– Najpierw muszę wygrać ten pojedynek. Jeśli ją wygram, to czwarta powinna być już o pas. I za to jestem gotowa walczyć ze wszystkich sił. Nigdy nie byłam wybredna, jeśli chodzi o przeciwników i zawsze akceptuję każdą walkę – mówi serwisowi Zagranie.com Sara Luzar-Smajić, która już w sobotę wejdzie do klatki KSW do konfrontacji z Emilią Czerwińską.

fot. Sara Luzar-Smajić/Instagram

Kamil Piłaszewicz: Kiedy ostatnio rozmawialiśmy z Twojej strony padła deklaracja, że pragniesz stać się kobiecą bałkańską gwiazdą KSW. Na dziś jesteś w drodze do tego celu, a może czujesz, że spełniło się pragnienie?

Sara Luzar-Smajić: Cóż, nie sądzę, żebym była gwiazdą… Jednak mam dobry początek.

Pytam, gdyż jesteś na fali czterech kolejnych zwycięstw, w tym dwóch w KSW, więc nie może dziwić, że jesteś na trzecim miejscu w swojej dywizji w KSW i tak się zastanawiam, czy może Twoja walka ma wyłonić jedno z nazwisk do pojedynku o kobiecy pas na jesieni lub w zimę?

– Krok po kroku. Najpierw muszę wygrać ten pojedynek. Jeśli ją wygram, to czwarta powinna być już o pas. I za to jestem gotowa walczyć ze wszystkich sił. Nigdy nie byłam wybredna, jeśli chodzi o przeciwników i zawsze akceptuję każdą walkę!

Sara Smajić KSW72 trenuje w UFD Gym
Sara Luzar-Smajić/Instagram

Zmierzysz się z rywalką, która właśnie wypadła ze wspomnianego zestawienia, lecz wiemy jakiej klasy zawodniczką jest Emilia Czerwińska. Jakiego starcia się spodziewasz?

– Bez względu na rankingi, wiem że Emilia jest twardą przeciwniczką. Uwielbiam to. Spodziewam się ciężkiej walki, dosłownie wojny od pierwszej minuty.

Co możesz powiedzieć o Emilii na kilkanaście dni przed Waszym występem?

– Szczerze mówiąc, to nic specjalnego. Skupiam się na sobie. Tylko nie zapominaj, że to jest MMA, a nie kickboksing. Niech wygra lepsza dziewczyna!

Jesteś bardziej doświadczoną zawodniczką, jeżeli skupimy się wyłącznie na startach w formule MMA. Sądzisz, że właśnie to obycie z atmosferą wydarzenia, jak i samą dyscypliną sprawi, że to Twoja dłoń powędruje w geście triumfu?

– Pewne jest, że większe doświadczenie okaże się pomocne…

Sara Smajić znowu w klatce KSW
fot. Sara Luzar-Smajić/Instagram

Wiemy, że umiesz sobie radzić na pełnym dystansie, więc obstawiając ten pojedynek u bukmacherów, również powinienem kreślić, że walka Sary Smajić potrwa równy kwadrans?

– Jestem gotowa na to, że walka skończy się przed czasem. Jednak to nie ma znaczenia, o ile okaże się wygraną. Wcześniej miałam obsesję na punkcie wykańczania walk. Dlatego, gdy próbowałam wymusić finisz, zawsze moje pojedynki trwały piętnaście minut. Zobaczmy, więc co się stanie…

Wielu kibiców widzi w Tobie kobiecą wersję Roberto Soldicia, głównie przez to, że z nim trenujesz w jednym klubie. Jednak patrząc już, jak kończyły się Wasze pojedynki do tej pory, możemy powiedzieć, że prawdziwy festiwal fajerwerków czeka nas w Kielcach?

– Powiedziałabym, że mam wszystkie „narzędzia”, by zostać kobiecą wersją Robocopa. Jednak wciąż przede mną dużo, dużo pracy… Oczywiste jest również, że możesz spodziewać się fajerwerków!

W sumie pojedynek będzie w amfiteatrze, więc „wypadałoby”, by był spektakularny, nie sądzisz? (śmiech)

– Absolutnie się zgadzam. Ważne jest, aby fani byli szczęśliwi i dobrze się bawili, bo bez show ten sport, by nie istniał.

Swoją drogą, to co sądzisz o lokalizacji lipcowej gali KSW?

– Myślę, że to bardzo interesujący pomysł. Nigdy nie byłam w tym mieście i sądzę, że fajne jest, że zawalczymy w amfiteatrze!

Tak w ogóle, to właśnie na tym wydarzeniu będziemy świadkami szalenie interesującego starcia w kategorii „RoboCopa”. Czyje nazwisko powinien skreślić u bukmachera jako zwycięzcy w main evencie KSW 72?

– Szczerze mówiąc, nie wiem… (uśmiech)

Sara Smajić przed KSW72
fot. Sara Luzar-Smajić/Instagram

Nadal nie wiemy, jak wygląda sytuacja kontraktowa Roberto Soldicia, a skoro Ty z nim trenujesz, to zapytam Cię w ten sposób… Kiedy powiem o walce: Soldić vs Bartosiński, odpowiesz mi, że…

– Nie wiem kim jest Bartosiński! (śmiech)

Czy raczej już powinniśmy patrzeć na kogoś z rankingu wagi półśredniej, tudzież średniej z UFC?

– To będzie decyzja Roberto…

A może są jeszcze jakieś inne plany, tj. związane z inną federacją, o których my jako kibice w Polsce nie mamy pojęcia…?

– O wszystko, co chcesz wiedzieć o planach Roberto, musisz zapytać… jego.

Nie, żebym Cię podpuszczał, do przemycia jakiś informacji o „RoboCopie” i jego związku z KSW, skądże… (śmiech)

– Tak, z resztą tak by robił każdy dziennikarz. Jednak nie jestem tutaj po to, aby podawać dane dotyczące przyszłości innych osób.

Ostatni raz wystąpiłaś pod koniec kwietnia, a w dniu walki miną dokładnie trzy miesiące od tamtego występu. Dokładnie tyle, ile chciałaś, czy to ktoś z federacji pospieszył Cię wraz z trenerami do powrotu na matę?

– Cóż, kiedy odebrałam telefon, byłam praktycznie w trakcie rekonwalescencji, więc powiedziałam: „Dlaczego nie?”. Muszę spróbować znaleźć swój rytm jako wojowniczka.

Aż cztery z pięciu zawodowych walk kończyłaś przez decyzję, choć ostatnio pierwszy raz przez tzw. „Split decision”. Obawiałaś się werdyktu po konfrontacji z Natalią Baczyńską?

– Dokładnie tak. Zdawałam sobie sprawę, że to był kiepski występ, nawet gorszy niż mój debiut. Jednak jest dobrze. Jako zawodniczka z niewielkim doświadczeniem uczę się od walki do walki.

Patrząc, jak wyrównany był to pojedynek, w przypadku Twego triumfu w Kielcach i jej w trakcie kolejnego występu, jesteś otwarta na rewanż?

– Zależy… Czy naprawdę miałabym coś z tego zestawienia? Jestem pewna, że w przyszłości może pojawić się taka możliwość. Jeżeli matchmakerzy uznają, że jakaś walka ma sens i dostanę za nią wypłatę, to jestem gotowa! (śmiech)

Wróćmy do Twojej rywalki, a w zasadzie do tego, co możesz o niej powiedzieć. Zakładając, że możesz przekazać o niej jedno zdanie, powiesz wówczas, że…

– Nie mogę się doczekać, aby Cię przetestować, kiedy staniesz naprzeciw mnie.

KSW72, Sarą Smajić
fot. Sara Luzar-Smajić/Instagram

Kiedy wchodziłyście do federacji, media, jak i KSW promowały Was na możliwe przyszłe, może nie tyle, co już mistrzynie, lecz gwiazdy dywizji kobiecej?

– Nie śledziłam pozostałych kobiecych pojedynków. Zwykle nie czytam żadnych artykułów ani nic tego rodzaju. Jeśli widzą we mnie przyszłość, to miłe uczucie!

Dlaczego to Twoja gwiazda będzie święciła intensywniej w trakcie kariery w KSW względem Emilii?

– Z pewnością zadecydują o tym umiejętności parterowe i siła fizyczna.

Zakładając, że po Waszej walce dopiszesz na konto Emilii pierwszą porażkę w MMA, to z którą zawodniczką chciałabyś się zmierzyć w następnym pojedynku?

– Oj, nie wiem. Nadal nie mamy tu dużej dywizji. Mamy ranking P4P, ale nie mogę walczyć ze „słomkami” (przyp. red. fighterkami z kategorii słomkowej)

Wtedy również wystarczą trzy miesiące, byś wróciła do klatki KSW?

– Tym razem po walce chcę odpocząć. Kobietom nie jest łatwo redukować za często 10 kilogramów.

Coraz częściej mówi się o tym, że pod koniec roku w grze może się pojawić mistrzowski pas w kategorii kobiet. Na razie liderką rankingu jest Anita Bekus, więc…

– Anita jest z wagi słomkowej, więc… Niemożliwe. Jestem za duża. Jak powiedziałam, widzieliście rankingi P4P dwóch dywizji w jednym. Z dywizji muszej nie ma w nim nikogo, oczywiście oprócz mnie.

Swego czasu pojawiały się informacje od mediów, że w KSW możemy zobaczyć nawet dwie kobiece dywizje. Na razie oficjalnie mamy jedną. Może Ty wiesz coś więcej odnośnie do tego tematu?

– W sumie to mamy dwie od dłuższego czasu…

O jeden raz więcej miałaś okazję nie tylko zaprezentować się fanom największej federacji MMA w Europie, ale również zapoznać się z całą otoczką ich eventów. Kiedy myślisz o pierwszym zetknięciu się z tzw. atmosferą KSW, a tym, co jest dziś, jakie myśli się pojawiają?

– Kocham to! Kocham pracowników KSW, fanów, wszystko, co z tym związane!

KSW72 Sarą Smajić
fot. UFD Gym/Instagram

I na zakończenie rozmowy przejdźmy do porozmawiania o banałach z perspektywy profesjonalistki. Jak wygląda sytuacja ze zdrowiem zarówno fizycznym, jak i mentalnym u Sary Luzar-Smajić na te kilka dni przed galą KSW 72?*

– Jestem dobrze przygotowana do walki!
(Wywiad był przeprowadzany na początku fight weeku)*

Niejednokrotnie zawodnicy ukrywali nie tyle urazy, co nawet kontuzje, by tylko znaleźć się w klatce KSW. Także nie, żebym był wścibski, lecz… (śmiech) Czy siniaki, zbicia mięśni to, aby na pewno Twój jedyny problem związany ze zdrowiem na ten czas…?

– Tak, jak powiedziałam, jestem w bardzo dobrej formie. Tym razem pomogła mi mistrzyni wagi koguciej FEN, czyli Ekaterina Shakalova. Teraz nie sparowałam zbytnio z dużymi chłopcami.

Odnośnie do nich, to wiemy, że przeważnie są konsekwencją świetnego obozu przygotowawczego, więc jak Tobie mijają sesje treningowe?

– Wszystko idzie dobrze. (uśmiech)

Jak wyglądają i jakie obozy przygotowałaś sobie tym razem w związku z przygotowaniem do występu pod szyldem KSW?

– Tak samo za każdym razem. Skupiam się wyłącznie na treningach i walce. Mam dwa treningi dziennie.

Z perspektywy czasu, jak zmieniły się Twe przygotowania od tych początkowych, do tych z chwili obecnej?

– Wszystko było takie same, z wyjątkiem sparingpartnerów. Miałam bardziej realistycznie odzwierciedlające sparingi.

Na zakończenie życzę jednego: nie wiem, czy będziesz mogła się cieszyć z piątej wygranej z rzędu; jednak mam nadzieję, że będziesz mogła w lipcu ogłosić, że w końcu walka wyglądała dokładnie na tyle procent, ile chciałaś i, że nie masz sobie nic do zarzucenia.

– Dziękuję Ci. To jest główny cel. Pragnę zostawić moje serce w tej klatce.

  • Tagi

Zaloguj się aby dodawać komentarze