Jutro pierwszy lipca. Dla fanów NBA, a przede wszystkim dla samych graczy to kluczowa data w okresie międzysezonowym. Już jutro nad ranem polskiego czasu, wolni agenci będą mogli ustalać warunki umów z drużynami. Czy będziemy świadkami jakiś spektakularnych decyzji zawodników?

Oto lista najważniejszych zawodników, którzy mogą zmienić barwy klubowe:

https://www.youtube.com/watch?v=XZtWA7KAmW8

Blake Griffin- 21.6 punktu, 8.1 zbiórki, 4.9 asysty

Griffin jest znany przede wszystkim ze swoich podniebnych akrobacji. W swoim pierwszym sezonie na parkietach NBA pokazał coś, czego dawno nie widzieliśmy. I od tego czasu cały czas zachwyca swoim niesamowitym atletyzmem.

Ale Blake to coś więcej niż wsady. Patrzenie na niego przez pryzmat jego efektywnych akcji to trochę jak obraza.

Griffin to rozgrywający w ciele silnego skrzydłowego. Ostatnimi czasy było tego mniej, ale 28-letni skrzydłowy może wyprowadzać z powodzeniem kotnrataki. Nie bez powodu uznaje się go za najlepszego kozłującego wśród wysokich graczy.

Co więcej, w ostatnich latach Griffin zaczął dodawać do swojego arsenału rzut z dalszej odległości. Początkowo były to próby z półdystansu, ale w ostatnim sezonie Blake stał się realnym zagrożeniem zza linii za trzy punkty. Trafił 38 rzutów trójek, czyli jedynie o 4 mniej niż przez 7 poprzednich lat.

Może się wydawać, że jest graczem kompletnym. Przynajmniej po ofensywnej stronie parkietu.

W takim razie, dlaczego nie jest postrzegany jako gwiazda z najwyższej półki?

Problemem są kontuzje. Zeszły sezon był już kolejnym, którego Blake nie skończył z powodu jakiegoś urazu. Trzeba pamiętać, że swój pierwszy sezon w NBA zagrał dopiero 1.5 roku od wyboru w Drafcie. Kontuzja, której doznał podczas meczów przedsezonowych, wyłączyła go z gry na cały rok.

I z tym wiąże się ryzyko, co do Griffina. Drużyny nie mają wątpliwości co do jego umiejętności na parkiecie. Wszystko sprowadza się do tego, czy 28-letni gracz będzie w stanie te umiejętności pokazywać na boisku. Mówiąc krótko, istnieje realna obawa o jego zdrowie.

Właśnie ten fakt może zaważyć na tym, że Blake nie dostanie propozycji maksymalnej umowy, przynajmniej w pełnym wymiarze. Taką obawę wyrażają Clippers, którzy jako jedyni mogą  zaoferować maksymalny, pięcioletni kontrakt. Poza tym, czy w obliczu utraty Chrisa Paula i potencjalnie JJ Reddicka, czy drużyna z Los Angeles będzie chciała inwestować w kontuzjogennego Griffin?

Jakie są potencjalne drużyny, które chciałyby Blake’a w swoim zespole?

Pośród kandydatów wymienia się Miami Heat, Boston Celtics, Oklahoma City Thunder i Phoenix Suns. Z tymi ostatnimi Grifffin ma już zaplanowane spotkanie w sobotę. Według źródeł Suns chcą zaoferować 4-letni kontrakt na kwotę 130 milionów dolarów. Perspektywa gry w Oklahoma City wydaje się ciekawa, gdyż Blake grał na uniwersytecie Oklahoma State. Problem jest taki, że Thunder nie mają cap space’u na maksymalny kontrakt. Perspektywa gry w Boston Celtics jest bardzo intrygująca. Griffin byłby dobrym dopasowaniem do Ala Horforda, jednak na ten moment Celtics wydają się bardziej zaintersowani podpisaniem umowy z Gordonem Haywardem.

Czarnym koniem wyścigu o Griffina mogą być Miami Heat. Wiesz, plaża, kluby, jednym słowem wygrywanie życie w najczystszej postaci.

Mój typ: Pozostanie w Clippers, a jeśli inny klub to Heat

Gordon Hayward- 21.9 punktu, 5.4 zbiórki, 3.5 asysty

Pierwszy raz o Haywardzie świat koszykarski usłyszał podczas turnieju NCAA w 2009 roku, kiedy Butler Buldogs awansowali do Finału NCAA. To była historia rodem z bajki: kopciuszek, który ledwo wszedł do fazy pucharowej, awansuje ostatecznie do Finału. Trenerem Butler był wtedy Brad Stevens, czyli obecny trener Boston Celtics. To on ukształtował go jako gracza, ale też jako człowieka. Buldodgs ostatecznie nie zdołali sięgnąć po mistrzostwo NCAA, jednak zapisali się złotymi literami w historii koszykówki akademickiej.

I w ten sposób, po dwóch latach gry w NCAA Hayward został wybrany z #10 w Drafcie 2010 przez Utah Jazz. Jego kariera w NBA to stały progres. Zaczynał od 5.4 punktu na mecz w pierwszym sezonie, a w poprzednim jego średnia wynosiła już 21.9.

27-letni zawodnik stał się liderem swojej drużyny, doprowadzając Jazz do 5-tego miejsca w Konferencji Wschodniej i awansu do II rundy playoffów. Tam czekali na nich Golden State Warriors. Utah nie wygrali żadnego meczu, ale pokazali, że drzemie w tej drużynie potencjał. A z najlepszej strony pokazał się Hayward, który w tej serii zaliczał niecałe 25 punktów na mecz.

Wydaje się, że widzimy jego najlepszą wersję. Jednak pytanie, czy Jazz w takim składzie są w stanie być jeszcze lepsi? Czy Hayward chce swoje najlepsze lata zmarnować w Konferencji Zachodniej, gdzie Warriors będą dominować przez długie lata?

Coraz bardziej prawdodobną opcją wydaje się przejście wychowanka Butler Buldogs do Konfrencji Wschodniej. Dwie drużyny, które włączyły się w walkę o Haywarda to Miami Heat i Boston Celtics.

Pytanie: czy wybierze ciepłe plaże Miami, czy grę u boku dawnego trenera akademickiego, czy zostanie w Utah? Zawodnik już ma zaplanowe spotkania z każdą z drużyn. Wszystko zacznie się w Miami, potem Boston, a skończy się w Utah.

W tym momencie nie można wykluczać żadnej opcji.

Mój typ: Podpisanie maksymalnego kontraktu z Boston Celtics

Kyle Lowry- 22.4 punkty, 4.8 zbiórki, 7 asyst

Toronto Raptors zawsze byli kojarzeni jako ten gorszy zespół. W końcu to jedyny klub z Kanady. Wolni agenci szerokim łukiem omijali Toronto, dając do zrozumienia, że nie jest to miejsce, gdzie ktokolwiek chciałby grać.

Ale czasy się zmieniły i gra w Raptors to nie jest już powód do wstydu.

Drużyna z Toronto ma za sobą dwa najlepsze sezony w historii organizacji. W sezonie 2015/16 awansowali po raz pierwszy do Finałów Konferencji,  a w tym roku zapewne zrobiliby to znowu, gdyby nie seria przeciwko Cleveland Cavaliers w drugiej rundzie.

Kto jest ojcem tego sukcesu, jeśli chodzi o aspekty koszykarskie?

Kyle Lowry.

Przez lata nie był stawiany w gronie czołowych rozgrywających. Mówiło się o nim jako o graczu z nadwagą sprawiającym problemy w szatni. Ale Lowry stał się liderem przez duże L. To dzięki jego postawie i rozwojowi DeMara DeRozana Raptors są w czołówce zespołów w Konferencji Wschodniej.

31-letni rozgrywający jest kompletnym graczem po obu stronach parkietu. Z jednej strony może zarówno zdobywać punkty, jak i kreować grę. Z drugiej zaś jest bardzo dobrym obrońcą.

Według doniesień Lowry nie chce już dłużej grać w Toronto i nawet maksymalny kontrakt nie jest w stanie go przekonać. Sam zawodnik stanowczo temu zaprzecza, ale to może być tylko zasłona dymna. Wiadomo nie od dzisiaj, że słowa to jedno, a czyny mogą przedstawiać zupełne inne nastawienie.

Jednak tutaj pojawia się problem. Jeszcze 2 tygodnie temu wiele drużyn miały wakat na pozycji rozgrywającego. Znalezienie drużyny, która mogłaby zaoferować duże pieniądze, nie stanowiło problemu. Jednak po Drafcie sytuacja się dość znacząco zmieniła.

Philadelphia wybrała Markelle’a Fultza, Sacaramento Kings zdecydowali się na De’Aarona Foxa, a Dallas Mavericks na Dennisa Smitha Jr. W tym momencie jest bardzo niewiele drużyn, które szukają rozgrywającego. Od kilku lat to najmocniejsza pozycja w lidze i konkurencja jest coraz większa.

Może dojść do tego, że nie Raptors będą zabiegać o Lowry’ego, ale to sam zawodnik będzie zmuszony pozostać w Toronto, nawet za mniejsze pieniądze.

W obliczu przejścia Chrisa Paula do Houston Rockets to San Antonio Spurs mogą dołączyć do wyścigu o zawodnika Toronto. Tony Parker ma już swoje lata, a Lowry wydaje się dobrze pasować do zespołu z Teksasu.

Mój typ: Pozostanie w Toronto lub dołączenie do San Antonio Spurs

Stephen Curry- 25.3 punktu, 4.4 zbiórki, 6.6 asysty

To będzie już 9. sezon Stepha w NBA. I w końcu podpisze kontrakt, który zagwarantuje mu pieniądze, na które zasługuje.

Przez ostatnie 4 lata Curry zarobił 44 miliony dolarów. Teoretycznie sporo, ale jak na standardy NBA nie jest to duża kwota. A trzeba pamiętać, że 29-letni rozgrywający to 2-krotny zdobywca statuetki MVP. Nikt tak jak Steph, nie zasłużył na maksymalną umowę.

Słychać doniesienia, że Steph mógłby być zainteresowany grą w Charlotte, ale to się nie wydarzy. Curry jest w idealnym otoczeniu dla siebie: wygrał już 2 tytuły i widać, że w Oakland czuje się wręcz wyśmienicie. I nawet to, że w obliczu dołączenia Kevina Duranta nie jest postacią pierwszoplanową, wydaje się dla niego bez znaczenia. Na koniec dnia chodzi o mistrzowskie pierścienie i radość z koszykówki, a gra w Warriors daje na to najlepsze perspektywy.

Mój typ: Pozostanie w Warriors

Kevin Durant- 27.2 punktu, 7.2 zbiórki, 3.8 asysty

KD, tak samo, jak Stephen Curry jest wolnym agentem tylko w teorii. Durant zapowiedział, że zrezygnuje z opcji w swoim kontrakcie, biorąc mniej pieniędzy, żeby Warriors mieli więcej wolnych środków na umowy dla Andre Iguodali i Shauna Livingstona.

Poza tym Durant zdobył swój pierwszy tytuł w karierze. Pamiętasz, jaka fala krytyki posypała się na KD za dołączenie do tej drużyny? W końcu przegrał z nimi w Finale Konferencji, prowadząc 1-3, a sami Warriors wygrali bez niego w składzie 73 spotkania. Nie ma możliwości, że Durant opuścił Golden State. Ma realne szanse na zbudowanie dynastii, a do tego wygrywa życie, mieszkając w Kalifornii. Czego więcej mu potrzeba?

Mój typ: Pozostanie w Warriors