W minioną niedzielę zmarł szkocki kickbokser – Jordan Coe. Prawdopodobna przyczyna śmierci to udar cieplny spowodowany bezpośrednio ścinaniem wagi. 11 grudnia 2015 roku, chiński zawodnik MMA umiera próbując zrzucić kilogramy. Wielu sportowców sztuk walki wycieńcza się do tego stopnia, że zdarzają się omdlenia lub wyjście do ważenia sprawia im wielki trud.

 

Zanim rozpocznie się prawdziwa walka na macie, wielu zawodników sportów walki rozpoczyna ją już na początku samego tygodnia, doprowadzając swój organizm do nieużywalności. Ten dziki, niezdrowy wyścig o zbicie jak największej liczby kilogramów szczególnie występuje w MMA. Porównując codzienną wagę tych sportowców do kategorii wagowej, do której aspirują, często można otrzymać różnicę ponad 10 kilogramów, a w ekstremalnych przypadkach nawet 20 kilogramów. Zdarza się, że ostatnie kilogramy są jeszcze docinane na noc przed ważeniem. Osoba posiadająca wycięta już sylwetkę z niewielką ilością tłuszczu próbuje zrzucić nawet do 4-5 kg w jedną dobę. Spalane są już także mięśnie. Pozostaje odwadnianie organizmu. Dlatego często zawodnicy od razu po zważeniu łapią za butelkę, by jak najszybciej uzupełnić ubytki minerałów i wody.

Na początek można się zastanowić, jak bardzo jest to chore z perspektywy chęci osiągnięcia jak największej przewagi nad przeciwnikiem w dniu walki? Stąd wywiązał się swego rodzaju wyścig, kto zrzuci więcej. W zawodowym MMA to rzecz na porządku dziennym, że zawodnik wychodzi do klatki ważąc często o 7-10 kilogramów więcej, niż ustalony limit wagowy. Niektórzy powiedzieliby nawet, że jest to nie fair. Drugi zawodnik pomyśli: po co mam walczyć w swoim limicie, skoro mój przeciwnik wyjdzie do walki o wiele większy ode mnie? Dochodzimy więc do punktu, czy może w jakiś sposób to unormować? Podczas UFC w Krakowie, trudne zbijanie wagi miała Izabela Badurek. Na ceremonii ważenia była ona wręcz wycieńczona i nie wyglądała jak osoba, która za jeden dzień ma wspiąć się na wyżyny swojej fizyczności. Przypomnę, że wtedy naszej rodaczce nie udało się osiągnąć wymaganego limitu. Miała kilka godzin na docięcie ostatnich gramów. Tego samego dnia wieczorem miałem okazję porozmawiać z Izabelą Badurek. Wtedy przyznała, że już przybrała na wadze 7 kilogramów. Było to zaledwie kilka godzin po osiągniętym limicie.

 

Takie nienaturalne pozbywanie się wielu kilogramów w kilka dni i odzyskanie ich w jedną dobę niekoniecznie musi sprawić, że dany sportowiec osiągnie przewagę, posiadając swoją przewagę fizyczną. Osłabianie swojego organizmu w taki ekstremalny sposób sprawia, że ciało nie jest w stanie osiągać takich rezultatów ogólnorozwojowych jak jeszcze tydzień temu. Można rzec, że duża część obozu przygotowawczego nie miała sensu. Najbardziej cierpi w tym przypadku wytrzymałość. Dany sportowiec nie jest w stanie utrzymać dużej siły i kondycji przez trzy pięciominutowe rundy, nie wspominając o pięciu pięciominutowych. Tego typu przypadki można obserwować cały czas. Jest grupa zawodników, która próbuje swoich sił w wyższej kategorii wagowej. Co się nagle okazuje? Prezentują się w oktagonie wspaniale, nigdy ich występ nie wyglądał lepiej. Najlepszymi przykładami na to są Donald Cerrone czy Kelvin Gastelum. Są to znani sportowcy, którzy byli uznanymi, znakomitymi zawodnikami MMA. Jednak po przejściu do wyższej kategorii wagowej, wydaje się, jakby osiągnęli kolejny, wyższy poziom. Tak naprawdę, tym razem nie musieli przechodzić przez katorżnicze zbijanie wagi. W efekcie ich organizm nie cierpiał. Mogli w końcu wnieść się na wyżyny swoich umiejętności.

Unikanie posiłków oraz wody, nakładanie na siebie worków na śmieci, przebywając w saunie czy branie diuretyków. Sportowcy sztuk walki ciągle doprowadzają się do swoich granic w kwestii zbijania wagi. Nie odstrasza ich nawet śmierć kolegów z fachu. Nie zachęcają ich również pozytywne przypadki walczenia w wyższej kategorii wagowej. Wydaje się, że ten problem będzie występował zawsze. Znajdzie się sportowiec, który stwierdzi, że chce mieć jak największą przewagę fizyczną w dniu walki. Pomijając problemy zdrowotne w tygodniu walki, ciągłe zbijanie wagi w tak szkodliwy sposób może odbić się na zdrowiu na zawsze i nieodwracalnie. Notoryczne odwadnianie organizmu może prowadzić do problemów z nerkami oraz sercem. Każdy powinien się zastanowić – czy warto?

Jeżeli sami zawodnicy nie zaczną o siebie dbać, czy powinno to być w jakikolwiek sposób uregulowane? Można pomyśleć – ważenie bezpośrednio przed walką. Taka metoda była stosowana w boksie dziesiątki lat temu. Zawiodła, gdyż mimo to, zawodnicy się odwadniali, a w samym pojedynku prezentowali się fatalnie. Ich zdrowie było bardziej zagrożone. Joe Rogan (komentator UFC) proponuje zwiększenie ilości kategorii wagowych. Patrząc prawdzie w oczy, skoro teraz brak rozsądku, to i przy większej ilości kategorii wagowych sportowcy nie będą szukali optymalnego limitu, lecz tego minimalnego. Rozwiązaniem wydaje się być kontrola wagi przez dłuższy okres, niż tylko dzień przed walką. Azjatycka organizacja ONE FC zrewolucjonizowała system ścinania wagi, gdy przed dwoma laty w wyniku tego procesu zmarł chiński zawodnik. Został wprowadzony zakaz odwadniania. Poza tym, waga zawodników jest kontrolowana więcej niż jeden raz, chociażby tydzień przed walką, w jego trakcie czy też na parę godzin przed samym wydarzeniem. Jest to zdecydowanie pionierska metoda. Moim zdaniem wystarczyłby po prostu rozsądek samych bohaterów gal. Wiedzą jakie są potencjalne konsekwencje. Mimo to, nie widzieć czemu, jest wiele osób rywalizujących nie w swojej „naturalnej” klasie wagowej. Może w takim razie rozpowszechnienie pionierskiego rozwiązania azjatyckiej organizacji znormalizowałoby w końcu tę sytuację?