Indiana Pacers już niemal od roku muszą sobie radzić bez Victora Oladipo – jednak w trwających rozgrywkach doskonale radzą sobie nawet mimo absencji swojego najlepszego zawodnika. W niedzielę wygrali piąty z rzędu mecz, ogrywając Denver Nuggets po znakomitym spotkaniu w wykonaniu Domantasa Sabonisa. Litewski podkoszowy przed sezonem podpisał przedłużenie umowy, a teraz potwierdza, że Pacers bardzo dobrze zainwestowali pieniądze.

Coraz częściej i coraz mocniej wybrzmiewa to, że wielkimi krokami zbliża się powrót Victora Oladipo do gry. Byłoby to spore wzmocnienie dla Indiana Pacers, choć trzeba przyznać, że bez swojego lidera radzą sobie całkiem nieźle. W tej chwili mają na koncie pięć kolejnych zwycięstw, a bilans 28 wygranych oraz 15 porażek plasuje ich na piątym miejscu w konferencji wschodniej, gdzie w tym sezonie jest niezwykle ciasno – Pacers niewiele bowiem brakuje do drugiej lokaty. W niedzielę wygrali bardzo ważny mecz, ogrywając Nuggets w Kolorado. Udało im się to po raz pierwszy od 2007 roku, a do zwycięstwa poprowadził ich Domantas Sabonis, czyli jeden z najbardziej solidnych oraz najrówniej grających zawodników w całej lidze. W poprzednich rozgrywkach Litwin był jednym z kandydatów do nagrody dla najlepszego szóstego gracza, lecz teraz z pewnością może myśleć o powołaniu do Meczu Gwiazd i nie będzie to wcale niespodzianka! Przeciwko Nuggets zaliczył on pierwsze w karierze triple-double, zapisując na konto 22 punkty, 15 zbiórek oraz dziesięć asyst.

Zaliczył także znakomitą czwartą kwartę, przyćmiewając Nikolę Jokica, a jego bardzo dobra gra – w tym kreowanie pozycji partnerom niczym jego ojciec Arvydas Sabonis, legenda europejskiej koszykówki i solidny zawodnik Portland Trail Blazers przez kilka lat – pozwoliła Pacers odrobić kilkanaście punktów straty do rywala i dopisać sobie kolejne zwycięstwo. W przekroju całego sezonu 23-letni Sabonis notuje średnio 18 punktów, 13 zbiórek oraz cztery asysty w każdym meczu i potwierdza, że przedłużenie z nim umowy (o kolejne cztery lata, za co Litwin zainkasuje około 80 milionów dolarów) przed sezonem to był bardzo dobry ruch drużyny z Indianapolis. Co ciekawe on sam nie chce za bardzo być porównywany do ojca, co jest oczywiście zrozumiałe – Domantas woli napisać własną historię i jak na razie udaje mu się to bardo dobrze, a kto wie, czy w lutym nie napisze kolejnego rozdziału pod tytułem “All-Star Game”. Raczej nie ma szans na to, by znalazł się w pierwszej piątce, ale z pewnością jego kandydatura na rezerwowego ma bardzo solidne podstawy.

Pozostałe informacje z niedzieli w NBA:

  • W niedzielę rozegrano jeszcze tylko jeden mecz, jako że w poniedziałek jest Dzień Martina Luthera Kinga, a co za tym idzie na parkiety wybiegnie niemal cała liga. Na dodatek spotkania będę rozgrywane o wcześniej niż zwykle porze, dzięki czemu na kilka spotkań załapią się także europejscy fani.
  • Wracając jednak do wspomnianego spotkania to San Antonio Spurs po emocjonującej końcówce ograli u siebie Miami Heat, a obaj LaMarcus Aldridge oraz DeMar DeRozan dobili do granicy 20 punktów. Dobre wsparcie z ławki zapewnił jeszcze m.in. Patty Mills, dla którego była to wyjątkowa noc – Spurs jako pierwsi w NBA zorganizowali bowiem wieczór celebrujący osoby rdzenne, a Mills to Australijczyk pochodzenia aborygeńskiego.
  • Utah Jazz oraz skrzydłowy Royce O’Neale porozumieli się w sprawie przedłużenia umowy. O’Neale ma zarobić kolejne 36 milionów dolarów za kolejne cztery lata gry.
  • We wtorek do gry wrócić ma Kristaps Porzingis, który z powodu bólu w kolanie opuścił ostatnich dziesięć meczów Dallas Mavericks. Z kolei na środę cały czas planowany jest debiut Ziona Williamsona z New Orleans Pelicans.