Rywalizacja w Konferencji Zachodniej dawno nie była tak wyrównana i wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Aż 10 zespołów walczy o wejście do czołowej ósemki i praktycznie każdy pojedynek do końca sezonu regularnego będzie miał znaczenie. Dzisiaj omówimy sobie sytuację trzech teamów z Zachodu i wicelidera Konferencji Wschodniej. Łącznie zostanie rozegranych 5 meczów, a ja mam dla Was na nie dwie analizy. Potencjalna wygrana jest wysoka jak na dwa zdarzenia, bo gramy dzisiaj wysokie kursy. Co konkretnie? O tym przeczytacie poniżej. Zapraszam do lektury.

Wczoraj udało nam się poprawnie wytypować jedną z dwóch propozycji. New Orleans Pelicans pewnie triumfowali z Sacramento Kings. Niestety, Toronto Raptors zdobyli o 4 punkty za mało i nie zdołali pokryć handicapu. Szkoda, ale dzisiaj gramy i walczymy dalej.

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Kupon został stworzony na podstawie oferty bukmachera Fortuna.
Skorzystaj z najlepszych kursów na rynku.
Ekskluzywny kod rejestracyjny dla czytelników Zagranie: 20free

Zdarzenie: Minnesota Timberwolves – Boston Celtics: handicap +3.5/-3.5

Typ: Boston Celtics

Kurs: 2.10

To miał być ich sezon. To miał być ten sezon, w którym przełamią długoletnią klątwę. W krainie wielkich jezior playoffy pamiętają tylko najstarsi kibice. Od 14 lat ich drużyna nie awansowała do kluczowej fazy rozgrywek, żyjąc jedynie w marzeniach. Ten okres na pewno nie należał do najłatwiejszych dla fanów. Ale oni nie zwątpili, zostali przy swoich pupilach i wierzyli. I w tym roku to miało im się odpłacić, bo ich Minnesota Timberwolves w końcu zaczęła wygrywać i wejście do czołowej ósemki Konferencji Zachodniej stało się realne jak nigdy. Leśne Wilki przez długi czas utrzymywały się w pierwszej czwórce, mając realną szansę na przewagę parkietu w playoffach. Niestety, sielanka nie trwała długo. A miało być tak pięknie…

Timberwolves są obecnie na 6. miejscu na Zachodzie z bilansem 38-28. Teoretycznie powinni wejść do ósemki, ale tutaj są dwa problemy.

Pierwszy – kontuzja Jimmy’ego Butlera.

Drugi – niesamowity ścisk w Konferencji Zachodniej na miejscach 3-10.

Zacznijmy od pierwszej kwestii.

Przyjście Butlera do Minnesoty miało wynieść ten zespół na wyższy poziom. I wyniosło. Jimmy z miejsca stał się najważniejszym graczem Leśnych Wilków. W ataku przejął rolę lidera i zdobywał punkty w najważniejszych momentach. Po drugiej stronie boiska to właśnie on zajmował się kryciem najgroźniejszych zawodników rywali. Jednym słowem Butler to ktoś, kogo chcesz mieć w swojej drużynie. Sprawia, że Twój team jest po prostu lepszy. Może nie widać tego na pierwszy rzut oka, jednak spójrzmy na zaawansowane statystyki.

Kiedy jest na parkiecie Wolves zdobywają średnio 116.4 punktu na 100 posiadań (według Basketball Reference), tracąc jednocześnie 108.1 i są w tym czasie lepsi od rywali o +8.7 punktu. Sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy nie ma go na boisku (lub po prostu nie gra). Efektywność ofensywna i defensywna wynoszą odpowiednio 110 i 116.5 punktu, czyli podopieczni Toma Thibodeau są w tym czasie gorsi od przeciwników o 6.5 punktu na 100 posiadań. Czyli różnica z nim a bez niego na boisku wynosi aż 14.8 punktu (!), co pokazuje, jak istotnym elementem jest dla swojej drużyny.

Butler doznał kontuzji kolana i opuści jeszcze kilka tygodni. Ale to się w końcu musiało stać. Thibodeau ma historię zajeżdżania swoich koszykarzy, którzy grają olbrzymie minuty. Przykłady? Derrick Rose, Joakim Noah, Luol Deng i Jimmy Butler. Każdy z nich miał problemy zdrowotne. Nie uwierzę, że coach nie przyłożył się do tego. Następny w kolejce jest Karl-Anthony Towns.

Pora na drugi problem.

Między trzecim a dziesiątym miejscem na Zachodzie jest zaledwie 4.5 meczu różnicy. Nawet jedna porażka może sprawić, że akurat Twój zespół spadnie o kilka miejsc w tabeli. Widać to teraz np. po Denver Nuggets, którzy nagle znaleźli się na 9. lokacie. Kontuzja Butlera przydarzyła się dla Wolves w najgorszym momencie, bo ich przewaga nad Nuggets i Utah Jazz jest niewielka i wynosi tylko dwie porażki. Minnesota przegrała dwa razy z rzędu i niekoniecznie musi dzisiaj poprawić swoje położenie.

Leśne Wilki grając bez swojej gwiazdy mają bilans 4-6, co nie jest jakimś tragicznym wynikiem, ale dzisiejszy rywal należy na pewno do tych z kategorii wymagających.

Mowa o Boston Celtics, czyli drugim zespole Konferencji Wschodniej.

W obliczu świetnej postawy Toronto Raptors i dużej przewagi Celtics nad trzecim miejscem nic nie wskazuje na to, żeby Boston zajął inne niż drugie miejsce po sezonie regularnym. Ale szanse na objęcie fotelu lidera jeszcze są i podopieczni Brada Stevensa na pewno nie poddadzą się bez walki.

Od czasu Meczu Gwiazd mają bilans 5-1 i ich jedyna porażka miała miejsce w Houston z miejscowymi Rockets, którzy minionej nocy zanotowali 17. triumf z rzędu. W tamtym spotkaniu seria Rakiet wisiała na włosku. Kto oglądał, ten wie, że Celtics przegrali praktycznie na własne życzenie przez słabą egzekucję w końcówce. To tylko pokazuje, jaki potencjał ma ten team.

Przede wszystkim ataku Boston zaczął dużo lepiej funkcjonować, bo przed All-Star Game ofensywa dosłownie krwawiła. Podczas 6 ostatnich starć Zieloni zdobywają przeciętnie 116.5 punktu. Stare kłopoty wydają się już tylko przykrym wspomnieniem.

Do gry dzisiaj ma wrócić Kyrie Irving, a wiemy, jaki ma wpływ na postawę swojego zespołu. Kyrie po cichu zalicza świetne rozgrywki i doskonale wkomponował się w filozofię Stevensa. Irving notuje przeciętnie 24.8 punktu, trafiając aż 49% rzutów z gry, 40.8% za trzy i 88.8% z linii osobistych. Zauważ, że na parkiecie nie spędza dużo czasu i w 58 spotkaniach jego średnia wynosi zaledwie 32.5 minuty. W playoffach ta liczba na pewno urośnie i powinniśmy zobaczyć progres Kyriego.

Spójrzmy na bezpośrednią rywalizację. Celtics triumfowali w 4 z 5 ostatnich pojedynków z Leśnymi Wilkami. Typuję, że dzisiaj będzie podobnie. Atak Bostonu się rozkręca i nie sądzę, żeby słaba obrona Timberwolves (26. efektywność defensywna w tych rozgrywkach) mogła go zatrzymać. Zwłaszcza, że ich najlepszy obrońca nie wystąpi. Dodatkowo gospodarze mogą mieć problem ze zdobywaniem punktów bez Butlera, bo ich rywale dysponują najlepszą defensywą w całej lidze. Mogliśmy to zobaczyć w ostatnich tygodniach, kiedy pokonali jedynie tankujących Chicago Bulls i Sacramento Kings, przegrywając z playoffowymi Trail Blazers i Jazz. Wolves nie radzą sobie najlepiej z drużynami z Konferencji Wschodniej (bilans 10-15) i tendencja powinna zostać dzisiaj podtrzymana. Podopieczni Thibodeau mieli aż 5 dni odpoczynku i teoretycznie mogli odpocząć, ale z drugiej strony tak długa przerwa może ich kompletnie wybić z rytmu meczowego.  Typuję zwycięstwo gości.  Dla podwyższenia kursu stawiam na to zdarzenie z handicapem.

Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk.

Zdarzenie: Golden State Warriors – San Antonio Spurs: handicap -9.5/+9.5

Typ: San Antonio Spurs

Kurs: 2.14

Jak wcześniej wspominałem, walka o wejście do playoffów na Zachodzie jest niesamowicie wyrównana. Dwa pierwsze miejsca są znane, może poza kolejnością. Nie ma możliwości, żeby ktokolwiek mógł zagrozić Golden State Warriors i Houston Rockets. Później robi się naprawdę ciekawie. Niespodziewanie San Antonio Spurs są w tym gronie i istnieje szansa, że nie wejdą do czołowej ósemki. Przypominasz sobie taką sytuację ostatnich latach? Ja nie.

Spurs mają bardzo trudny terminarz w najbliższym czasie i dla nich każdy następny występ jest istotny. Podopieczni Grega Popovicha mają zaledwie 2.5 meczu przewagi nad dziewiątym miejscem. Muszą wygrywać. To będzie pierwszy sezon od 19 (!) lat, w którym nie odnotują 50 zwycięstw. Szok, jak dobrym byli zespołem przez te wszystkie lata.

W barwach Ostróg nie wystąpi Pau Gasol, co może wyjść im na dobre. Hiszpan swoje najlepsze lata ma już za sobą i jest jednym z najgorszych obrońców w lidze. Dzięki jego absencji Popovich będzie zmuszony wystawić LaMarcusa Aldridge’a jako środkowego, co powinno być dobrym rozwiązaniem na starcie z Warriors.

Wiem, że bilans bezpośredniej rywalizacji przemawia na korzyść mistrzów NBA. Jednak ja liczę, że Pop po raz kolejny stworzy coś z niczego i jego zawodnicy nawiążą wyrównaną walkę. Kto jak kto, ale oni potrafią zaskakiwać i zwyciężać w najmniej oczekiwanych momentach. Nie typuję, że goście dzisiaj triumfują, jednak liczę na zacięte starcie, dlatego też stawiam na handicap w stronę San Antonio Spurs.

Tak wygląda gotowy kupon. Tym razem gramy bardziej ryzykownie, stąd też kursy i łączne AKO jest wysokie. Wkładamy za stówkę i do wygrania mamy 395 PLN. Wczoraj zabrakło nam niewiele, oby dzisiaj dopisało nam szczęście. Piszcie w komentarzach, co sądzicie o moich typach.

Powodzenia!