Piątek, piąteczek, piątunio. Idealna okazja na zresetowanie się po tygodniu pracy, czy też nauki. Idealną okazją na to jest oczywiście impreza obejrzenie NBA. A można też połączyć przyjemne z pożytecznym i przy okazji też coś zarobić, prawda? Przygotowałem dla Was dwie propozycje na piątkowe zmagania w najlepszej, koszykarskiej lidze świata. Pora na analizę. Do dzieła!

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Kupon został stworzony na podstawie oferty bukmachera Fortuna.
Skorzystaj z najlepszych kursów na rynku.
Ekskluzywny kod rejestracyjny dla czytelników Zagranie: 20free

 Zdarzenie: Philadelphia 76ers – Miami Heat: Ben Simmons zdobędzie (razem z dogrywką) poniżej/powyżej 16.5 punktów

Typ: powyżej

Kurs: 1.82

Kiedy Kevin Love doznał złamania ręki, trzeba było wybrać kogoś, kto zastąpi go w zbliżającym się Meczu Gwiazd. Wcześniej miejsce Johna Walla zajął Andre Drummond, a do zastąpienia Love’a mogliśmy wyróżnić dwóch głównych pretendentów: Gorana Dragicia z Miami Heat i Bena Simmonsa z Philadelphia 76ers. Adam Silver zdecydował się na tego pierwszego, co można tłumaczyć bilansem zespołu. Bo jeśli spojrzymy na indywidualne osiągnięcia to widać przewagę pierwszoroczniaka. Moim zdaniem jest to słuszny wybór, ale znalazłoby się dużo argumentów, żeby to właśnie Simmonsa umieścić w dwunastce gwiazd ze Wschodu. Sam zawodnik na pewno poczuł się pominięty i będzie chciał udowodnić, że komisarz ligi popełnił błąd. Dzisiaj będzie miał do tego idealną okazję, bo jego dzisiejszy rywal to…. Dragić i Miami Heat. Timing tego starcia jest idealny. Młody rozgrywający już raz pokazał, że tego typu wydarzenia działają na niego jak płachta na byka. Po tym, jak trenerzy pominęli go w wyborze do Meczu Gwiazd, zanotował triple double przeciwko Chicago Bulls. Teraz powinien chcieć jeszcze bardziej.

Przyjrzyjmy się bliżej postaci rookiego z Filadelfii.

Ben Simmons został wybrany z jedynką draftu 2016, lecz na swój debiut musiał czekać ponad rok. Wszystko z powodu kontuzji stopy, która zabrała mu cały debiutancki sezon. Ale w skali makro wyszło mu to na pewno na dobre. Nie grał, lecz cały czas był z drużyną i uczył się ligi. Samo przebywanie pośród najlepszych koszykarzy na świecie i pochłanianie wiedzy to świetna możliwość rozwoju. Masz do dyspozycji trenerów i po prostu jesteś w centrum tych wszystkich wydarzeń. To zupełnie coś innego niż granie w lidze akademickiej pośród chłopców. Tutaj miał styczność z prawdziwymi profesjonalistami.

Dzięki temu Simmons nie wygląda na boisku jak pierwszoroczniak. Jest niesamowicie dojrzały, wyważony i co najważniejsze prezentuje się świetnie. 21-letni Ben mimo 208 centymetrów wzrostu występuje na pozycji rozgrywającego. Przypomina Ci to kogoś? Tak, Magica Johnsona. Może do Magica mu jeszcze daleko, jednak widać, że ma olbrzymi potencjał. Tego typu talentu zdarzają się raz na milion. Serio.

Na przełomie sezonu zalicza przeciętnie 16.7 punktów, 7.8 zbiórek i 7.3 asyst. Wow. A to wszystko robi jako rookie. Simmons jest niesamowicie wszechstronnym zawodnikiem i korzysta ze swoich atutów. Jego wzrost pozwala mu kończenie akcji pod koszem i tak naprawdę nie boi się nikogo ani niczego.

Paradoksalnie jego gra jest daleka od ideału, bo młody rozgrywający praktycznie nie potrafi rzucać z daleka. Powiedzmy to szczerze, naprawdę jest fatalny w tej kwestii. Brakuje mu pewności, a co za tym idzie skuteczności. W swoim pierwszym sezonie nie trafił jeszcze żadnej trójki, a oddał tylko 10 tego typu prób w trakcie 47 (!) meczów. W życiu byś nie pomyślał, że zawodnik z pozycji numer jeden mógłby być efektywny, nie dysponując umiejętnością rzutu zza łuku. Simmons jest tego zaprzeczeniem.

Zastanówmy się nad tym głębiej. Skoro mimo takich problemów zza łuku jest taki kozacki, to co będzie, jak nauczy się rzucać? Jego sufit leży bardzo wysoko i możemy być narodzinami jednego z najlepszych graczy w lidze. Już teraz widać jego nieprzeciętny talent. Już nie mogę się doczekać, kiedy wejdzie w prime, a jego gra będzie bardziej kompletna. Philadelphia 76ers miała olbrzymie szczęście, losując jedynkę w drafcie 2016. W duecie z Joelem Embiidem (+ Fultz, jeśli ogarnie swoje problemy z rzutem) ma szansę podbić NBA w ciągu kilku najbliższych lat. Golden State Warriors, bójcie się. Sam jestem podekscytowany na perspektywę gry tego teamu w tegorocznych playoffach, ale do tego jeszcze trochę. Skupmy się na teraźniejszości.

Spójrzmy jeszcze na ostatnie mecze w wykonaniu Simmonsa. W 4 z ostatnich 5 starć zdobywał odpowiednio: 19, 21, 22, 16 i 24 punktów. Według mnie zobaczymy go dzisiaj w wersji agresywnej i za wszelką cenę będzie chciał udowodnić wszystkim, że zasługuje na występ w Meczu Gwiazd. Szczególnie że jego rywalem będzie ten, który de facto zabrał mu należne mu miejsce. Dlatego typuję over w ilości punktów Bena Simmonsa.

 Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk. 

Zdarzenie: handicap Sacramento Kings – Golden State Warriors +13.5/-13.5

Typ: Golden State Warriors

Kurs: 1.90

O fenomenie Golden State Warriors zostało napisane (i powiedziane już chyba wszystko). Mamy prawdziwe szczęście, mogąc oglądać ten zespół na własne oczy. Bo trzeba to powiedzieć otwarcie – ta drużyna może aspirować do miana jednej z najlepszych w historii całej ligi. Jednak na koniec dnia to też są ludzie (wow, niespodzianka!) i im też zdarzają się słabsze dni. Rzadko, bo rzadko, ale zawsze. I taki słabszy dzień zdarzył się właśnie ostatnio przeciwko Utah Jazz, którzy ośmieszyli mistrzów NBA i wygrali aż trzydziestoma punktami. To był najgorszy występ podopiecznych Steve’a Kerra w tym sezonie. Serio, zagrali naprawdę fatalnie.

Jedną z najważniejszych cech tych wielkich jest to, jak odpowiadają po porażkach. A co jak co, ale Wojownicy odpowiadają świetnie.

Warriors w tym sezonie mają bilans 5-0 w meczach poprzedzonych dwucyfrową przegraną. W tego typu spotkaniach grają jak natchnieni, bo średnio wygrywają aż 23 punktami. Prawdziwa deklasacja.

Warto też pamiętać, że Kings niedawno pokonali mistrzów NBA, więc można spodziewać się, że Wojownicy  wyjdą na to starcie niesamowicie zmotywowani. To jest zespół, który zwyczajnie potrzebuje wyzwania i tutaj takie dostaje.

Sacramento Kings (16-34) to jeden z najgorszych zespołów w lidze. Jeszcze do niedawna aż tak słabi, że byli na ostatnim miejscu w NBA zarówno pod względem efektywności ofensywnej, jak i defensywnej. Gorzej się już nie da.

To, że mecz zostanie rozegrany w Sacramento, nie jest zbyt dużym handicapem dla gospodarzy, szczególnie w starciu z Golden State, którzy są najlepszym zespołem w lidze na wyjazdach (bilans 21-5). Z kolei Królowie na własnym parkiecie mogą pochwalić się miernym bilansem 7-14.

Typuję tutaj pewne i bardzo wysokie Golden State Warriors. Na pierwszy rzut oka linia może wydawać się bardzo wysoka i tak rzeczywiście jest. Ale mówimy o najlepszym zespole w NBA, który na pewno będzie chciał dzisiaj coś udowodnić.

Tak wygląda gotowy kupon. Tym razem ze stówki mamy do wyciągnięcia prawie 305 PLN. Piszcie w komentarzach, co sądzicie o moich typach.

Powodzenia!