Hubert Hurkacz 11 lutego 2020 roku obchodził 23. urodziny, ale nie mógł się skupić na ich świętowaniu. Mógł jednak sobie sprawić najlepszy z możliwych prezentów, bowiem w pierwszej rundzie turnieju rangi ATP 500 w Rotterdamie mierzył się ze Stefanosem Tsitsipasem. Grek jednak okazał się dla niego za mocny, więc z prezentu nici.

Hubert Hurkacz bardzo dobrze rozpoczął wtorkowe spotkanie – chociaż w premierowej partii skomplikował sobie sytuację, gdyż prowadząc 5:4 i 40-0 nie zdołał domknąć tego gema oraz seta, to koniec końców i tak wyszedł na prowadzenie 1-0 w setach. Gdy wydawało się, że poszedł za ciosem, bo w kolejnej odsłonie prowadził 2:0, jego gra uległa całkowitej zmianie. Swoją szansę ewidentnie wyczuł Stefanos Tsitsipas, który przejął inicjatywę nad tym, co działo się na korcie.

To poskutkowało pewnym wyrównaniem stanu gry, a następnie jeszcze pewniejszym przechyleniem szali zwycięstwa na swoją stronę. Ostatecznie Tsitsipas triumfował 6:7(2), 6:3, 6:1 i awansował do drugiej rundy turnieju ATP w Rotterdamie.

Hurkaczowi w holenderskich zawodach została jeszcze rywalizacja w grze podwójnej, w której wraz z Felixem Augerem-Aliassime są już w ćwierćfinale. Następnie najlepszy polski tenisista przeniesie się do Marsylii, gdzie weźmie udział w halowym turnieju rangi ATP 250 w Marsylii.