Wszyscy miłośnicy calcio mogą zakończyć odliczanie – Serie A rusza lada moment! W ostatnich latach liga włoska stała się rozgrywkami jednego zespołu. Juve wygrało 6 ostatnich tytułów mistrzowskich, a jego konkurenci byli niezdolni do podjęcia równorzędnej walki. Czy w rozpoczynającym się sezonie będzie podobnie?

Czas przygotować się na obstawianie, a pierwszym krokiem może być wybór bonusów bukmacherskich, które na pewno umilą każdemu graczowi zabawę. Dla wszystkich niezdecydowanych przeanalizowaliśmy wszystkie bonusy bukmacherskie dostępne na rynku i na tej podstawie stworzyliśmy ranking.

Bonusy bukmacherskie sierpień 2017 – dowiedz się więcej

 

Juve i długo, długo nikt…?

Wiele wskazuje na to, że również w obecnym sezonie rywale będą oglądać plecy podopiecznych Massimiliano Allegriego. Działacze klubu ze stolicy Piemontu nie szczędzili wydatków na transfery – do Juve na stałe dołączyli wypożyczeni Juan Cuadrado i Mehdi Benatia, a także Federico Bernardeschi, Wojciech Szczęsny, Mattia de Sciglio i utalentowany argentyński pomocnik – Rodrigo Bentancur. W przeciwnym kierunku powędrowali m.in. Leonardo Bonucci, Kingsley Coman, Mario Lemina i Simone Zaza. Bilans Bianconerich wyszedł na zero – zarówno po stronie wydatków, jak i przychodów w Turynie zapisano bagatela 122 mln euro. Poziom sportowy Juve nie powinien zbytnio ucierpieć z powodu wspomnianych roszad, a nawet może wzrosnąć. Osłabiona z pewnością została obrona, ale młody i zdolny Daniele Rugani powinien stanąć na wysokości zadania i szybko wejść w buty Bonucciego.

Pomieszać szyki turyńczykom będą starały się Roma, Napoli i Milan. Rzymianie w przerwie  międzysezonowej stracili jednak trzech bardzo istotnych graczy – szeregi Romy opuścili bowiem Mohamed Salah, Antonio Rudiger i Leandro Paredes za okrągłe 100 mln euro. Nowy szkoleniowiec Giallorossich, Eusebio di Francesco kupił aż… ośmiu nominalnych obrońców (m.in. Aleksandara Kolarova, Feerico Fazio, Juana Jesusa i Ricka Karsdorpa) oraz skrzydłowego Cengiza Undera. Napoli uniknęło natomiast poważnych osłabień, pozyskując mającego za sobą udany sezon w Torino Nicolę Maksimovicia, utalentowanego Marco Roga z Dinamo Zagrzeb oraz Adama Ounasa z Bordeaux. Klub spod Wezuwiusza będzie więc mocniejszy (przynajmniej na papierze) niż w ubiegłym sezonie, ale chyba nie na tyle, by poważnie zagrozić Juve.

Transfery Milanu były tematem numer jeden tego lata na Półwyspie Apenińskim. Ofensywa nowych azjatyckich właścicieli klubu pochłonęła niespełna 190 mln euro, a na San Siro trafiły takie gwiazdy jak wspomniany wcześniej Bonucci, Andre Silva, Hakan Calhanoglu czy Ricardo Rodriguez. Nowi Rossoneri w perspektywie kilku lat mogą stać się poważnym konkurentem dla Juventusu, ale parafrazując znane powiedzenie: „nie od razu Milan zbudowano”. Póki co fani Juve mogą spać spokojnie, jednak x całą pewnością gracze z Lombardii poprawią swoją ligową pozycję.

Kandydaci do Ligi Europy

Poważnym kandydatem do gry w europejskich pucharach wydaje się Lazio. Silna i odpowiednio zbilansowana kadra piątego zespołu ubiegłego sezonu została wprawdzie nieco osłabiona odejściem ważnego w układance Simone Inzaghiego Lucasa Biglii, ale w zamian za Argentyńskiego rozgrywającego do błękitnej części Rzymu trafili Lucas Leiva i Felipe Caicedo. Zdecydowanie więcej nowych twarzy pojawi się w szatni innego pretendenta do europejskich pucharów – Interu Mediolan. Wraz z trenerem Luciano Spalettim na San Siro trafiło kilku bardzo perspektywicznych graczy, m.in. Milan Skrinar i Facundo Colidio. Za znaczące nabytki należy uznać także Matiasa Vecino i Dalberta. Nerazzurri sprzedawali tylko tych graczy, których nie potrzebowali – w tym gronie znaleźli się m.in. Ever Banega, Juan Jesus i Saphir Taider.

O Europie marzy również Fiorentina, ale wszystko wskazuje na to, że kwalifikacja do Ligi Europy pozostanie jedynie w sferze marzeń sympatyków i graczy Violi. Zespół z Florencji pozbawiony Bernardeschiego, Vecino i Ilicicia będzie musiał na nowo odnaleźć rytm w ofensywie. Jedynym zawodnikiem, mogącym zrobić różnicę pod bramką rywali spośród tych, którzy przybyli na Stadio Artemio Franchi, wydaje się Giovanni Simeone. W europejskich pucharach prawdopodobnie zabraknie miejsca także dla Atalanty, która w zeszłym sezonie była rewelacją rozgrywek i sensacyjnie zajęła czwartą lokatę. Gra na wielu frontach może okazać się zbyt dużym wyzwaniem dla podopiecznych Gian Piero Gasperiniego, a posiłki, które przyszły do Bergamo przed sezonem nie rzucają na kolana.

Serie A rajem dla napastników?

Poprzedni sezon we Włoszech obfitował w znakomite wyniki strzeleckie. Aż sześciu zawodników przekroczyło barierę 20 bramek, a licznik najskuteczniejszego z nich Edina Dzeko zatrzymał się na imponującej liczbie 29 trafień. Kto w rozpoczynających się rozgrywkach ma największe szanse, by sięgnąć po koronę króla strzelców? Z uwagi na siłę ofensywną całego zespołu z pewnością snajper Juve, Gonzalo Higuain. Argentyńczyk zapewne jednak „podzieli się” trafieniami ze swoim rodakiem, Paulo Dybalą. Wspomniany wcześniej Dzeko oraz Icardi i Belotti, raczej nie otrzymają podobnego wsparcia od partnerów i odpowiedzialność za zdobywanie bramek będzie spoczywało głównie na ich barkach. Do swojego zeszłorocznego wyniku raczej nie zbliży się natomiast Dries Mertens, który nie jest typową „dziewiątką”, a część jego minut może zagarnąć Arkadiusz Milik bądź Duvan Zapata.