James Harden dwa lata z rzędu był królem strzelców NBA i wygląda na to, że w tym sezonie korony nie odda. Obrońca Houston Rockets od dłuższego czasu jest w ataku na tak wysokim poziomie, że spokojnie można mówić o nim jako o jednym z najlepszych ofensywnie zawodników w historii ligi. W czwartek zaliczył kolejny już w karierze mecz na co najmniej 40 punktów.

W sezonie 2017/18 był najlepszym strzelcem ligi ze średnią nieco ponad 30 punktów. Dużo, myśleliśmy. Rozgrywki 2018/19 zakończył jednak ze średnią ponad 36 oczek w każdym meczu. Był to najlepszy wynik od ponad 30 lat, gdy w sezonie 1986/87 sam Michael Jordan zdobywał 37 punktów w każdym spotkaniu. Hardenowi to jednak nie wystarczyło i w tym sezonie lider Rockets idzie po swój osobisty rekord – na razie zdobywa nawet więcej punktów niż MJ w tamtym właśnie sezonie. Po 11 meczach notuje bowiem średnio ponad 38 punktów w każdym meczu, a w czwartek dołożył jeszcze 47 oczek w wygranym przez Rockets starciu z Los Angeles Clippers.

Tak świetnego startu pod względem średniej punktowej nie miał w NBA nikt w ostatnich 50 latach. Harden przyzwyczaił nas już jednak, że do historii jest w stanie przejść niemal co mecz. W czwartek aż 17 punktów zdobył tylko w czwartej kwarcie, a Rockets po średnim starcie nowego sezonu są ostatnio na fali i mają już pięć zwycięstw z rzędu. Nic więc dziwnego, że rośnie pewność siebie, a Harden deklaruje, że jego drużyna sięgnie w tym sezonie po mistrzostwo. Brodacz cały czas goni bowiem tytuł i z pewnością chętnie oddałby korony króla strzelców w zamian za mistrzowski pierścień.

Trzeba jednak docenić jego ofensywne popisy, tym bardziej, że Harden w każdym kolejnym sezonie nie przestaje zadziwiać i nadal znajduje sposoby na to, by co mecz dostarczyć swojej drużynie mnóstwo punktów. Ogółem, jeśli chodzi o spotkania z co najmniej 40 punktami to Harden ma ich na koncie już 82, dzięki czemu jest pod tym względem na piątym miejscu listy wszech czasów. Warto dodać, że w historii NBA tylko Wilt Chamberlain, Michael Jordan oraz Kobe Bryant zaliczyli więcej spotkań z co najmniej 50 punktami. Harden już jeden taki mecz – na 59 oczek – w tym sezonie zaliczył, a jest w tak znakomitej formie, że kolejny taki wyczyn nie będzie dla nikogo zaskoczeniem.