DANIA – AUSTRALIA 1:1

Duński Dynamit został zdetonowany bardzo szybko, a lont już w siódmej minucie gry odpalił Eriksen. Wydaje się, że wymarzony początek meczu i ekspresowo zdobyta bramka poplątała Duńczykom nogi, bowiem z każdą minutą gry, zostawiali podopiecznym Van Marwijka coraz więcej pola do popisu. Australijczycy skorzystali z uprzejmości czerwono-białych i po drugim już karnym podyktowanym na ich korzyść na tym mundialu, doprowadzili do wyrównania.

Druga połowa, ku mojemu zdziwieniu toczyła się pod dyktando drużyny z kraju kangurów. Posiadanie piłki, strzały na bramkę oraz sytuacje bramkowe – te trzy statystki przemawiają na korzyść drużyny z Oceanii i potwierdzają one moje odczucia co do przebiegu drugiej odsłony spotkania. Mecz zakończył się podziałem punktów, z którego ani jedni, ani drudzy nie mogą być w stu procentach zadowoleni.

Australia potwierdziła tym samym swój bardzo dobry występ przeciwko Trójkolorowym i dalej pozostaje w grze o awans do fazy pucharowej.

Duński zespół, natomiast utwierdził mnie w przekonaniu, że gra tak jak jego lider – Eriksen. Gwiazda Tottenhamu miała dzisiaj słabszy dzień i nie poprowadziła swoich kolegów do kolejnego zwycięstwa. Wpływ gry szefa Gangu Olsena na postawę całego zespołu najlepiej obrazuje zdjęcie poniżej.

FRANCJA – PERU 1:0

Po spotkaniu z Australią, w którym Francuzi zagrali zdecydowanie poniżej swojego optymalnego poziomu, zastanawiałem się co powinien zrobić Deschamps, żeby te rozproszone gwiazdy francuskiej piłki utworzyły konkretną konstelację. Recepta okazała się wyjątkowo nieprzewidywalna, bowiem wejście Giroud okazało się tym brakującym ogniwem. Trójkolorowi zagrali znakomite zawody i bardzo skutecznie wybili Peruwiańczykom z głowy grę w piłkę. Na szczególne słowa pochwały zasługuje wspomniany już przeze mnie Giroud, Kante oraz Mbappe. Ten ostatni zdobywając bramkę stał się najmłodszym zawodnikiem, który strzelił gola dla reprezentacji Francji na mundialu.

Podopiecznym trenera Gareci nie można odmówić chęci oraz zaangażowania, zabrakło po prostu umiejętności. Zawodnikom z Ameryki Południowej pozostał do rozegrania jeszcze mecz o honor, a potem powrót do domu. Trzeba jednak nadmienić, że Potomkowie Inków zostawili po sobie bardzo dobre wrażenie i mogą z czystym sumieniem oraz z podniesionym czołem wracać do swojego kraju, gdzie z pewnością będą na nich czekać rzesze kibiców chcących podziękować swoim reprezentantom za emocje i walkę do samego końca.

PS

Z każdym meczem jestem pod coraz większym wrażeniem gry N’Golo Kante, który rozbraja ataki przeciwników niczym saper powojenne niedopałki.

ARGENTYNA – CHORWACJA

Ten mecz miał być hitem fazy grupowej mundialu w Rosji. Niestety w pierwszej połowie byliśmy świadkami meczu walki, a liczba fauli mówi sama za siebie – 18. Bardzo dużo ostrych i brutalnych spięć, z których kilka mogło się zakończyć nawet czerwonymi kartkami. Jednym z tych ostrych wejść „popisał się” Ante Rebić.

Jeżeli chodzi o efekty czysto piłkarskie to warte odnotowania były dwie stu procentowe akcje, po jednej dla każdej z drużyn. Dla Argentyńczyków setkę zmarnował Enzo Perez, a dla Chorwatów – Mandzukić.

Bałagan boiskowy trwał również na początku drugiej połowy. Emocje podniósł nam dopiero Willy Caballero, który „popisał się” wspaniałą asystą do Rebica. Skrzydłowy wykorzystał to podanie w wyjątkowo urokliwy sposób i strzałem z woleja umieścił piłkę pod poprzeczką argentyńskiego bramkarza.

https://twitter.com/SUPERHOTDOG22/status/1009878891983499264

Ten cios bardzo poważnie naruszył równowagę Albicelestes, a Vatreni jak doświadczony bokser dobili chwiejącego się na nogach rywala i zdobyli dwie kolejne bramki, którymi znokautowali ekipę Sampaoliego. Mecz zakończył się bardzo pewnym i zasłużonym zwycięstwem zespołu Dalica 3:0.

Mam wrażenie, że Sampaoli za bardzo wziął do siebie słynną sekwencje: „pokaż mi swoją ławkę rezerwowych, a powiem ci jak silną masz drużynę”, bowiem na ławce zostawił Dybale, Higuaina oraz Di Marie. Zapomniał tylko, że pierwszą jedenastkę też trzeba mieć solidną, a poziom Mezy, Salvio czy Acuni nie gwarantuje jakości, którą mogliby dać zawodnicy z ławki.

Dla zawodników z Argentyny była to pierwsza grupowa porażka od 2002 roku.

W mojej opinii Chorwaci, na dzień dzisiejszy to główny pretendent do zdobycia co najmniej medalu na tych mistrzostwach.

Powrót do przeszłości!

21.06.1994/98

Dokładnie w ten dzień Gabriel Batistuta strzelił hat-tricka w dwóch kolejnych mistrzostwach świata. W 1994 roku pokonał trzykrotnie bramkarza Grecji, by dokładnie cztery lata później zaaplikować trzy bramki drużynie Jamajki. To chyba jego ulubiony dzień!

21.06.2010

Tego dnia została przerwana 559. minutowa seria Szwajcarów bez straty bramki na mistrzostwach świata, która pozostaje najdłuższą w historii tego turnieju. Tą fenomenalną passę przerwał piłkarz Chile – Mark Gonzalez.

 

A już jutro dwa mecze w grupie E i dokończenie drugiej rundy meczów w grupie D . Typy na te trzy mecze, tak jak na wszystkie spotkania na mundialu, znajdziecie jak zawsze każdego dnia o godzinie 9:00 na Zagranie!