– Jestem w stanie skończyć walkę z Darko przed czasem. W tej chwili czuję się świetnie. Jedynym sposobem, jakim mógłby wygrać, jest popełnienie przeze mnie poważnego błędu – mówi serwisowi Zagranie.com mistrz federacji KSW w wadze ciężkiej, Phil de Fries.

Kamil Piłaszewicz: W zwiastunie przed ostatnią walką Darko Stosicia z Michałem Andryszakiem na KSW 63, pojawiła się informacja, że byłeś już zestawiany z Serbem, ale nie mogłeś wystąpić z racji wstrząśnienia mózgu. Jak poważny jest uraz i jak do niego doszło?

Phil de Fries: To było bardzo złe doświadczenie. Dopiero, co wróciłem na siłownię w zeszłym tygodniu. Tutejsza służba zdrowia naprawdę mnie zawiodła. Dali mi złą radę, zasadniczo mówiąc, żebym siedział w ciemnym pokoju, dopóki nie poczuję się lepiej, co miało nastąpić po pięciu tygodniach. Robiłem tak, dopóki nie dowiedziałem się o kilku prostych ćwiczeniach oczu, które możesz wykonać przy pomocy sznurka. Jak do tego doszło? Po zapasach, kiedy wstawałem z maty, uderzyłem tyłem głowy w statyczny worek treningowy o solidnej podstawie.

Jak wygląda powrót do formy?

– Obecnie trenuję raz lub dwa razy dziennie i głównie staram się pozbyć trochę tłuszczu. Jestem naprawdę gruby! (śmiech) Jednak nadal jestem w formie.

Kiedy chciałbyś ponownie wystąpić w klatce KSW?

– Mam nadzieję, że będę mógł walczyć z Darko jeszcze w tym roku. Myślę, że koniec grudnia byłby świetnym terminem, ale zobaczymy.

fot. phildefriesmma/Instagram

Po dwóch imponujących zwycięstwach kibice byli pewni, że Serb zasługuje na walkę z Tobą. Po pojedynku z Andryszakiem już zapał jest bardzo stłumiony. Być może najpierw obaj panowie powinni stoczyć jeszcze inną walkę? Być może rewanżową?

– Nadal widzę Darko Stosicia w roli pretendenta numer jeden. Jednak mogę walczyć z każdym. Jeśli zestawią ich znowu ze sobą, wynik tego starcia może być dokładnie taki sam.

Ten zapał, o którym mówiłem, jest w znaczący sposób ostudzony, bo już pojawiły się pierwsze wizualizacje tego pojedynku. Według nich w zdecydowanej większości zwyciężasz i to przed czasem. Mówimy tylko o fanowskim pomyśle, czy czymś, co może się wydarzyć w rzeczywistości?

– Nie mam wątpliwości, że jestem w stanie skończyć pojedynek z Darko przed czasem. W tej chwili czuję się świetnie. Jedynym sposobem, jakim mógłby zwyciężyć nade mną, jest popełnienie przeze mnie poważnego błędu. Jestem od niego sprawniejszy i w dniu walki będę cięższy o dwadzieścia kilogramów.

Michał Andryszak bardzo wiele mówił po walce o tym, że były już planowane przenosiny do UFC i, że sędziowski werdykt pozbawił go możliwości walczenia dla największej organizacji MMA na świecie. Co o tym sądzisz?

– Tak, to zdecydowanie było możliwe. Andryszak ma ogromny potencjał. Potrzebuje tylko poprawić swoją mentalność i kondycję, bo bardzo szybko się męczy. Jest jeszcze młody i ma dużo czasu na dojrzewanie.

Skoro „Longer” mający na koncie kilka znaczących przegranych w ostatnim czasie prowadził rozmowy z UFC, to jak często osoby z tej federacji kontaktują się z mistrzem wagi ciężkiej?

– Od jakiegoś czasu UFC stanowi dla mnie pewnego rodzaju alternatywę, ale KSW traktuje mnie bardzo dobrze. Zawsze dają świetne wydarzenia i szanuję ich, a zarobki są lepsze od tych, od jakich zaczynałbym w UFC. Jednak być może pewnego dnia tam wrócę, bo naprawdę wierzę, że jestem jednym z najlepszych w wadze ciężkiej.

Jakie są Twoje odpowiedzi dotyczące powrotu do amerykańskiej organizacji?

– Jak mówiłem wyżej, jestem bardzo zadowolony z bycia w KSW. Być może za kilka lat pomyślę o powrocie do UFC.

fot. phildefriesmma/Instagram

Jakby nie było, to w ostatnich ośmiu walkach, w tym sześciu w KSW, pokazywałeś się prawie zawsze z rewelacyjnej strony, więc zapytam tak… Kto będzie dłużej bronił pasa: Phil de Fries, czy Roberto „Robocop” Soldić?

– Naprawdę nie widzę, żeby którykolwiek z nas przegrał w najbliższym czasie. Może to będę ja, jeśli nadal będzie mi się chciało walczyć, będąc po czterdziestce… (śmiech)

Spodziewałeś się tym, co zrobi Chorwat w starciu z Patrikiem Kinclem?

– Tak, w tej chwili nie stawiałbym nikogo na drodze Soldicia! (śmiech)

Odnosząc się do wspomnieć z gali KSW 63, który pojedynek przykuł jeszcze Twą uwagę?

– Zdecydowanie Soldić i Stosić. Obaj mnie interesują, zarówno z perspektywy fana, jak i profesjonalnego zawodnika.

fot. phildefriesmma/Instagram

Odnośnie do planowanych starć, to ciekaw jestem również tego, co sądzisz o tym, że Mariusz Pudzianowski miałby zmierzyć się z Gregorem Clegane?

– Uwielbiam ten pomysł! Ich zestawienie byłoby świetne, bo jeszcze nie widzieliśmy „walki gór”. Pudzian po raz pierwszy zmierzy się z „Górą”, czyli czymś, z czym jeszcze się nie spotkał. Jednak zobaczymy, czy jest to coś, co się wydarzy w rzeczywistości.

Ich pojedynek miał odbyć się na evencie innej federacji i na innych zasadach, a tymczasem słyszymy, że mogą spotkać się w klatce KSW. Jak się na to zapatrujesz?

– Myślę, że Pudzian wygrałby to starcie. Jest bardziej doświadczony. „Góra” jest zdecydowanie za duży i sądzę, że miałby problem, by skończyć walkę.

Coraz częściej mówi się, notabene słusznie, że Pudzian stał się zawodnikiem MMA, ale pod koniec kariery dostaje coraz bardziej medialne i coraz mniej sportowe walki. Zgodzisz się z taką opinią?

– Mariusz Pudzianowski to polska ikona i zawsze daje świetne walki, ale teraz jest w okresie starzenia się. Wolałbym oglądać go w świetnych, rozrywkowych walkach, niż w walkach z przeciwnikami z najwyższej półki. Mimo to nadal bym z nim mógł zawalczyć. Nie ukrywam, że jestem w stanie rywalizować z każdym.

Gdyby padła oferta ze strony KSW na temat ewentualnego starcia z Cleganem, powiedziałbyś, że…

– Zróbmy to! Ten pojedynek byłby wielką ekspozycją mojej osoby i jestem pewien, że odniósłbym zwycięstwo. Jednak jak już Ci mówiłem, jestem gotów do stanięcia w klatce z każdym, kogo mi zaproponują.

fot. z okładki phildefriesmma/Instagram

Zaloguj się aby dodawać komentarze