Jeżeli jesteś fanem koszykówki na najwyższym poziomie, to zarezerwuj sobie 2.5 godziny dzisiejszego wieczoru. Już o 21:30 Boston Celtics podejmą w TD Garden Cleveland Cavaliers. Będzie to starcie zespołów, które w zeszłym sezonie zmierzyły się w Finałach Konferencji Wschodniej, jednak w zupełnie innych składach – teraz to Kyrie Irving jest po drugiej stronie barykady, a Isaiah Thomas, który miał być jego następcą, jest już zawodnikiem Los Angeles Lakers. Irving kontra James: kto będzie górą w tej rywalizacji i co obstawiać? O tym przekonacie się poniżej.

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Nie masz konta w Totolotku?  Zarejestruj się i odbierz darmowe 25 PLN w ramach bonusu Totolotka!

 Totolotek bonus – dowiedz się więcej!

ODBIERZ 25 PLN

Bonus Totolotka to jedna z najlepszych ofert dla nowych graczy. Dowiedz się więcej o bonusie Totolotka i skorzystaj z okazji:

Totolotek bonus – czytaj dalej

Zdarzenie: Boston Celtics – Cleveland Cavaliers: Lebron James zdobędzie poniżej/powyżej 25.5 punktów

Typ: poniżej

Kurs: 1.83

Skupię się dzisiaj na tym najlepszym, czyli Lebronie Jamesie.

Początek sezonu w wykonaniu Króla był iście królewski. James na starcie swojego… 15 roku w lidze prezentował się kapitalnie i piąta statuetka MVP wydawała się przez chwilę realnym celem. Po kontuzji Jamesa Hardena (która wykluczyła go na 2/3 tygodnie) byłem przekonany, że Lebron wykorzysta tę szansę i wyjdzie na prowadzenie w tym wyścigu. Rzeczywistość okazała się brutalna i wyszło praktycznie odwrotnie. Nie dość, że nie wysunął się na prowadzenie, to praktycznie nie jest już nawet brany pod uwagę w tej kategorii. Styczeń był fatalny zarówno dla Cavaliers, jak i dla Króla, który obniżył loty. Największy spadek widać w skuteczności trzypunktowej. Na początku rozgrywek był on fire i trafiał ponad 40% swoich rzutów za trzy. I to nie były tylko otwarte próby, tylko takie po koźle, przez ręce, po stepacku. Nie wyglądało to na fluke. Ale to było tylko złudzenie.

Tak prezentuje się jego efektywność zza łuku w każdym miesiącu:

  • Październik – 40.7% przy 3.9 próbach na mecz
  • Listopad – 43%/5.3
  • Grudzień – 34.6%/5.6
  • Styczeń – 22%/4.2
  • Luty – 50%/4.0 (tylko 4 mecze, więc wynik nie jest do końca relatywny)

Im dalej w las, tym gorzej. James traci na skuteczności i powracają stare demony. Nie jest już pewny swojego rzutu – rezygnuje z niego, woli podać niż oddać trójkę. A jeśli nie wierzysz, to nie masz prawa trafić. Pamiętasz może, co San Antonio Spurs zrobili z Lebronem w Finałach 2013? Odpuszczali go i pozwalali mu rzucać za trzy. Chcieli mu wejść do głowy i to im się udało. Pozwolili mu, żeby zwątpił w swoje umiejętności, przechodząc mu pod zasłoną i dając dużo czasu na podjęcie decyzji. Intensywne myślenie jest dobre, ale nie w koszykówce. Tutaj trzeba podejmować trzeba działać szybko, bo im dłużej się zastanawiasz, tym większe są szansę na błąd.

James w ostatnich 15 pojedynkach trafia zaledwie 26.6% trójek i przekłada się to bezpośrednio na jego zdobycze punktowe. W 2018 roku Król zalicza przeciętnie jedynie 23.5 punktów w każdym starciu, po tym, jak listopadzie było to 29.6, a w grudniu 27.5. Różnica jest widoczna i nie spodziewam się, żeby to miało się dzisiaj zmienić.

Dlaczego?

Cleveland Cavaliers dokonali prawdziwej rewolucji kadrowej przed zamknięciem okienka transferowego w czwartek. Koby Altman nie próżnował i zrobił coś, co trzeba było zrobić. Bo ten zespół w poprzednim kształcie wyglądał fatalnie i nie było praktycznie perspektyw na poprawę. Z Cleveland pożegnali się (wątpię, żeby byli z tego powodu nieszczęśliwi) Isaiah Thomas, Channing Frye (Los Angeles Lakers), Iman Shumpert (Sacramento Kings), Derrick Rose, Jae Crowder (Utah Jazz) i Dwyane Wade (Miami Heat). W drugą stronę powędrowali George Hill, Rodney Hood, Jordan Clarkson i Larry Nance Jr. A wszystko to zajęło… 30 minut.

Cavs zdecydowanie się odmłodzili, bo trzech pozyskanych zawodników ma dopiero 25 lat. Jest to krok w dobrą stronę, bo ten team wyglądał staro, a koszykarze sprawiali wrażenie, jakby im się po prostu nie chciało być razem na parkiecie. Nie ma chemii w drużynie, nie ma wyników – proste. Największym rakiem w szatni był chyba Thomas, który zawsze mówi to, co myśli, a są to rzeczy często kontrowersyjne. Przypominasz może sobie, jak Cavaliers mieli serię 16 wygranych w 17 pojedynkach? To było zanim wrócił do gry po kontuzji. Ale teraz go nie ma (swoją drogą zadebiutował wczoraj w barwach Lakers i wyglądał całkiem dobrze) i on nie jest już problemem. Tabula rasa.

Spodziewam się, że James będzie chciał powitać swoich nowych kumpli (którzy dzisiaj mają wystąpić) chlebem i solą. Rozłoży im czerwony dywan, ustąpi szafkę w szatni, pozwoli skorzystać z jego discmana na rozgrzewce, czy zrobi sobie wspólne selfie w lustrze.

Pierwsza piątka Cavs ma wyglądać dzisiaj następująco: Hill – Smith – Osman – James – Thompson.

Przejdźmy teraz do gospodarzy. Boston Celtics to drugi zespół Konferencji Wschodniej z bilansem 40-17. Praktycznie przez cały sezon byli na fotelu lidera, ale przez porażkę z Indiana Pacers i świetną postawę Toronto Raptors musieli ustąpić miejsca jedynakowi z Toronto. Podopieczni Brada Stevensa mogą pochwalić się najlepszą defensywą w całej lidze. Już nie raz potrafili zatrzymać największe gwiazdy rywali.

Ten dzień będzie wyjątkowy dla Paula Pierce’a, legendy 17-krotnych mistrzów NBA. Dzisiejszego wieczoru (a USA popołudnia) zostanie zastrzeżony numer 34, z którym grał The Truth. Co ciekawe, jeszcze kilka tygodni temu w mediach rozgorzała dyskusja o tym, czy Celtics powinni uhonorować Thomasa, puszczając mu video z podziękowaniem za grę w zielonym trykocie. Sam Pierce nie był z tego zadowolony. Ale na szczęście problem się sam rozwiązał, bo Isaiah jest już w Lakers.

Myślę, że zawodnicy z Bostonu będą niesamowicie zmotywowani, bo będą uczestnikami historycznego wydarzenia, a poza tym, stracili prowadzenie w Konferencji Wschodniej. Jeżeli chcesz być kimś, to musisz wygrywać z najlepszymi. Nie ma nic lepszego na Wschodzie niż wygrana z Królem. W końcu to on nieprzerwanie od 2011 roku gra w Finałach NBA.

Oba zespoły zagrały ze sobą już dwukrotnie w tych rozgrywkach: raz wygrali Cavs, raz Celtics. Jak prezentował się James? 29 oczek w meczu otwarcia sezonu i zaledwie 19 w przegranym spotkaniu w Bostonie. Dzisiaj po raz kolejny zobaczymy rywalizacje w stanie Massachusetts. Wiesz, do czego zmierzam.

Lebron w ostatnich jedenastu starciach tylko 2 razy zdobył więcej niż 26 oczek. Według mnie ta tendencja zostanie zachowana i zobaczymy Króla nie w wersji strzelca, tylko rozgrywającego. Tym bardziej że do Cleveland przyszło 4 nowych zawodników, więc nie sądzę, żeby Lebron trzymał długo piłkę w swoich rękach. W końcu to on dysponuje jednym z najlepszych przeglądów pola w historii ligi i znany jest ze swojego braku egoizmu na parkiecie. James w ostatnich 2 pojedynkach miał łącznie aż 34 asysty, a 19 kluczowych podań przeciwko Atlanta Hawks było jego rekordem kariery. Trzeba też pamiętać, że Cavaliers zagrają w Bostonie z miejscowymi Celtics, którzy dysponują najlepszą defensywę w lidze. Typuję, że w dzisiejszym meczu nie zobaczymy ofensywnej eksplozji Lebrona Jamesa (przynajmniej, jeśli chodzi o ilość jego punktów), dlatego stawiam na under.

Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk.