Kolejny dzień preseason i kolejny kupon ode mnie. Ostatnio zabrakło nam niewiele (i tak, wkradł mi się mały byk i była różnica pomiędzy typem w tekście, a tym, co było na zdjęciu), więc dzisiaj próbujemy z grubym kuponem na wtorek z NBA. Przygotowałem dla Was trzy pozycje i gramy o 683 PLN! Zapraszam do analizy.

LA Lakers – Denver Nuggets (4:30)

Kolejna odsłona rywalizacji pomiędzy Los Angeles Lakers a Denver Nuggets. Po raz drugi mecz odbędzie się w LA, gdzie obie ekipy zmierzyły się w zeszłą niedzielę. W tamtym spotkaniu stawiałem, że liczba punktów będzie większa niż 216.5. Typ wszedł z dużą łatwością, bo Lakers i Nuggets zdobyli aż 231 oczek – ofensywa na całego. Bukmacherzy typowali wygraną Jeziorowców, co nie znalazło przełożenia w wyniku – Bryłki zwyciężyły aż 124-107.

To był pierwszy występ Lebrona Jamesa w barwach Lakers, ale zgodnie z oczekiwaniami Król grał tylko w pierwszej połowie, notując 9 punktów, 3 asysty i 3 zbiórki. Lebron się za bardzo nie przemęczał, bo i nie było po co. Swoje debiuty w nowym klubie mieli też Rajon Rondo, Javale Mcgee, Lance Stephenson i Michael Beasley. Jak wyszło? Nawet nieźle: Rondo miał dwa punkty i… 11 asyst, Mcgee zanotował 17 oczek w 20 minut, a Stephenson trafił 4 z 5 rzutów i skończył z 12 punktami. Wszystko ładnie, pięknie, ale czy to naprawdę jest drużyna, która ma coś w tym sezonie osiągnąć? Serio, akurat ta grupa? Skoro Beasley momentami pełnił rolę środkowego, to ja nie wiem, jak ta drużyna ma bronić.

I w niedzielę nie broniła, bo Nuggets zdobyli aż 124 punkty. To nie tak, że starterzy grali dużo: Millsap 22 minuty, Jokic 21, Murray 19, Barton 24, a w meczu nie wystąpił Gary Harris. Bardzo dobrze spisali się za to rezerwowi Bryłek – aż pięciu z nich zdobyło co najmniej 10 oczek. Na wyróżnienie zasługuje szczególnie Juancho Hernangomez, który był on fire zza łuku, trafiając pięć z ośmiu oddanych trójek. Hiszpan był aż +29 w 23 minuty gry! I o ile zawodnicy z pierwszych piątek grali mniej więcej na remis, to Nuggets zrobili całą swoją przewagę ławką rezerwowych na czele ze wspomnianym Hernangomezem, Treyem Lylesem, Masonem Plumleem czy Malikiem Beasleyem.

Nie spodziewam się, żeby cokolwiek miało się zmienić dzisiaj. Nie widzę tego, jak ta drużyna Lakers ma bronić, szczególnie w preseason, gdzie poziom motywacji graczy jest praktycznie zerowy. Denver Nuggets dysponują świetnym atakiem, który nawet mimo braku Harrisa i Isaiaha Thomasa hula aż miło. Patrząc na kursy, podoba mi się ten na zwycięstwo gości. Niby Jeziorowcy będą chcieli się zrewanżować, ale tylko niby – Lebron po raz kolejny zagra krótko, obrona Lakers nie da rady, a Nuggets pokażą, że nawet ich rezerwowi są w stanie wygrać z 16-krotnymi mistrzami NBA. Kurs 2.00 wygląda bardzo fajnie, więc wrzucam to na swój kupon.

Mamy pierwszą pozycję i jedziemy dalej!

Charlotte Hornets – Miami Heat (01:00)

Poprzedni sezon Charlotte Hornets był wielkim rozczarowaniem. Zespół, który na papierze wyglądał na pewniaka do wejścia do playoffów, skończył dopiero na 10. pozycji w Konferencji Wschodniej. Sam bilans (39-43) był wynikiem dużo poniżej oczekiwań. Hornets mieli olbrzymie problemy z wygrywaniem zaciętych meczów i tylko Dallas Mavericks radzili sobie gorzej w końcówkach niż Szerzenie.

Przyszedł czas zmian i Steve Clifford został zastąpiony przez Jamesa Borrego, dla którego będzie to debiut na tym stanowisku. Ale Borrego nie jest człowiekiem znikąd – on akurat wszystkie aspekty teoretyczne ma opanowane w małym paluszku. 40-letni coach spędził 10 sezonów w San Antonio pod okiem Grega Popovicha, a jako potencjalny trener lepszej szkoły nie znajdziesz. Spurs od lat uchodzili (i chyba nadal uchodzą, chociaż saga z Kawhiem Leonardem zostawiła małą ryskę na tym perfekcyjnym wizerunku) za wzorową organizację i ich styl gry (oparty na ruchu piłki, ścięciach i zespołowej grze) uchodzi cały czas za skuteczny i bardzo dobry. To właśnie taką koszykówkę będzie próbował zaimplementować Borrego w Charlotte.

Hornets w poprzednim sezonie grali stosunkowo szybko (8. tempo w lidze), lecz nie przekładało się to na tzw. dobre rzuty, czyli głównie te zza łuku. W tym momencie NBA stoi trójkami, a Szerszenie jakby nie nadążały za tym trendem – 19. miejsce w celnych rzutach za trzy i 21. pod względem liczby prób. Problemem – co ciekawe – nie była skuteczność: 36.9% i 8. miejsce w lidze.

Celem Borrego będzie na pewno zwiększenie liczby prób z gry i granie jeszcze szybciej. Jak mówi sam zainteresowany:

„Myślę, że możemy poruszać się jeszcze szybciej. Chcemy zdobywać więcej punktów i żeby liczba punktów w kontrataku była większa. To są sytuacje, w którym możemy punktować najlepiej. To właśnie wtedy obrony rywali są najbardziej wrażliwe.”

Hornets mają kim grać w szybszym tempie, bo zawodnicy typu Walker, Monk, Kidd-Gilchrist odnajdują się w takiej strategii. Pamiętajmy też, że Dwight Howard nie jest już Szerszeniem, a jego akcje tyłem do kosza oddziaływały negatywnie na przejście z obrony do ataku.  Warto też odnotować, że mimo 8. tempa w lidze zdobywały tylko 9.3 punktu w transition, co było trzecim najgorszym wynikiem w NBA.

Na jednym z treningów Charlotte Hornets grali przy 12-sekundowym zegarze na akcje, co tylko pokazuje, jaki plan jest w tym roku na występy drużyny z Północnej Karoliny -szybsza gra, więcej trójek, a co za tym idzie więcej punktów.

Posłuchajmy, co na ten temat ma do powiedzenia Tony Parker:

JB (James Borrego – przyp. red.) chce, żebyśmy grali w szybszym tempie; chce, żebyśmy oddawali rzuty w mniej niż 10 sekund i żeby dużo z tych rzutów było trójkami. W San Antonio Spurs wychodziło to naturalnie, bo dzieliliśmy się piłką. W zeszłym sezonie, ten zespół (Charlotte Hornets) był w dolnej części ligi pod względem ruchu piłki (24. miejsce w liczbie asyst na mecz). Jestem pewien, że mogę pomóc to zmienić.

Musimy grać razem. Musimy ufać sobie nawzajem. Zespoły (te ze ścisłego topu) są po prostu za dobre defensywnie, jeżeli chcesz opierać swoją grę na izolacjach lub nie podawać w ogóle piłki.”

Skoro takie rzeczy mówi czterokrotny mistrz NBA, to my mu wierzymy.

Po dwóch meczach preseason już widać zmiany – Hornets przeciwko Boston Celtics zdobyli najpierw 104, a później 112 punktów. Pamiętajmy, że Celtics mieli najlepszą obroną poprzedniego sezonu, więc Miami Heat powinni pozwolić Szerszeniom na jeszcze więcej. I przewiduję, że pozwolą, dlatego moim typem na ten pojedynek jest liczba punktów Charlotte Hornets powyżej 106.5 po kursie 1.85.

Boston Celtics – Cleveland Cavaliers 2:00

Celtics mogą być (i pewnie będą) najlepszym zespołem Konferencji Wschodniej, lecz to nie ma żadnego przełożenia na preseason. Tutaj Brad Stevens chce przetestować pewne ustawienia, zobaczyć, jak gracze ze sobą współpracują itd. To trwa w pierwszej, drugiej i trzeciej kwarcie, a na ostatnią ćwiartkę wychodzą już ci gracze, którzy na co dzień nie będą prawie grać. Widać to po wyniku, bo w dwóch spotkaniach z Charlotte Hornets Celtics przegrali dwa razy swoje ostanie kwarty: 16-20 i 26-30. Typuję, że dzisiaj to wydarzy się po raz kolejny. Do trzech razy sztuka? Nie tym razem. Wybieram triumf Cleveland Cavaliers w 4. kwarcie tego meczu po kursie 2.10. Jeżeli ostatnich 12 minut zakończy się remisem, to zakład jest rozliczany po kursie 1.00.

Tak wygląda gotowy kupon na preseason w NBA. Wchodzimy za stówkę i gramy aż o 683 PLN. Propozycje ryzykowne, pojedynki sparingowe nieprzewidywalne, jednak spróbujemy zaprzeczyć tej tezie i ograć buka. Dajcie znać, co sądzicie o moich typach. Powodzenia!