Iwo Baraniewski pokonując Menifielda, odniesie najcenniejszy triumf w karierze? Gramy o 196 PLN
Już dzisiejszej nocy – czasu polskiego – będzie miała miejsce następna numerowana gala organizacji UFC. Z perspektywy polskiego kibica będzie ona o tyle wyjątkowa, że do jednej z konfrontacji przystąpi Iwo Baraniewski. Nazywany „następcą Jana Błachowicza” w końcu zmierzy się z rankingowym przeciwnikiem. Nim będzie rozpoznawalny Alonzo Menifield. Natomiast samo to wydarzenie zwieńczy inna rywalizacja. Nią będzie potyczka między Joshuą Vanem a Alexandre Pantoją.
Alonzo Menifield – Iwo Baraniewski: typy, kursy bukmacherskie i zapowiedź walki (20.09.2026 r.)
Ten pojedynek będzie okazją do przekonania się, na jakim poziomie znajduje się nasz „Rudy”. Stanie dzisiejszej nocy przed największym wyzwaniem w karierze. Pisząc te słowa, mam na myśli zarówno pozycję rywala w UFC, a także jego doświadczenie i umiejętności. Oczywiste jest to, że Iwo jest fighterem, którego nie tyle można, co należy podziwiać i doceniać. Przy czym jednocześnie trzeba zauważyć, że jeszcze nie mierzył się z przeciwnikiem pokroju znanego „Atomica”.
Ta konfrontacja będzie też rywalizacją międzypokoleniową. Oto 27-letni reprezentant Polski skrzyżuje rękawice z… 38-letnim Amerykaninem. W dodatku z takim, który potrafi się odbudowywać. Z resztą dowodził tego ostatnimi czasy. Przykładowo potrafił zremisować pojedynek w lutym 2023 r. z Jimmy Crute, aby już kilka miesięcy później pokonać go i to poprzez zmuszenie do poddania się. To nie kto inny jak właśnie Menifield był tym, który przegrał przedostatnie starcie, kiedy to mierzył się z Oezdemirem; ale jednocześnie tym, który w ostatnim występie pokonał Mingyanga Zhanga. Przedstawiając Alonzo, należy jeszcze rzec, że jest ciężkorękim, mającym lepszy zasięg ramion, a także umiejącym odnaleźć się w stójkowych wymianach.
Ponadto, Menifield potrafi także pojedynkować się wtedy, kiedy zostaje zmuszony do przejścia na tryb defensywny. I to zarówno klinczując oponentów jak i, kiedy musi skorzystać z technik zapaśniczo-parterowych. Jedyną niewiadomą pozostaje to, w jaki sposób potrafi się bronić przed byciem rzucanym o matę. Być może fani MMA przekonają się o tym już dziś. W końcu Iwo jest judoką! Mówiąc o Alonzo, nie można zapominać o tym, na co uwagę zwrócił Bartłomiej Stachura z portalu lowking.pl w swojej zapowiedzi nadchodzącej gali UFC, czyli że Amerykanin jest „silny, zrywny, krępy, a takowych trudno przyszpilić”. Baraniewski powinien być również wyczulony na kontry swego najbliższego oponenta, ponieważ Amerykanin lubi trafiać overhandami i lowkingami.
Iwo jest fighterem, który potrafi wyciągać wnioski. Doszukuje się ich zarówno, mając na uwadze swoje walki jak i konfrontacje, w których udział biorą inni zawodnicy. Jest to o tyle istotne, że z pewnością on jak i jego sztab zwrócili uwagę na to, że Menifield rzadko, kiedy umiejętnie broni się przed lewymi sierpowymi. Amerykanin chętnie też obniża pozycję, co jest wręcz wodą na młyn dla Iwo, który lubi od czasu do czasu wyprowadzić cios latającym kolanem. Nie bez znaczenia jest też to, że prawdopodobnie Iwo potrafi więcej zdziałać od Alonzo w grze parterowej.
Statystyki:
- Alonzo „Atomic” Menifield pojedynkował się już 25 razy. W tym czasie triumfował 18-krotnie.
- Iwo „Rudy” Baraniewski mierzył się 9-krotnie. Zwyciężał (i to przed czasem) za każdym razem.
- Alonzo „Atomic” Menifield zremisował jedno starcie, tj. to z Jimmy Crute z lutego 2023 roku.
- Iwo „Rudy” Baraniewski triumfował częściej (łącznie 7 razy), nokautując poprzednich oponentów.
- Alonzo „Atomic” Menifield w tym roku stoczył walkę. W maju przez T.K.O pokonał Mingyanga Zhanga.
- Iwo „Rudy” Baraniewski – w trakcie profesjonalnej kariery – zawsze triumfował w 1. rundach.
- Alonzo „Atomic” Menifield stoczył łącznie 6 pojedynków na pełnym dystansie. Wygrał łącznie 4 z nich.
- Iwo Baraniewski walcząc w UFC, pokonywał takich rywali jak: Aslan, Lane oraz Junior Tafa.
- Alonzo „Atomic” Menifield triumfował przed czasem 14-krotnie i 11 razy nokautując oponentów.
- Średni czas walki w UFC u Alonzo Menifielda wynosi 7 minut i 24 sekund, a u Iwo raptem… 56 s.!
- Alonzo „Atomic” Menifield ulegał przed czasem 4-krotnie i za każdym razem, będąc nokautowanym.
Co obstawiać?
Bukmacherzy są przekonani, że więcej argumentów przemawia na rzecz zwycięstwa Iwo Baraniewskiego. Choćby analitycy STS właśnie temu zdarzeniu przyznali znacznie niższą wycenę. Ich zdaniem potencjalny triumf reprezentanta Polski jest na tyle prawdopodobny, że zasługuje na przypisanie mu mnożnika 1.44. Dla odmiany ewentualnej wiktorii Alonzo Menifielda przyznali oni kurs o wysokości 2.75. Wpływ na tę różnicę ma przede wszystkim to, jak wyglądały ostatnie pojedynki tych zawodników, a także to na jakich etapach karier się oni znajdują.
Jednak nie spodziewam się aż tak łatwo zwycięstwa Iwa, jakie odnosił ostatnimi razy. Nie mierzył się z jeszcze tak doświadczonym fighterem, który wcale nie stoi na straconej pozycji. Rzeczywiście Alonzo przegrał 2 walki w ostatnich 5 występach, jednak okazywał się słabszym od także uznanych fighterów. Ponadto, po tych przegranych zawsze potrafił wrócić na zwycięską ścieżkę. Dlatego też z jednej strony rzeczywiście obstawiam jako 1. typ MMA na galę UFC 331, że Iwo będzie cieszył się z triumfu; ale równie dobrze ich starcie może potrwać znacznie dłużej niż poprzednie starcia Polaka.
Joshua Van – Alexandre Pantoja: typy, kursy bukmacherskie i zapowiedź walki (20.09.2026 r.)
Do tej konfrontacji po prostu musiało dojść. Ich poprzednie starcie zakończyło się po upływie zaledwie 26 sekund i to za sprawą kontuzji, jakiej doznał „The Cannibal”. Tym samym Brazylijczyk pierwszy raz w karierze przegrał przed czasem, ale nie za sprawą ciosów, czy umiejętnie założonego duszenia. Dlatego też wciąż aktualnym pozostaje pytanie o to, czy Van zasłużył na to, by być mistrzem ich kategorii wagowej. Dziś wszyscy fani MMA mają się o tym nareszcie przekonać.
Kiedy mówi się o tym pojedynku, należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną prawidłowość. Joshua przystępował do pierwszego starcia z Alexandre w roli tego, który miał – spośród reszty stawki – mieć największe szanse na pokonanie ówczesnego mistrza. Z kolei do pierwszej obrony podchodził jako ten, który miał nie mieć większych trudności z okazaniem się lepszym od Tatsuro Tairy. Rzeczywiście pokonał Japończyka, ale rozbijając go ciosami na tułów dopiero w… 5. rundzie! Tamten występ rozpoznawalnego „The Fearlessa” kibice zapamiętali przede wszystkim z tego, że raz po raz był nie tyle obalany, co wręcz rzucany na matę przez Tatsuro. W samej grze parterowej nie pozwolił sobie zrobić krzywdy, ale jednak regularnie był na plecach.
Jeśli już wspomina się o tym elemencie MMA, to należy zauważyć, że Brazylijczyk jest sprawniejszym grapplerem od Tairy. W dodatku lepiej radzi sobie od Japończyka w stójkowych wymianach. Przy czym wraca do oktagonu po tym, jak odniósł poważną kontuzję ręki, która wykluczyła go z rywalizowania na kilka miesięcy. Dlatego też zastanawiającym jest to, czy będzie równie chętnie – jak dawniej – wywierał presję ciosami przez pełny okres trwania najbliższego pojedynku.
Statystyki:
- Alexandre „The Cannibal” Pantoja pojedynkował się 36 razy. W trakcie kariery triumfował 30 razy.
- Średni czas walki w UFC u Joshuy Vana wynosi 13 minut i 15 sekund, a u Alexandre Pantoji 11:56.
- Alexandre „The Cannibal” Pantoja triumfował przed czasem 20 razy i 12-krotnie dzięki poddaniom.
- Joshua „The Fearless” Van mierzył się 19-krotnie. W trakcie kariery poniósł zaledwie 2 porażki.
- Alexandre „The Cannibal” Pantoja poniósł 6 porażek, ale tylko jedną (w ’25 r.) przed czasem.
- Joshua „The Fearless” Van przystąpi do tej konfrontacji, znajdując się na fali 7 triumfów z rzędu.
- Alexandre „The Cannibal” Pantoja do ostatniego pojedynku przystępował po serii 8 zwycięstw.
- Joshua „The Fearless” Van triumfował przed czasem 11-krotnie i aż 9 razy nokautując przeciwników.
- Każda z 3 ostatnich walk Alexandre Pantoji kończyła się przed czasem i 2 za sprawą poddania.
- Łącznie 3 z ostatnich 4 konfrontacji Joshuy Vana kończyło się przed czasem i zawsze przez T.K.O.
- Joshua „The Fearless” Van ulegał po razie, zostając znokautowanym (w ’24 r.) oraz zmuszonym do poddania się (w ’21 r.).
Co obstawiać?
Zdaniem bukmacherów z triumfu cieszyć się będzie aktualny mistrz. Choćby analitycy STS właśnie takiemu zdarzeniu przyznali znacznie niższy kurs. Ich zdaniem potencjalny triumf Joshuy jest na tyle prawdopodobny, że zasługuje na przypisanie mu mnożnika 1.68. Z kolei ewentualna wiktoria Pantoji otrzymała współczynnik 2.15. Na tę różnicę wpływa kilka czynników, zaczynając od tego, że jednak Brazylijczyk wraca po dłuższej przerwie, która była wywołana poważnym urazem. Ostatni raz w oktagonie zjawił się na początku grudnia 2025 r., czyli ponad pół roku temu.
Ponadto, Van posiada lepszy refleks, a także mocniej uderza i chętniej atakuje dolne partie ciała od Alexandre. Oprócz tego jest lepiej przygotowanym do pojedynkowania się pod kątem kondycyjnym. U Pantoji nie raz było widać wyraźny spadek tempa w pojedynkowaniu się, kiedy to kończyła się np. 3. runda i rozpoczynały się odsłony mistrzowskie. Jednak, czy Van nie pozwoli się „poskręcać” w parterze? Tu również mam szereg wątpliwości. Dlatego też od siebie obstawiam jako 2. typ dnia z kodem promocyjnym STS, że ich konfrontacja nie potrwa aż czterech i pół rundy.
Propozycja kuponu:
fot. Bradley Collyer/PA Images/Alamy


