fot. WOJCIECH FIGURSKI/058sport.pl/Trefl Gdańsk

–  Z trudem przychodzi mi powiedzenie, czy nasza kadra jest na fali wznoszącej, czy innej. Dla mnie ważne jest to, że wyniki, które osiągają nasi reprezentanci, są na tyle zadowalające, że możemy optymistycznie patrzeć w przyszłość – mówi serwisowi Zagranie.com Mariusz Wlazły, który jest w trakcie przygotowywania się do kolejnego sezonu Plus Ligi w barwach Trefla Gdańsk.

Kamil Piłaszewicz: Mistrzostwa Europy siatkarzy trwają w najlepsze i tak się zastanawiam, jak grę Biało – Czerwonych na turnieju podsumowuje, Mariusz Wlazły?

Mariusz Wlazły: Na pewno jest ona bardzo skuteczna w wykonaniu naszych reprezentantów. To powinno wszystkich kibiców cieszyć. Wszyscy chcemy, by nasza kadra wygrywała i na chwilę obecną wszystko dzieje się zgodnie z planem.

Z analizy wpisów w mediach społecznościowych wynika, że kibice są przekonani, iż w końcu „wróciła” gra skutecznym blokiem porównując styl naszych siatkarzy. Co pan o tym sądzi?

– Myślę, że każdy element, nie tylko blok, funkcjonuje na należytym poziomie. Każdy decyduje o tym, czy jest się wygranym, czy przegranym. Na takiej imprezie, jak mistrzostwa Europy nie ma drużyn wziętych z przypadku. Każda reprezentacja wywalczyła sobie prawo startu i walki o medale. Dlatego też wszyscy chcą się pokazać, z jak najlepszej strony. Wracając, faktycznie, dysponujemy skuteczniejszym blokiem.

Wiadome jest, że fani jeszcze chętniej dyskutują o losach selekcjonera, jak i ewentualnego jego następcy, dlatego też… Proponuję, byśmy im zostawili, pisanie na ten temat, a pana proszę o odpowiedź, jak pan sądzi, co zmieniło się w nastawieniu mentalnym reprezentantów?

– Trudno mi powiedzieć. Z pewnością istotny był sam okres między igrzyskami a mistrzostwami Europy, jeżeli mówimy o mentalnym przygotowaniu się. Nie ukrywajmy, że te wszystkie nadzieje były uzasadnione, bo nasi chłopcy mieli wiele możliwości na sięgnięcie po sukces w Tokio. Jednak się nie udało i to był z pewnością gigantyczny cios dla każdego. Okres pomiędzy nie był zbyt długi i cieszy mnie, że zachowali się, jak profesjonaliści. Widać w nich olbrzymią wolę walki, chęć do gry i wysoki poziom motywacji, by osiągnąć jak najlepszy wynik na tym turnieju.

Wybiegając nieco myślami w przyszłość, co jest w stanie osiągnąć ta drużyna na tych mistrzostwach?

– Myślę, że jeżeli będą z uśmiechem i radością podejmować się radzenia sobie z każdym kolejnym wyzwaniem to, co z resztą już pokazali na wielu poprzednich imprezach, są w stanie sięgnąć po najwyższe cele. I nie mam na myśli sukcesu tylko na tych zawodach.

Przyznaję się, że typuję każde spotkanie Biało – Czerwonych i do tej pory ani razu nie trafiłem z wynikiem… Nie, żebym się skarżył, ale portfel nieco ucierpiał… (śmiech) Być może pan mi pomoże i wyjaśni, dlaczego powinniśmy uznać, że forma naszej kadry jest na fali rosnącej?

– To się trzeba zastanowić, czy warto inwestować w tego typu rozrywkę… (śmiech) Natomiast z trudem przychodzi mi powiedzenie, czy jesteśmy na fali wznoszącej, czy innej. Dla mnie ważne jest to, że wyniki, które osiągają nasi reprezentanci, są na tyle zadowalające, że możemy optymistycznie patrzeć w przyszłość. Sądzę, że to się najbardziej liczy; a to, czy się przewidzi wynik, czy nie, to jest taka poboczna do cieszenia się z rezultatów naszych siatkarzy.

fot. WOJCIECH FIGURSKI/058sport.pl/Trefl Gdańsk

Nadal, koncentrując się na panu, ale już przechodząc do tematów klubowych, to jakie cele na sezon 2021/22 stawia sobie, Mariusz Wlazły?

– Dla mnie najważniejsze jest to, byśmy funkcjonowali najlepiej, jak będziemy umieć. Żebyśmy na każdym meczu, treningu, jakiejkolwiek aktywności związanej z działalnością klubu, czerpali radość. Oczywiste jest, że również są sportowe możliwości zespołu, jak i każdego z nas z osobna, ale nad tym pracuje i czuwa sztab szkoleniowy. Oni pilnują byśmy byli, w jak najlepszej formie na każde spotkanie. Myślę, że wszyscy z nas podchodzą do wszystkich spotkań tak samo, czyli z myślą o zwycięstwie. O to, jakie cele ma klub, czy jakie zadania są stawiane poszczególnemu zawodnikowi, powinno się pytać osoby z zarządu, bądź sztabu. Oni są kompetentnymi personami do udzielania tego typu informacji.

Jak wygląda okres przygotowawczy do sezonu?

– Na pewno taką rzucającą się w oczy różnicą między wspomnianym okresem przed poprzednim sezonem a tym, jest czas przygotowań. Przypominając kibicom, wówczas byliśmy zdziesiątkowani przez zakażenia wirusem Covid-19 i one były chyba najbardziej ekstremalnymi w całej mojej karierze. Aczkolwiek to się przełożyło później na nasz styl gry i to dosyć dobrze. Mimo tego, że mieliśmy swoje problemy, funkcjonowaliśmy bardzo dobrze od początku i w trakcie sezonu.

W tej chwili okres przygotowawczy znacząco się różni, bo jest dużo spokojniejszy. Przyznaję, że widać pewne rezultaty. Co prawda, nie jest to czas przyjemnie spędzany, bo jednak musimy poświęcać sporo czasu treningom na siłowni. Do tego dochodzą ćwiczenia wytrzymałościowe i kondycyjne. Poza tym mamy również sesje na hali, gdzie pracujemy indywidualnie nad techniką i zgraniem zespołu. Zapewniam, że to również z dnia na dzień daje coraz lepsze efekty. Przed nami dużo gier kontrolnych i mam nadzieję, że będą potwierdzeniem mych słów. Mamy ich już kilka za sobą, ale wiadomo, że na początku przygotowań one zawsze nie odzwierciedlają rzeczywistej formy zespołu. Teraz powinno być już znacznie lepiej.

W poprzednim sezonie zdobywał Pan średnio szesnaście punktów na mecz, co daje łącznie zdobytych czterysta osiem oczek. W jaki sposób odniesie się pan do mojej tezy, że to dopiero zapowiedź tego, co zobaczymy w pana wykonaniu w najbliższym roku ligowym?

– O! (śmiech) Ciężko mi to skomentować… Odpowiem tak, że każda jednostka w zespole tworzy pewnego rodzaju mechanizm i dopiero kiedy jesteśmy dobrze działającym mechanizmem, jesteśmy w stanie radzić sobie ze stawianymi przed nami celami. Myślę, że to najlepsza odpowiedź na to pytanie. Jestem osobą, która zawsze stara się pomóc zespołowi. To, czy zdobędę szesnaście, dwadzieścia, czy nawet jeden punkt na mecz, nie ma znaczenia, jeżeli zespół finalnie nie odniesie zwycięstwa. Sądzę, że triumf całego klubu jest dla mnie, jak i pozostałych zawodników, najlepszą nagrodą.

Uważam, że warto podkreślić pracę całego klubu. Również trochę zapowiem, że mam nadzieję, iż pewien zawodnik będzie podejmował jeszcze lepsze wybory, co sprawi, że w jeszcze większym stopniu będziemy się cieszyli z jego lepszych poczynań na boisku.

Mowa o Mateuszu…?

– Poniekąd również… (śmiech)

Drużyna, którą pan reprezentuje, w lidze zajęła szóste miejsce, a w Pucharze Polski widzieliśmy Trefla Gdańsk w półfinale Pucharu Polski. Co jest realniejsze: wyższa lokata Trefla w ligowej tabeli, czy znalezienie się w finale PP?

– Myślę, że wszystkie miejsca są realne. Gdybyśmy nie wierzyli w realność zajmowania poszczególnych lokat, to byśmy tak ciężko nie pracowali i nie mierzyli tak wysoko… (śmiech) Oczywiste jest, że trzeba też umieć podchodzić bez emocji, tzn. z zimną głową do myślenia o sukcesach. Jednak, jak mówiłem, plany, jak i zaangażowanie w tym zespole są na bardzo wysokim poziomie. Przyznaję, że to, jak i radość z gry czuje się w każdym spotkaniu i sesji treningowej. To powoduje, że możemy myśleć o zajmowaniu wysokich lokat, jak i awansowaniu do poszczególnych faz. Czy to będzie ścisła czołówka Pucharu Polski, czy Plus Ligi, tego na ten moment nie wiem. Aczkolwiek, jak mówiłem, zapał do pracy i ambicja za zrewanżowanie się za bolesne wspomnienia z poprzedniego sezonu, są na szalenie wysokim poziomie. Gdybyśmy mogli cofnąć czas… (śmiech) To z pewnością chcielibyśmy grać i w finale Pucharu Polski, i znaleźć się w play-off’ach, by grać o ligowe medale.

Być może nie tylko plany, ale również jest już szykowana strategia na triumfy w obu rozgrywkach?

– Hah! (śmiech) Myślę, że pytanie o strategię również nie powinno być kierowane do mnie! (śmiech) Za nią jest odpowiedzialny trener i to on wraz ze sztabem dopracowuje ją tak, byśmy byli w stanie przeciwstawić się najsilniejszym zespołom. Od siebie mogę powiedzieć, że jesteśmy młodym zespołem ze… starszymi elementami… (śmiech) Jednak do czego zmierzam, to to, że już w poprzednim sezonie udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie rywalizować z każdym. Sądzę, że wszyscy też czują, że coś się nam wymknęło w poprzednim sezonie, co de facto stanowi wielką motywację do pracy w tym roku ligowym. Co się wydarzy? Zobaczymy, kiedy sezon ruszy, tj. drugiego października.

Serdecznie życzę tego, o czym mówiłem w powyższym pytaniu, a tymczasem dziękuję za poświęcony czas i proszę, by zachęcił pan czytelników tego wywiadu do śledzenia tegorocznych zmagań Trefla w Plus Lidze.

– Dziękuję za przemiłą rozmowę, jak i zapraszam wszystkich kibiców siatkówki do kibicowania, nie tylko swoim zespołom. Natomiast naszą lwią rodzinę zapraszam do tego, by była z nami w każdym momencie, a od siebie zapewniam, że damy z siebie wszystko w każdym meczu.

Zaloguj się aby dodawać komentarze