W Lidze Mistrzów już za tydzień rozpocznie się faza z udziałem ośmiu zespołów. Tymczasem walka na lokalnym podwórku trwa w najlepsze. Terminarze niektórych lig są mniej lub bardziej sprzyjające rywalizacji o europejskie puchary. Czy może to mieć znaczenie w walce o najbardziej prestiżowe trofeum w klubowej piłce?

Kwestia znana sztabom szkoleniowym i piłkarzom od lat. Uczestniczenie w kilku rozgrywkach na raz jest rzeczą wymagającą. Kluby przygotowują się na to rok rocznie, budując szerokie składy. Już nie dziwią sytuacje, gdy topowe drużyny praktycznie mogłyby wystawić po dwie pełne jedenastki do rywalizacji w seniorach. Żądza wygrania jest duża i czasem granie optymalnym składem na pełnych obrotach staje się niemożliwe. Przychodzi moment, że w jednej z lig czy pucharów zespół zawodzi.

Premier League uważana jest przez wielu fanów za najciekawszą i najatrakcyjniejszą ligę. Anglia to marzenie dla wielu piłkarzy. Jednak zespoły z tego kraju mają problem stawić się liczną grupą w dalszych fazach pucharów europejskich, jak to się zdarzyło choćby rok temu drużynom z Hiszpanii. Powodu można szukać w częstotliwości rozgrywania meczów. Terminarz ligi nie daje wytchnienia, a dochodzą do tego inne rozgrywki o Puchary w Wielkiej Brytanii. Mimo treningów na najwyższym poziomie, profesjonalnej medycyny i odnowy biologicznej, najlepsi nie są w stanie grać po dwa czy nawet trzy razy w tygodniu, wznosząc się na wyżyny umiejętności. Dużym atutem zeszłorocznych mistrzów Anglii w walce o glorię, Leicester, był fakt, że nie uczestniczyli w aż tylu spotkaniach co ich bezpośredni konkurenci. Pamiętacie zwycięstwo Liverpoolu w Lidze Mistrzów z Jerzym Dudkiem na bramce? A pamiętacie ich rezultat z ligi z tamtego roku? Napiszę tylko tyle, że nie był on satysfakcjonujący dla piłkarzy z Anfield Road.

Czy ma to wpływ na walkę na europejskiej arenie? Z pewnością. Wspomniałem, że każdy ubezpiecza się na „maratony”, budując składy z imponującą ławką rezerwowych. Jednak uszycie drugiego garnituru dla biedniejszych to nie jest sprawa priorytetowa i przegrywają na tym polu z gigantami jeszcze bardziej niż w pozostałych kwestiach. Real Madryt czy FC Barcelona mają bardziej okazałe nazwiska poza pierwsza jedenastką niż AS Monaco i Leicester.

Jak wygląda sytuacja drużyn z ćwierćfinałów, jeżeli chodzi o ich obciążenia meczowe? Już za tydzień oraz za dwa tygodnie rozegrają we wtorek i środę swoje spotkania w tej fazie rozgrywek. Sprawdźmy poszczególne pary. W analizie często użyję słowa „odpuszczą”, bowiem ekipy świadome obciążeń czasem postawią jedne rozgrywki ponad inne.

Juventus vs FC Barcelona

Serie A akurat nie gra w tym okresie meczów w środku tygodnia. Jednak piłkarzom z Turynu przyjdzie rozegrać spotkanie w środku tygodnia 5 kwietnia, w ramach Pucharu Włoch. W minioną niedzielę rywalizowali w ciężkim spotkaniu z Napoli. Ten sam zespół stanie naprzeciwko „Starej Damy” w środę. Przed rozegraniem spotkania z Barceloną, Juventus będzie musiał jeszcze w  niedzielę podjąć Chievo. Biało-czarni prowadzą w lidze, jednak jest to prowadzenie 6-punktowe. W wypadku odpuszczenia meczów lidera jeszcze nie stracą, jednak muszą mieć się na baczności. Gdyby uczestniczyli tylko w rozgrywkach ligowych mieliby tydzień przerwy. Stawiając na Ligę Mistrzów być może piłkarze z Turynu, pisząc kolokwialnie, „oleją” Puchar Włoch?

Katalończycy także rozegrali mecz w niedzielę i także mają jeszcze dwa spotkania przed ćwierćfinałowym bojem w LM. Jednak ich sytuacja jest trochę inna. Toczą zacięta batalię o mistrzostwo Hiszpanii z Realem Madryt. Nie mogą sobie pozwolić na odpuszczanie jakiegokolwiek meczu. 5 kwietnia Barcelonę czeka ciężkie spotkanie z Sewillą. Z pewnością myślą o wiktorii na krajowym i europejskim podwórku, jednak będzie to bardzo trudne, rozważając ich sytuację pod kątem częstotliwości spotkań.

+ dla Juventusu. Barcelona powinna mieć teoretycznie trudniejsze spotkania w tydzień przed ćwierćfinałem.

Borussia vs AS Monaco

Zespół z Dortmundu, mimo praktycznego braku szans na mistrzostwo kraju, cały czas w każdy ligowy bój będzie chciał wkładać 100%. W zasięgu jest cały czas wicemistrzostwo, a w tym momencie podopieczni Tuchela zajmują 4. pozycję w tabeli. Walka toczy się także o udział w Lidze Mistrzów bez kwalifikacji. Borussia ma już za sobą jedno spotkanie w tym miesiącu, a przed spotkaniem z Monaco rozegra jeszcze dwa, w tym hit z Bayernem.

AS Monaco podobnie jak Dortmund ma już rozegrane jedno spotkanie w tym miesiącu, jednak był to Puchar Ligi Francuskiej przegrany 1:4. Czyżby to już były oznaki oszczędzania sił na ważniejsze spotkania? Wtorek to rywalizacja w ćwierćfinale Pucharu Francji. Zważając na szansę zdobycia mistrza kraju w lidze oraz spotkania w Lidze Mistrzów, można mieć podstawy by podejrzewać, że to spotkanie zostanie potraktowane towarzysko. W sobotę spotkanie w lidze francuskiej – tutaj toczy się zacięta walka o wygraną, więc zespół Kamila Glika za wszelką cenę powalczy o trzy punkty.

+ dla Monaco. Obie drużyny przed bezpośrednim starciem w kwietniu mają na rozkładzie trzy spotkania. Jednak dwa spotkania AS to krajowy puchar.

Atletico Madryt vs Leicester

Trzy spotkania w ciągu ośmiu dni w lidze hiszpańskiej to terminarz z początku kwietnia dla Atletico. W tym sobotnie derby Madrytu. W tabeli toczą bezpośredni bój z Sewillą o 3. pozycję i pewny udział w Lidze Mistrzów. Jednak można postawić tezę, że są w stanie poświęcić swoją wyższą lokatę na krajowym podwórku, by móc w końcu zdobyć upragnione trofeum w Europie. W ćwierćfinale mają według ekspertów najłatwiejszego przeciwnika z możliwych. Ciężko stwierdzić jak podejdą do spotkań w lidze, jednak wydaje się, że potraktują europejskie puchary priorytetowo, jeżeli będzie potrzeba wyboru.

Drużyna z Anglii, terenu który uznaje się za najcięższy, jeżeli chodzi o częstotliwość spotkań, tym razem nie powinna mieć z tym problemu. Leicester co prawda także rozegra mecz w środku tygodnia, a w sumie trzy spotkania w kwietniu, poprzedzając batalię w LM, ale mogą podejść do sytuacji w podobny sposób jak przewiduję to w przypadku drużyny z Madrytu. W razie potrzeby potraktować europejskie rozgrywki priorytetowo. Co prawda mają tylko sześć punktów przewagi nad strefą spadkową, ale w obecnej dyspozycji nie powinni mieć problemu z utrzymaniem.

= Nie wskazałbym, żeby któraś z tych ekip mogła uczynić atut z częstotliwości czy trudności meczy. Podejrzewam, że obie drużyny dostosują przygotowania pod spotkanie w LM.

Bayern vs Real Madryt

Niemiecki zespół w pierwszy dzień kwietnia z łatwością rozgromił Augsburg 6:0. W ciągu tygodnia przed spotkaniem ćwierćfinałowym rozegra dwa spotkania w Bundeslidze. Ze wszystkich uczestników ćwierćfinałów Ligi Mistrzów sytuacja drużyny z Monachium wydaje się najlepsza. Można rzec, że mistrzostwo Niemiec mają już zapewnione posiadając 13-punktową przewagę nad drugą ekipą. Ich krajowa sytuacja jest klarowna i mogą już się skupić wyłącznie na europejskim pucharze.

Real Madryt toczy zaciętą batalię o mistrzostwo z Barceloną. Jedna wpadka może przesądzić o krajowym tytule. W ciągu siedmiu dni kwietnia muszą rozegrać trzy spotkania w Primiera Division, w tym derby Madrytu w weekend bezpośrednio przed wyjazdem do Niemiec. Podopieczni Zinedine Zidane’a nie mają chwili wytchnienia, dążąc do zgarnięcia trofeum na krajowej oraz europejskiej arenie.

+ dla Bayernu. Monachium swoje przygotowania już może dostosować pod mecz w LM, kiedy Real Madryt nie może tracić punktów w krajowej lidze