Wczorajsze typowanie niespodzianki zakończyło się niepowodzeniem, chociaż Boston Celtics walczyli do ostatnich sekund o zwycięstwo. Dzisiaj próbuję tego samego i stawiam na dobrą postawę underdogów. Zapraszam do analizy. 

Kod rejestracyjny: 1250

Skuteczność typów Zagranie na NBA w styczniu: 22/45

Profit/Strata Zagranie na NBA w styczniu: -742 PLN

Zdarzenie:  handicap w meczu San Antonio Spurs – Washington Wizards -6.5/+6.5

Kurs: Washington Wizards +6.5

Kurs: 1.90

Dokładnie 11 grudnia 1999 roku, czyli prawie 20 lat temu, Washington Wizards odnieśli ostatnie zwycięstwo w San Antonio. Szokująca statystka, nie powiem. Spurs wygrali 18 kolejnych pojedynków z Wizards w swojej hali i jest to coś, co trudno wytłumaczyć. W sporcie bardzo rzadko zdarza się, żeby na przestrzeni tylu lat zespół A nie był w stanie pokonać drużyny B – tutaj tak jest i jestem ciekaw, skąd się biorą takie zjawiska. 

Każda seria ma swój koniec. Trudno liczyć na to, że Wizards nie pozwolą Spurs wygrać po raz 19. z rzędu, ale ja Ci pokażę, że takie przełamanie historycznej niemocy ma jakieś podstawy. 

Kontuzja Johna Walla miała być równoznaczna z końcem sezonu dla jego klubu. Czarodzieje i tak byli fatalni w tych rozgrywkach, a utrata Walla była kolejnym ciosem dla ekipy ze stolicy USA. Doszło jednak do czegoś innego i Wizards otrząsnęli się szybko po starcie swojego podstawowego rozgrywającego i zaczęli grać tak, jak oczekiwano jeszcze w połowie października. 

Grupa prowadzona przez Bradleya Beala cały czas zachowuje nadzieje na awans do playoffów. Po ośmiu zwycięstwach w 12 ostatnich spotkaniach Czarodzieje tracą zaledwie dwa mecze do ósmych Charlotte Hornets. Jeśli tak dalej pójdzie, to Wizards mogą wskoczyć do ósemki. 

Bolączką tej drużyny była defensywa, fatalna defensywa, która do końca 2018 roku (dokładnie do 28 grudnia) była 28. obroną w NBA. Jedyne zespoły, które broniły gorzej, to New York Knicks i Cleveland Cavaliers, w skrócie dno i muł. Od 28 grudnia, czyli od momentu, w którym Wall przestał grać, jego kumple… zaczęli grać, a konkretnie zaczęli bronić. Przez ostatni miesiąc Wizards mają czwartą defensywę w NBA, gorszą tylko od tych Milwaukee Bucks, Utah Jazz i Boston Celtics. Nie przeszkadza w tym nawet brak Dwighta Howarda i Markieffa Morrisa.  

To jest zupełnie inny zespół od miesiąca, a odzwierciedlenie tego widzimy w wynikach. Czarodzieje stali się ekipą, z którą nie chcesz grać, bo grają tam prawdziwi twardziele: Beal, Trevor Ariza, Jeff Green czy nawet nasz południowy sąsiad, Tomas Satoransky.  

Niech pojedynek z Golden State Warriors posłuży jako przykład. Mistrzowie NBA grają od 10 spotkań kosmiczną koszykówkę, a Wizards i tak walczyli z nimi do samego końca i przegrali 118-126. Podopieczni Scotta Brooksa w ostatnich trzech tygodniach pokonali takie siły jak Oklahoma City Thunder, Philadelphia 76ers czy Milwaukee Bucks, a takim Toronto Raptors ulegli dopiero po dwóch dogrywkach. 

Dla San Antonio Spurs będzie to występ drugą noc z rzędu, co może mieć negatywny wpływ na postawę tej drużyny, starej drużyny. Dodatkowo, we wczorajszym meczu nie wystąpił DeMar DeRozan, który zmaga się z bólami kolana. Istnieje szansa, że zagra, ale nawet jeśli tak się stanie, to były zawodnik Toronto Raptors nie będzie raczej w 100% sobą. Do tego dochodzi jeszcze LaMarcus Aldridge, który owszem, zagrał z New Orleans Pelicans, ale narzeka na uraz lewego nadgarstka.  

Historia jest za gospodarzami i ja nie będę z tym polemizował. Washington Wizards to jednak zupełnie inny zespół przez ostatni miesiąc i wierzę, że zobaczymy to na parkiecie w San Antonio i nawet jeśli goście przegrają, to nie powinna być to wysoka porażka. 

Zdarzenie:  zwycięzca meczu Dallas Mavericks – Toronto Raptors 

Kurs: Dallas Mavericks

Kurs: 2.50

Dawno nie było mnie w Dallas, ale wracam, bo mecz pomiędzy Mavericks a Toronto Raptors wygląda mi na fajną okazję do wytypowania zwycięstwa underdoga.  

Mavs kontynuują bycie zespołem własnego parkietu, mając taki sam bilans przed własną publicznością jak Golden State Warriors czy Indiana Pacers (18-6), a lepszy choćby od OKC Thunder i Houston Rockets. Kiedy Luka Doncic i spółka grają w Dallas, wyglądają jak team na miarę pewnego awansu do playoffów. Rozgrywki ligowe są jednak inaczej skonstruowane i z 82 spotkań połowę gra się u siebie, a połowę na wyjeździe. Stąd też 12. lokata w Konferencji Zachodniej ze stratą 4.5 meczu do ósmych LA Clippers. 

Po dwóch kolejnych wygranych ze wspomnianymi Clippers i Detroit Pistons, Toronto Raptors nie wyglądają jak rywal, którego łatwo będzie pokonać. Ostatnie mecze Dinozaurów pokazują jednak, że nie jest to niemożliwe. 

Raptors po kapitalnym starcie (20-4) obniżyli loty i to znacznie. Nadal jest to drużyna nr 2 w Konferencji Wschodniej (trzecia w lidze), ale jak łatwo obliczyć, bilans 27 ostatnich występów to 16-11. A to już nie jest nic nadzwyczajnego. Tak samo jest z postawą na wyjazdach, bo 15 wygranych w 26 starciach to dobry rezultat, jednak trzy zwycięstwa w 11 ostatnich meczach nie wyglądają już tak świetnie.  

Jeśli oglądałeś rywalizację pomiędzy Toronto Raptors a Houston Rockets, to po raz pierwszy mogłeś zobaczyć taką niemoc jedynaka z Kanady. Końcowy wynik w żadnym stopniu nie oddaje przebiegu całego spotkania. To Rockets kontrolowali wynik i to nawet mimo braku jakiegoś świetnego występu ze strony Jamesa Hardena.  

Należy też pamiętać o powrocie Dennisa Smitha Jr do składu, świetnym Luce Donciciu i o postawie Dallas Mavericks u siebie. Śmierdzi mi tu niespodzianką i mam nadzieję, że moje przewidywania znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości. 

 

Gotowy kupon wygląda tak i dzisiaj gram za połowę stawki. Trzymam kciuki za powodzenie naszych typów. Powodzenia!