Kolejny raz byliśmy baaaaaaaaardzo blisko, żeby wygrać 895 PLN. Skuteczność typów z wczoraj to 3/4 i tylko trzech punktów zabrakło nam do sukcesu. Szkoda. Dzisiaj trzy mecze i dwie analizy ode mnie. Przygotowałem dla Was dubelek i do wygrania mamy 423 PLN! Co typujemy? O tym przeczytasz w poniższym wpisie. Zapraszam do lektury.

Do analizy użyłem Skarb Typera NBA, czyli darmowy PDF zawierający ponad 120 stron statystyk, aktualnych składów, analiz, ciekawostek i wszystkich niezbędnych informacji o NBA.

Odbierz bonusy powitalne przygotowane specjalnie dla czytelników Zagranie!

Kod rejestracyjny: 1250

Zdarzenie: liczba punktów gospodarzy w meczu  Philadelphia 76ers – Chicago Bulls poniżej/powyżej 113.5

Typ: powyżej

Kurs: 1.80

Mecz, który zdaniem bukmacherów będzie jednostronny. Ja mam w sumie podobne spostrzeżenia, jednak odpuszczę stawianie na wynik, handicap itd. i przeanalizuję zakład na liczbę punktów.

Lecimy.

Philadelphia 76ers grała w meczu otwarcia sezonu z Boston Celtics. Szóstkom poszło średnio, bo przegrały z Celtics 87-105. Już od razu widać, że w ataku nie było kolorowo (tak, jak na łazarskim rejonie).

39.1% z gry, zaledwie 19.2% za trzy (5/26) i aż 10 niecelnych prób z linii rzutów wolnych to fatalna efektywność.

Nikt nie mógł trafić kompletnie nic. Gracze Philly byli ewidentnie trochę zardzewiali, co jest typowym zjawiskiem na początku rozgrywek. Nie od razu wszystko będzie wpadać. Do złapania rytmu potrzeba czasu, wspólnej gry, ponownego wejścia w rytm meczowy.

I to nie tak, że Celtics byli jakoś świetnie dysponowani defensywnie. 76ers mieli otwarte pozycje, ale gracze nie byli w stanie tego wykorzystać. Oczywiście, należy docenić obronę Bostonu, bo 87 punktów nie było wynikiem jedynie nieporadności młodych Szóstek. Gospodarze czwartkowego spotkania też dołożyli swoje trzy grosze do tego rezultatu.

Okej, to już ustaliliśmy, że pierwszy występ Philadelphii 76ers był słaby i poniżej oczekiwań, ze względu na silnego rywala i słabą skuteczność.

Były też pozytywy.

Joel Embiid był niezły (23 punkty i 10 zbiórek, ale też pięć strat i 1/4 za trzy) i wytrzymał kondycyjnie 36 na parkiecie, co w poprzednim sezonie nie było wcale takie oczywiste.

Ben Simmons był za to fantastyczny. Oglądanie tego chłopaka to czysta przyjemność.

Jego kreatywność, fantazja, głównie w szybkim ataku, to coś, czego dawno nie widziałem. Tacy gracze rodzą się raz na wiele lat. Nie znajdziesz nikogo o podobnej charakterystyce. Australijczyk nie potrafi rzucać, a mimo to umie przejąć spotkanie w każdej chwili.

Spójrz tylko na jego wizję:

Aż 43 minuty, 19 punktów, 15 (!!!) zbiórek, 8 asyst, 4 przechwyty i 2 bloki – Simmons na parkiecie robił praktycznie wszystko. Nie to, że był to idealny występ – 5/11 z linii, trzy straty i pięć fauli.

Były w meczu z Celtics momenty, w których 76ers wyglądali jak drużyna przyszłości. Najlepiej – co nie jest niespodzianką – funkcjonowało ustawienie Simmons, Redick, Covington, Saric i Embiid, które zaczęło razem trzecią kwartę. Myślę, że dzisiaj to będzie wyglądało lepiej, bo:

  • nie trafią po raz kolejny 5/23 za trzy
  • zagrają razem więcej minut
  • będą chcieli się zrewanżować za porażkę w Bostonie
  • zagrają z Chicago Bulls

Ten ostatni punkt jest w tym wszystkim najważniejszy.

Chicago Bulls chcą wrócić do wygrywania. W Chicago tęsknią z Jordanem, za Rosem czy Butlerem. Jeszcze w sezonie 2016/17 Byki prowadziły 2-0 z Boston Celtics w I rundzie playoffów. Ale tamten team był mega dziwny i kompletnie do siebie niepasujący. W Wietrznym Mieście stawia się teraz na młodzież: Zach Lavine, Laurki Markkanen, Jabari Parker, Kris Dunn i Wendel Carter Jr. wyglądają jak przyszłość wschodu. Ja nie byłbym tego taki pewien. Mnie ten trzon drużyny nie przekonuje, bo poza Markkanenem i Carterem brakuje mi obrońców. Ludzie wierzą, że Bulls są w stanie walczyć w tym roku o playoffy. Serio? Przecież Byki nie będą w stanie obronić nikogo i niczego. Lavine i Parker to fatalni defensorzy i w preseason było to widać.

Wyniki nie są aż takie złe, jednak test oka mówił coś innego. 116 punktów straconych z New Orleans Pelicans i Milwaukee Bucks czy 110 oczek (91 po trzech kwartach) Charlotte Hornets nie nastraja pozytywnie.

Philadelphia 76ers przegrała z Bostonem, ale liczę, że siódmy atak poprzedniego sezonu pokaże czwartej defensywie od końca, gdzie raki zimują. Pierwszy typ: over na liczbę punktów Szóstek: wybieramy linię 113.5 po kursie 1.85.

Zdarzenie: wynik i liczba punktów w meczu  Portland Trail Blazers – Los Angeles Lakers poniżej/powyżej 221.5

Typ: Portland Trail Blazers i powyżej 221.5 punktów

Kurs: 2.60

Debiut Lebrona Jamesa w barwach Los Angeles Lakers to wydarzenie, które elektryzuje cały koszykarski świat. Też jestem podekscytowany, a co! No bo to, że najlepszy zawodnik globu będzie teraz grał dla najbardziej znanej organizacji koszykarskiej na świecie, mówi samo za siebie. Powiedziałbym nawet: krzyczy!

James spróbuje odbudować Lakers, którzy w tej dekadzie są w kryzysie. Ostatni występ Jeziorowców w playoffach był w sezonie 2012/13 i jest to coś, o czym klub z LA chce zapomnieć – gładkie 0-4 od San Antonio Spurs. Zobacz tylko, kto tam wtedy grał:

  • Earl Clark
  • Pau Gasol
  • Andre Goudelock
  • Dwight Howard
  • Darius Morris
  • Chris Duhon
  • Jordan Hill
  • Antawn Jamison
  • Robert Sacre

Ojejciu, to było coś strasznego.

Teraz Lakers mają Lebrona, co już samo w sobie jest gwarancją wejścia do ósemki. Serce podpowiada mi, że to będą pierwsze playoffy od miliona lat bez Jamesa, jednak rozum mówi co innego. Po prostu nie jestem w stanie typować przeciwko Królowi. Jeszcze nie teraz.

Preseason Jeziorowców był, jaki był – za dużo o nim nie powiemy. Lebron grał mało, a ustawienia zawodników były dość eksperymentalne.

Kompletnie nie wiem, czego spodziewać się po tej drużynie. W sparingach, podobnie jak sezon wcześniej, podopieczni Luke’a Waltona grali w bardzo szybkim tempie. Jest to trochę inny styl niż w poprzednich klubach Jamesa, który jest nie do zatrzymania w kontrataku, ale jego chęci to takiej gry nie są zbyt duże.

Portland Trail Blazers skończyli poprzednie rozgrywki w fatalnym stylu. Faza zasadnicza była super – 3. miejsce na Zachodzie z bilansem 49-33. Ale wiadomo – prawdziwego mężczyznę poznajemy po tym, jak kończy, a nie jak zaczyna. No i wyszło na to, że zawodnicy Trail Blazers to cipki. 0-4 z New Orleans Pelicans i kompletna niemoc Damiana Lillarda przeciwko świetnej obronie Pelikanów.

Lato nie było zbyt rewolucyjne w stanie Oregon. Sezon 2018/19 to chyba ostatni dzwonek na to, żeby duet Lillard – McCollum coś zrobił. Nie typuję, że tak się stanie. W Skarbie Typera NBA umieściłem Portland dopiero na 9. lokacie na Zachodzie.

Okej, to teraz przejdźmy do dzisiejszego spotkania.

Zacząłem analizować i… zobaczyłem statystykę, której nie spodziewałem się ujrzeć. Otóż w 10 ostatnich pojedynkach tych ekip górą za każdym razem byli… Trail Blazers. Tak, to nie jest pomyłka. Też przecierałem oczy ze zdumienia. Czy przyjście Lebrona Jamesa do LA odwróci losy historii?

Myślę, że nie.

Lakers wyglądali słabo defensywnie w preseason. Posiadanie jako jedynego środkowego Javale’a McGee nie jest na pewno najlepszym przygotowaniem do bronienia przeciwko elitarnemu duetowi Lillard – McCollum. W rezerwowych ustawieniach rolę centra ma pełnić albo Kyle Kuzma, albo Michael Beasley.

Powodzenia.

Portland w sezonie 2017/18 miało średnio najmniej asyst na mecz. Zgodnie z zapowiedziami, wszystko ma się zmienić w tych rozgrywkach. Już w sparingach było widać pozytywne rezultaty bardziej zespołowej gry. W rywalizacji z LA Lakers liczę na to, że ofensywna siła pierwszej piątki i głębia składu sprawi, że gospodarze zdobędą dużo punktów i wygrają. Drugi typ na kuponie i drugi over – tym razem dokładam do tego zwycięstwo gospodarzy, co łącznie daje kurs 2.60.

Dwie pozycje i 423.30 PLN do wygrania. Przez pierwsze dwa dni mamy pecha. Oby do trzech razy sztuka.

Powodzenia!