Polska reprezentacja w koszykówce mężczyzn rozegrała do tej pory cztery spotkania podczas przygotowań do mistrzostw Europy. Bilans naszej kadry to trzy zwycięstwa (dwukrotnie z Czechami i raz z Łotwą) i porażka z Litwą. Przed naszym zespołem jeszcze siedem sparingów. Nadszedł czas na małe podsumowania. Jak spisywali się Polacy? Kto zawiódł, a kto pokazał, że może odegrać istotną rolę na Eurobaskecie?

Polska reprezentacja przygotowuje się do kolejnych sparingów, a gracze do obstawiania kolejnych spotkań. U kogo obstawiać? Wybór jest spory, dlatego w podjęciu decyzji pomocne mogą być atrakcyjne bonusy bukmacherskie. Bukmacherzy oferują wiele bonusów bukmacherskich, szczególnie dla nowych graczy.

Gdzie znaleźć najlepsze bonusy bukmacherskie? – sprawdź ranking bonusów bukmacherskich na sierpień 2017

 

Kilka spostrzeżeń po spotkaniach z Czechami, Litwą i Łotwą:

Waczyński musi odnaleźć formę

Adam Waczyński gra na co dzień na parkietach najlepszej ligi w Europie- Hiszpańskiej ACB, a dokładnie w barwach Unicaji Malagi. Torunianin to bardzo dobrzy strzelec za trzy (44% za trzy w zeszłym sezonie w ACB), który potrafi seryjnie zdobywać punkty (średnio 8 punktów w 18 minut), czy to po chwycie piłki, czy po wyjściu zza zasłony.

Ale w sparingach jego najgroźniejszy atut praktycznie nie funkcjonuje.

Waca trafił zaledwie 3 z 19 rzutów z gry, czyli rozegrał więcej meczów (4), niż trafił rzutów z gry(3). Odpowiednio 1/3 i 1/4 w dwóch meczach przeciwko Czechom, 1/7 przeciwko Litwinom i 0/5 z Łotwą. Do tego dołóż 11 strat. Delikatnie mówiąc- Polak do tej pory nie zachwyca. To były tylko sparingi, ale prędzej czy później, będzie musiał wejść na swój normalny poziom. Ponitka, czy Kulig będą potrzebowali wsparcia. A nic tak nie pomaga w grze, jak pewny strzelec obok.

Na dyspozycję 27-letniego obrońcy może mieć wpływ kontuzja z maja. Waczyński w maju naderwał sobie mięsień łydki i zamiast przygotowywać się do turnieju, leczył uraz. Sam gracz twierdzi, że jest trochę bez kondycji. Widać, że nie ma tej lekkości w jego grze. Jest ewidentnie poza rytmem. Na szczęście do rozpoczęcia turnieju pozostały ponad 3 tygodnie i jest jeszcze czas, żeby dojść do optymalnej dyspozycji.

Przypomnijmy, że na mistrzostwach Europy w 2015 roku Waczyński zdobywał 15.8 punktu na mecz, będąc czołowym graczem naszej reprezentacji. Mamy nadzieję, że od turnieju w Hamburgu Waca wróci do dyspozycji, do której nas przyzwyczaił.

Ponitka=lider

W 2010 roku odbyły się Mistrzostwa Świata do lat 17 w Hamburgu. Polacy stali się rewelacją turnieju, zajmując drugie miejsce. W finale spotkali się z Amerykanami, w składzie których znaleźli się tacy gracze z NBA jak: Bradley Beal, Andre Drummond . Jednym z graczy, który znalazł się w najlepszej piątce tamtych rozgrywek, był Mateusz Ponitka. Minęło 7 lat, a 24-letni skrzydłowy z lidera kadry juniorskiej stał się czołową postacią tej prawdziwej kadry narodowej.

Ponitka rozegrał bardzo dobry sezon w Turcji, gdzie był gwiazdą swojego zespołu. Jednak przyszedł czas na zmianę otoczenia. Wybór to Hiszpania, a dokładnie Teneryfa, gdzie Polak będzie grał w Lidze Mistrzów. Cały czas z tyłu głowy Mateusz musi mieć perspektywę gry w NBA. Może po dobrym sezonie w Hiszpanii zdecyduje się na walkę o grę w najlepszej, koszykarskiej lidze świata? To byłaby piękna historia, gdyby on i Przemek Karnowski wywalczyli sobie miejsce w NBA.

W czterech meczach sparingowych Ostrowianin pokazał, że jest gotowy do swojej roli. 22 punkty w pierwszym meczu, przy celnych 7 z 9 rzutów z gry (w tym 3/3 za trzy punkty) to potwierdzenie tego. Nowy nabytek klubu z Teneryfy czuje się pewnie w grze na koźle. Potrafi dobrze wykreować sobie pozycję do rzutu, jak i dostać się pod obręcz. Praktycznie z każdym kolejnym meczem widać jego rozwój.

24-letni zawodnik jest zawodnikiem na obie strony parkietu. Nie dość, że potrafi być główną postacią w ataku, to jest w stanie bronić najgroźniejszych zawodników rywali. Wszystko dzięki jego warunkom fizycznym. Ponitka jest na tyle silny i szybki, żeby uprzykrzyć życie przeciwnikom, a w ataku potrafi kończyć rzuty spod kosza mimo obecności obrońców. Widać, że nie boi się gry na kontakcie.

Ale tu nie chodzi tylko o aspekty fizyczne. Ostrowianin to urodzony lider. To on w najważniejszych momentach chce wziąć odpowiedzialność na siebie. Nie boi się oddać tego ostatniego rzutu. Takiego gracza chcesz mieć w swoim zespole. Zawodnik, z mentalnością zwycięzcy to skarb.

Jest szansa, że jesteśmy świadkami narodzin nowego lidera na najbliższe lata. Ponitka ma do tego wszelkie predyspozycje.

Obrona>atak

W czterech meczach sparingowych głównym atutem podopiecznych Mike’a Taylora była obrona. Polacy bronili dobrze zarówno indywidualnie- utrzymanie swojego gracza przed sobą- jak i drużynowo- rotacje w defensywnie były dobre, co ograniczało otwarte pozycje do rzutu.. Traconych średnio 68.7 punktu to dobry wynik. Jeszcze lepiej to wygląda, jeśli wziąć pod uwagę skuteczność rywali. 43,40,28 i 44% może napawać optymizmem.

Oczywiście, przeciwnicy nie byli jeszcze w optymalnej dyspozycji. Ale widać, że defensywa polskiej kadry może funkcjonować bardzo dobre.

W ataku jest trochę gorzej.

Problemem jest duża liczba strat. Spójrzmy na mecz z Łotwą. W pierwsze 6 minut nasi reprezentanci mieli aż 8 strat. Proste błędy w czwartej kwarcie prawie kosztowały wygraną. Nie można dopuścić do takich sytuacji w meczach z groźniejszymi rywalami. Na mistrzostwach Europy każdy błąd może być na wagę przegranej.

Damian Kulig, czyli center przyszłości

Kulig idealnie wpasowuje się w percepcję o nowoczesnym centrze (oczywiście, jeśli chodzi o grę w ataku). 30-letni podkoszowy grozi rzutem za trzy, bardzo dobrze gra z piłką rękach i potrafi grać tyłem do kosza. Gracz w ataku praktycznie kompletny.

A nie zawsze było tak kolorowo. Zwróciłeś może uwagę, że forma fizyczna Kuliga teraz, a kiedyś to zupełnie inny świat. Od czasu odejścia ze Zgorzelca zgubił 16 kilogramów i niewątpliwie przełożyło się to na jego możliwości na parkiecie. 30-letni podkoszowy jest dużo bardziej dynamiczny niż kiedyś. To nie jest już ten miś, którego pamiętamy sprzed kilku lat.

Już od pierwszego meczu widzieliśmy, że Kulig jest dobrze dysponowany. 21 punktów w tym aż 10 celnych rzutów wolnych w zaledwie 16 minut to naprawdę dobry występ. 5,14 i 8 to zdobycze w pozostałych meczach. Jedno jest pewne: 30-letni zawodnik pokazał, że może z powodzeniem występować w pierwszej piątce.

W sparingach to właśnie piotrkowianin grał jako podstawowy center. W składzie nie ma jeszcze kontuzjowanych Przemka Karnowskiego i Macieja Lampe. Ciekawe, jaką decyzję podejmie Mike Taylor, kiedy obaj gracze będą zdolni do gry. Przy takiej dyspozycji Kuliga trener kadry będzie miał trudny dylemat do rozwiązania. Ale nie oszukujmy się- od przybytku głowa nie boli.

A.J. Slaughter i/lub Łukasz Koszarek to klucz/e do sukcesu

Łukasz Koszarek to nasz rozgrywający z pierwszej piątki. To zawodnik solidny, który rzadko popełnia błędy. Jednak to nie on, a Amerykanin z polskim paszportem- A.J. Slaughter- to największa broń na pozycji numer jeden.

Slaughter jest lepszym obrońcą, a przede wszystkim lepszym kreatorem w ataku. Potrafi zdobywać punkty, co sprawia, że trzeba skupić na nim obronę. Dzięki temu jego partnerzy mają dużo czystych pozycji. Mecz z Łotwą pokazał to bardzo dobrze. A.J. napędzał atak i znajdował strzelców za linią za trzy punkty, co przyczyniło się do 11 celnych trójek.

30-letni zawodnik z Louisville będzie występował w roli zmiennika, ale jestem pewien, że to on odegra większą rolę niż Koszarek. Tak, jak było w eliminacjach. Na pewno Mike Taylor będzie próbował ustawień z tą dwójką jednocześnie na boisku. W takim wypadku to Koszar ma piłkę w rękach, a naturalizowany Polak funkcjonuje jako strzelec bez piłki.

Ustawienie z Koszarkiem, Slaughterem, Waczyńskim, Ponitką i Kuligiem wydaje się mieć największy ofensywny potencjał. Taki nasz polski odpowiednik line-upu śmierci w wykonaniu Golden State Warriors.

Jak należy ocenić występy kadry?

Myślę, że cztery mecze sparingowe mogą nas natchnąć optymizmem. Pewne wygrane z Czechami, wyrównana walka z silną Litwą i wygrana z Łotwą, w której wynik nie oddaje przebiegu meczu, to dobry prognostyk na przyszłość. Prawdziwy sprawdzian dopiero za 2 tygodnie, kiedy polscy koszykarze w Hamburgu zmierzą się z Niemcami, Rosją i Serbią.

Występy polskiej drużyny będzie się przyjemnie obstawiało nie tylko ze względu na pozytywne prognozy, ale również dzięki naprawdę atrakcyjnym bonusom bukmacherskim. Warto sprawdzić ich ofertę już teraz i wybrać coś dla siebie.