jeszcze rok temu klub walczył o pozostanie w lidze, a dziś zakończył rozgrywki w strefie medalowej i był o krok od wielkiego finału mistrzostw Polski. Zachęcam do regularnego obserwowania zakładki typy dnia lub do sprawdzenia innych propozycji na Zagranie!
Co typuję w tym spotkaniu?
Oba zespoły znacząco się różnią pod względem stylu gry i sposobu budowania składu. Arka Gdynia opiera się przede wszystkim na polskiej rotacji i bardzo dobrej organizacji gry. Z kolei Dziki Warszawa bazują głównie na jakości swoich amerykańskich zawodników, którzy nadają ton ofensywie zespołu. Dziki grają najbardziej ofensywną koszykówkę w całej OBL. Zespół funkcjonuje w bardzo wysokim tempie, stawia na szybkie ataki i dużą intensywność. Średnio zdobywa blisko 90 punktów na mecz, a dużą rolę odgrywają indywidualne umiejętności zawodników. Arka prezentuje natomiast zupełnie inne podejście. Gdynianie opierają swoją grę przede wszystkim na defensywie, cierpliwym budowaniu akcji oraz zespołowości. To drużyna, która rzadziej bazuje na indywidualnych zrywach, a częściej szuka przewag poprzez organizację gry i odpowiednie wykorzystanie swoich atutów. Wydaje się jednak, że obecnie lepsze nastroje mogą panować po stronie Dzików. Oczywiście warszawianie również odpadli z walki o finał, ale przegrali z Legią, czyli najlepszym zespołem rundy zasadniczej i głównym kandydatem do mistrzostwa Polski. Arka natomiast jest po porażce z Zastalem, mimo że przystępowała do półfinału z przewagą własnego parkietu i była przez wielu uznawana za faworyta tej rywalizacji. Również historia bezpośrednich spotkań nie jest zbyt łaskawa dla gdynian. W ciągu ostatnich trzech lat oba zespoły mierzyły się sześciokrotnie i wszystkie te mecze wygrywały Dziki. To pokazuje, że warszawianie wyjątkowo dobrze czują się w starciach z Arką. Typuję handicap +5.5 dla Dzików Warszawa.
Dodatkowo bardzo interesująco wygląda zakład na punkty Darnella Edge’a. Bohaterów sukcesu Dzików w tym sezonie było wielu, ale ogromny wpływ na wyniki drużyny miał właśnie Amerykanin. Edge dołączył do zespołu w trakcie sezonu i okazał się jednym z najlepszych transferów całych rozgrywek. Bardzo szybko przejął rolę lidera ofensywy i regularnie bierze odpowiedzialność za grę zespołu w najważniejszych momentach. Co najważniejsze, nie zawodzi również w play-offach. Jego dorobek punktowy w ostatnich meczach to kolejno: 23, 16, 20, 13, 16, 15 oraz 19 punktów. To bardzo stabilny poziom, szczególnie jak na spotkania o tak wysoką stawkę. W wielu kluczowych meczach to właśnie Edge przejmował rolę pierwszej opcji ofensywnej, zastępując Landriusa Hortona, który w najważniejszych momentach sezonu nie zawsze był w stanie utrzymać swoją regularność. Typuję dodatkowo, że Darnell Edge rzuci powyżej 14 punktów. Pamiętaj, że czekają na Ciebie tylko i wyłącznie legalni bukmacherzy!

FOT: Piotr Kieplin / PressFocus
