Po dniu przerwy wracam z typami, bo dzisiejsza noc w NBA to aż 11 meczów. Dzisiaj idę w ilość, za którą mam nadzieję, że pójdzie jakość – mam dla Was cztery propozycje! Zapraszam do lektury. 

Odbierz bonusy powitalne przygotowane specjalnie dla czytelników Zagranie!

Kod rejestracyjny: 1250

Skuteczność typów Zagranie na NBA w grudniu: 5/16

Profit/Strata Zagranie na NBA w grudniu: -700 PLN

Zdarzenie:  handicap w meczu Golden State Warriors – Toronto Raptors -6.5/+6.5

Typ: Golden State Warriors -6.5

Kurs: 1.90

Ten mecz może być zapowiedzią Finałów NBA, chociaż gracze Boston Celtics mają pewnie inne zdanie na ten temat. Już w spotkaniu dwa tygodnie temu Warriors i Raptors pokazali kawał dobrej koszykówki. Górą byli zawodnicy z Toronto, wygrywając po dogrywce. Mistrzom NBA nie pomogły heroiczne popisy Kevina Duranta.  

No, ale zaraz. Golden State Warriors byli o krok od pokonania czołowego zespołu na Wschodzie, występując bez Stephena Curry’ego i Draymonda Greena? Tak. To kolejny dowód na to, że Wojownicy są na poziomie niedostępnym dla innych. 

Curry i Green są już w składzie, a kiedy wielka czwórka Warriors gra, to przeciwnicy nie mają praktycznie żadnych szans. Bilans drużyny z Oakland, kiedy Durant, Green, Curry i Thompson grają? 11-1. 

Dodajmy do tego jeszcze bilans 12-2 Wojowników na własnym parkiecie. Co jak co, ale publiczność w Bay Area daje graczom dodatkową energię. Ale nie jest to nic nadzwyczajnego, jeśli ogląda się popisy najlepszych koszykarzy na planecie. 

Wiem, że Raptors dopiero co pokonali Clippers w Los Angeles, jednak nie sądzę, żeby byli w stanie zrobić to w Oakland. Warriors kochają wyzwania i dla nich zwykłe pojedynki fazy zasadniczej są nudne i trudno im się na nie zmotywować. Dzisiejsza potyczka taka nie będzie, gdyż ich rywal to team, który rzekomo ma zagrozić mistrzom NBA.  

Ciekawe. 

Przewiduję mały statement game w wykonaniu Golden State Warriors. Kontuzje sprawiły, że zapominamy o wielkiej sile rażenia Wojowników. Ale spokojnie – dzisiaj nam o tym przypomną.  

Zdarzenie:  handicap w meczu Dallas Mavericks – Atlanta Hawks -8.5/+8.5

Typ: Dallas Mavericks -8.5

Kurs: 1.80

Dallas Mavericks w American Airlines Center to bogowie koszykówki. Bo tak, podopieczni Ricka Carlisle’a w tych rozgrywkach mają bilans 12-2 we własnej hali, co jest najlepszym wynikiem na Zachodzie ex aqueo z Golden State Warriors. Mavs nie są na poziomie mistrzów NBA – spokojnie, ale u siebie wznoszą się na wyżyny umiejętności. Ale to nie koniec zachwytów nad tą drużyną. Ostatnia porażka gospodarzy w Dallas była bardzo, bardzo dawno, bo ci są w trakcie serii dziesięciu zwycięstw przed własną publicznością. I dzisiaj mają rywala wręcz skrojonego do tego, aby dołożyć jedenastą wygraną do kolekcji. 

Rywalem Mavericks będzie Atlanta Hawks, czyli ekipa, która z 26 meczów wygrała sześć, w tym tylko dwa na wyjeździe. Jastrzębie walczą, jak mogą o to, żeby być na ostatnim miejscu w NBA. Jak na razie idzie im to średnio, bo mają aż sześć zwycięstw. Ale nie martw się – prędzej czy później nastąpi załamanie i Hawks zaczną przegrywać na potęgę.  

Co jest dość zaskakujące, jednym z teamów, który uległ Atlancie Hawks, był… ten z Dallas. Ale tamten mecz rozgrywano w Atlancie, a jak już wspominałem, Mavericks to zespół własnej hali. 

To, jak Hawks spisują się z lepszymi ekipami na wyjazdach, dobitnie pokazują ich dwa ostatnie występy: najpierw porażka z Charlotte Hornets, a dwa dni później z Oklahomą City Thunder – obie więcej niż 15 punktami.  

Dla graczy Mavericks, szczególnie dla Luki Doncicia, jest to wyjątkowe spotkanie. Doncic został wybrany w drafcie przez Hawks, ale ci zrezygnowali z niego, wymieniając na Trae Younga. Jestem pewien, że Słoweniec będzie dodatkowo zmotywowany, żeby udowodnić co nieco ekipie z Georgii. 

Kontuzje? Głównie po stronie gości, bo zabraknie m.in. Jeremy’ego Lina i Taureana Prince’a. W barwach Mavericks nie wystąpi przede wszystkim Dennis Smith Jr, ale Carlisle znalazł dla niego świetnego zastępcę w osobie Jalena Brunsona.  

Zdarzenie:  liczba punktów gospodarzy w meczu Sacramento Kings – Minnesota Timberwolves poniżej/powyżej 113.5

Typ: poniżej

Kurs: 1.75

Obrona Minnesoty Timberwolves zmieniła się nie do poznania od czasu wymiany Jimmy’ego Butlera. Tak, wiem, od tego zdarzenia minęło już mnóstwo czasu, ale musimy to traktować jako pewien punkt zwrotny. Swoją drogą, to właśnie fatalny występ Leśnych Wilków przeciwko Sacramento Kings sprawił, że Tom Thibodeau po długim czasie zdecydował się wytransferować Butlera. Tamten mecz zakończył się zwycięstwem 121-110 gospodarzy. Ponad miesiąc później nikt już nie pamięta o problemach defensywnych Timberwolves. 

Od 10 listopada obrona ekipy z Minnesoty jest szósta w lidze, co jest skokiem o… 23. miejsca w porównaniu do tego, co było przed wymianą Jimmy’ego Butlera. Z 13 pojedynków z Robertem Covingtonem i Dario Sariciem Leśne Wilki zatrzymywały rywali poniżej 105 punktów dziesięciokrotnie. Pozostałe trzy starcia? Wypadki przy pracy, ale to rywale byli akurat z najwyższej półki – Boston Celtics, Portland Trail Blazers i Golden State Warriors. 

Zespół Toma Thibodeau nareszcie wygląda, jakby był prowadzony przez niego. Gwiazdą obrony jest Covington, ale pozostali zawodnicy też robią swoje, bo chcą tego i grają razem. Nie ma już żadnych problemów z chemią w szatni. Sytuacja jest jasna i klarowna, co odbija się na postawie Timerwolves na parkiecie.  

Myślę, że ten trend utrzyma się również dzisiaj.  

Sacramento Kings to nie jest drużyna, której nie da się zatrzymać. Gracze Wolves na pewno mają w pamięci to, co się wydarzyło przed miesiącem i będą chcieli zmazać plamę na honorze po tamtej porażce. Skoro wtedy, kiedy byli w fatalnej dyspozycji, oddali 121 punktów, to teraz, gdy bronią świetnie, nie powinni mieć problemów z zatrzymaniem Kings na mniej niż 113 oczkach. 

Zdarzenie:  zwycięstwo w meczu Washington Wizards – Boston Celtics

Typ: Boston Celtics

Kurs: 1.60

Boston Celtics to dowód na to, że nie należy oceniać drużyny po starcie sezonu. Celtics zaczęli słabo, bo bilans 10-10 teamu, który aspirował do miana najlepszego w NBA, to słaby wynik. I tak oto sześć spotkań później nikt już nie pamięta o tym, że jakikolwiek kryzys w Bostonie kiedykolwiek istniał. 

Sześć zwycięstw z rzędu, najmniejsze z nich różnicą 13 punktów, największe 56. Głębia składu zaczyna wychodzić, bo nawet bez podstawowych graczy Celtics pokonują rywala za rywalem. Kiedy nie ma Irvinga, to Brown z Tatumem zdobywają punkty. Kiedy nie gra Hayward, to Morris i Rozier przejmują jego rolę. Kluczową zmianą okazało się wrzucenie Morrisa i Smarta do pierwszej piątki.  

I w dzisiejszym meczu Brad Stevens nie będzie mógł raczej skorzystać z usług Horforda i Baynesa, ale w obliczu problemów podkoszowych Washington Wizards, to może nie mieć żadnego znaczenia. Czarodzieje są najgorzej zbierającą ekipą w NBA, na co wpływ ma nieobecność Dwighta Howarda. Po stronie gospodarzy powinno też zabraknąć Otto Portera. Wydaje się, że na parkiet wróci John Wall, ale odpowiedzią Celtics na to będzie Kyrie Irving.  

Pamiętajmy o historii tych drużyn, które przez ostatnie lata darzyły się szczerą nienawiścią. Obecnie to Boston Celtics są o poziom wyżej i liczę na potwierdzenie tego faktu w Verizon Center. Ławka rezerwowych, lepsi zawodnicy, przewaga w osobie trenera – praktycznie wszystko przemawia na korzyść gości z Bostonu.  

 

Ryzykowny kupon to i stawka mniejsza. Piszcie w komentarzach swoje opinie i spostrzeżenia.

Powodzenia!