Konferencja Wschodnia od 2011 roku nazywana jest Konferencją Lebrona Jamesa. Król kompletnie zdominował Wschód, awansując aż 8 razy z rzędu do Finałów NBA. Były momenty, w których jego władza była zagrożona, ale James razem ze swoimi poddanymi dzielnie znosił ataki najeźdźców. W tym sezonie przez jego świtę przewinęło się dużo doradców i nie do końca wiadomo, czy w najważniejszych chwilach będą mu w stanie posłużyć dobrą radą. To stwarza szansę dla innych grodów, które tylko czyhają na potknięcie monarchy z Cleveland, a na czele tej krucjaty stanąć chcą Toronto Raptors i Boston Celtics. I właśnie oba te zespoły zmierzą się przeciwko sobie w Bostonie. Na to spotkanie przygotowałem typ po kursie 2.88. Co dokładnie gramy? O tym przeczytasz w poniższym wpisie. Zapraszam do lektury. 

 Wczoraj nie udało nam się trafić żadnego z dwóch zdarzeń. Nie ma co ukrywać – takie dni też będą nam się przytrafiać. NBA jest niesamowicie wyrównaną, przez co również trudną do typowania ligą, co pokazał np. wczorajszy mecz pomiędzy Houston Rockets a Phoenix Suns. Dlatego też czasem nawet najbardziej szczegółowa analiza, może okazać się nic niewarta. Ale my się nie poddajemy i walczymy dalej o jak najlepszą skuteczność. 

Kupon został stworzony na podstawie oferty bukmachera Fortuna.
Skorzystaj z najlepszych kursów na rynku.
Ekskluzywny kod rejestracyjny dla czytelników Zagranie: 20free

Zdarzenie: Boston Celtics – Toronto Raptors 1X2

Typ: Boston Celtics 1

Kurs: 2.88

Toronto Raptors i Boston Celtics to dwa czołowe zespoły w Konferencji Wschodniej i to właśnie między nimi rostrzygnie się walka o wygranie Wschodu w sezonie regularnym. Jak na razie wydaje się, że pierwsze miejsce należeć będzie do jedynaka z Toronto, który ma trzy mecze przewagi nad drugą lokatą. Jednak nie wszystko jest jeszcze rozstrzygnięte. Raptors i Celtics spotkają się dwukrotnie (licząc dzisiejsze starcie) i w przypadku zwycięstwa (lub zwycięstw) Dinozaurów nie mamy o czym mówić – to oni będą mieli praktycznie pewne pierwsze miejsce. W przypadku triumfów 17-krotnych mistrzów NBA może zrobić się naprawdę ciekawie.  

Zacznijmy od gospodarzy. 

Boston Celtics nie przestają zaskakiwać, robiąc rzeczy, które nawet największym fanom wydają się mało realne. Bo jak wytłumaczyć fakt, że mimo kontuzji, mimo tego, że połowa składu to pierwszoroczniacy, to Celtics nadal wygrywają i to z kim i w jakim stylu. W ostatnich dwóch tygodniach podopieczni Brada Stevensa pokonali m.in. Oklahoma City Thunder, Portland Trail Blazers i Utah Jazz. Każdy z tych meczów rozstrzygnął się w końcówce i za każdym razem, to w dużej mierze geniusz Stevensa przesądzał o zwycięstwie jego drużyny.  

W całym sezonie Boston trafił już 5 rzutów w ostatnich 5 sekundach spotkania, które okazywały się game winneramia zwycięstwo z Jazz było już 14., w którym Celtics zdołali odrobić dwucyfrową stratę do rywali. To tylko pokazuje charakter tego zespołu. 41-letni trener potrafi zmaksymalizować talent swoich podopiecznych, którzy wyglądają nagle jak królowie koszykówki. Praktycznie każdy zawodnik po odejściu z Bostonu wygląda dużo gorzej, jakby nagle stracił swoje umiejętności. Przykładów jest wiele: Isaiah Thomas (chociaż tutaj swoją rolę na pewno odegrała kontuzja), Jae Crowder, Avery Bradley. System, który stworzył Stevens. potrafi wyciągnąć z graczy wszystko to, co mają w sobie najlepsze.  

I tak o to Boston Celtics, grając cały sezon bez Gordona Haywarda i praktycznie cały czas zmagając się z różnymi kontuzjami, są na drugim miejscu w Konferencji Wschodniej z 52 wygranymi na koncie. Wow. Jeśli w przyszłym sezonie będą zdrowi, to ten zespół może stać się nagle najlepszym w całej lidze.  

Oczywiście gwiazdą tego teamu jest Kyrie Iring. Niestety Uncle Drew jest poza grą, a jego przerwa jest spowodowana zabiegiem kolana. Operacja miała miejsce tydzień temu i w tamtym momencie czas rehabilitacji określono na od 3 do 6 tygodni. Zatem wszystko wskazuje na to, że Irving albo nie zagra wcale, albo wróci w trakcie pierwszej rundy rozgrywek posezonowychJego brak to na pewno duży cios dla Celtics, zwłaszcza w playoffach, kiedy to gwiazdy przesądzają o losach spotkań. 

Cichą historią tego sezonu Celtics jest to, jak dobrze radzą sobie bez swojego lidera. Irving opuścił jak na razie 15 meczów i w tym czasie jego koledzy zdołali zwyciężyć 11 razy, przegrywając zaledwie czterokrotnie. Jest to na pewno duże zaskoczenie. Kyrie jest kluczowy dla ofensywy Bostonu, co widać po zaawansowanych statystkach. Z nim na parkiecie ten wskaźnik wynosi 111.1 punktu (poziom 7. ataku w NBA), podczas gdy bez niego spada do 104.3 punktu (27. atak NBA). Różnica jest ogromna i to widać gołym okiem, bo zawodnicy mają problem z kreowaniem sobie sytuacji rzutowych.  

Ale atak to nie wszystko – mamy drugą stronę boiska. I w tym wypadku brak Irvinga wychodzi Celtics na plus. A raczej na minus, bo tracą po prostu mniej punktów: 106.5 z nim (7. obrona) i 101.5 bez niego (1. obrona).  

Jaki jest z tego wniosek? Boston Celtics bez swojej gwiazdy zwyciężają po prostu defensywą, co widać po ostatnich spotkaniach.  

Podopieczni Stevensa mają aktualnie serię 5 wygranych z rzędu i w tym czasie przeciwnicy zdobywali średnio zaledwie 96 punktów, co jest poziomem, nie bójmy się tego powiedzieć, elitarnym. Dodaj do tego jeszcze fakt, że w tym czasie nie grali też Marcus Smart, Daniel Theis, a poszczególne starcia opuścili Al Horford i Marcus Morris. 

Najlepszym potwierdzeniem ,,szaleństwa” tego sezonu Celtics jest fakt, że najwięcej minut rozegrał 20-latek, dla którego jest to pierwszy rok w lidze, czyli Jayson Tatum. To się nazywa ekspresowe dojrzewanie. Liderem minut drugiego zespołu Wschodu jest rookieCzy nie brzmi to kuriozalnie? 

Dzisiaj w barwach Bostonu szykuje się powrót kilku graczy, bo wszystko wskazuje na to, że i Morris i Horford dzisiaj wystąpią (możliwe, że zabraknie Jaylena Browna). Jest to na pewno świetna wiadomość dla gospodarzy, patrząc na to, z kim przyjdzie im się zmierzyć. 

Mowa o Toronto Raptors, czyli liderze Konferencji Wschodniej.  

Ten rok jest zdecydowanie najlepszy w historii organizacji z Kanady, choć nie tak to miało wyglądać. Nikt nie przypuszczał takiej poprawy, bo personel nie różni się znacznie od zeszłorocznego. Zmienił się za to system gry i kultura zespołu. Dwayne Casey o 180 stopni obrócił sposób grania jego drużyny: w zeszłym sezonie Dinozaury kojarzyły Ci się z izolacjami i brakiem ruchu piłki, a teraz dzielą się nią jak mało który team. I są tego efekty, bo Raptors potrzebują tylko jednego zwycięstwa, aby wyrównać rekord klubu. Pozostało im jeszcze 7 występów, więc możemy założyć, że cel zostanie osiągnięty. 

Czy dzisiaj?  

Moim zdaniem, nie.   

Ekipa z Toronto po serii 11 wygranych z rzędu w ostatnich tygodniach trochę zwolniła, przegrywając aż trzy razy w ostatnich 6 pojedynkach. Nadal mają przewagę nad Celtics, ale widać, że spisują się gorzej.  

Patrząc na bezpośrednią rywalizację, możemy zauważyć interesujący schemat. W 5 ostatnich spotkaniach tych ekip za każdym razem to gospodarze byli górą. Hmmmmm. Kto dzisiaj gra u siebie? Boston Celtics. 

I ja typuję, że to właśnie oni zwyciężą w tym pojedynku na szczycie Wschodu. 17-krotni mistrzowie NBA na pewno będą chciel udowodnić (zresztą już to udowodnili), że nawet bez swojego najlepszego gracza mogą wygrać praktycznie z każdym. Mecz Toronto to nie jest jeden z wielu w trakcie sezonu regularnego. Między tymi drużynami wytworzyła się swego rodzaju rywalizacja. Celtics mają dobrych obrońców na DeMara DeRozana (swoją drogą, DeRozan trafił jedynie jedną trójkę z jedenastu oddanych w ostatnich 4 występach) i Kyle’a Lowry’ego, więc czołowi zawodnicy Raptors nie będą mieli łatwej przerwy. Ławka Toronto jest jedną z najmocniejszych w NBA, ale rezerwowi w Bostonie spisują się ostatnio świetnie i to oni w dużej mierze są odpowiedzialni za serię zwycięstw. Obok takiego kursu na Boston Celitcs nie można przejśc obojętnie. Stawiam na triumf gospodarzy, a przelicznik na to zdarzenie to aż 2.88. 

 Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk.