Za nami największa gala MMA w Europie, która miała miejsce w Warszawie. Walka wieczoru wywołała kilka kontrowersji, jednak nie może to nam przesłonić wspaniałego pojedynku. Poziom sportowy tego super-fightu nie odbiegał od pojedynków czołówki UFC. Największy niesmak pozostał po niezasłużonych gwizdach na zwycięzcę.

Walka mistrz kontra mistrz nie rozczarowała prawdziwych fanów sportów walki. Pojedynek stał na bardzo wysokim poziomie umiejętności. Mamed Khalidov od lat jest uważany za jednego z najlepszych fighterów poza UFC. Borys Mańkowski udowodnił, że również może aspirować do tego grona. Nie będzie wyolbrzymieniem, jeżeli napisze, że mieliśmy okazję oglądać najlepszą możliwą walkę do zrealizowania w polskim MMA. Wszystkie atuty, które były przypisywane obu zawodnikom, uwidoczniły się podczas boju. Mamed Khalidov zachwycał swoimi kopnięciami, trzymaniem dystansu i zejściami. Borys Mańkowski udowodnił swoją wielką eksplozywność. Od drugiej rundy zawodnikowi Ankosu Poznań udawało się wchodzić w półdystans Mameda, co przed walką było znakiem zapytania. Jednak Czeczen pokazywał, że potrafi fantastycznie schodzić na boki. Oboje tylko zaakcentowali swoje możliwości. Podsumowując, walka wieczoru największej gali MMA w Europie godna swojego tytułu.

https://www.youtube.com/watch?v=tEs2spnqUJY

Podsumowując, można rzec, chcemy więcej. Współwłaściciele KSW lubią się chwalić, że są drugą siłą MMA na świecie. Jednak brakuje jednego ważnego standardu, żeby do tego aspirować. Już prawie we wszystkich liczących się organizacjach, walki o pas lub wieczoru są toczone na dystansie pięciu rund. Ewidentnie trzy rundy to za mało na tak wspaniały pojedynek. Pierwsza runda tak naprawdę była badawcza. Gdy obaj zawodnicy dopiero się rozkręcali, walka dobiegła końca. Pozostaje pewien niedosyt. Chce się krzyknąć – KSW, zróbcie w końcu te pięciorundowe pojedynki na walki wieczoru! Aż zacząłem sobie wyobrażać, co byłoby, gdyby UFC nie miało bojów mistrzowskich zaplanowanych na 25 minut. Przypomniałem sobie wszystkie najlepsze walki, momenty – najlepsza organizacja byłaby niekompletna. To czwarta i piąta runda zawsze determinowała prawdziwych mistrzów i prawdziwe charaktery. Nie wiem z czym zwleka KSW. Może wtedy nie byłoby kontrowersji związanych z werdyktem?

Przechodzą sprawnie do kolejnej kwestii, która wywołała wiele kontrowersji – decyzja na rzecz Mameda Khalidova. Ja podziwiam obu zawodników i przyznam szczerze, gdy oboje czekali na werdykt, nie czułem dużych emocji związanych z potencjalnym wygranym. Byłem uradowany tym co zobaczyłem. Moją pierwszą myślą przed ogłoszeniem było – dogrywka! Z jednej strony wynikało to z tego, że chciałem zobaczyć jeszcze więcej tego boju, o czym wspominałem prędzej. Z drugiej, naprawdę sądziłem, że jest to możliwa i sprawiedliwa punktacja. Na szczęście, jednak tym razem nieszczęście, sędziowie w KSW już tak łatwą ręką nie dają rund remisowych. Wszyscy twierdzą, że języczkiem u wagi jest trzecia runda – Mamed czy Borys? Ja się zastanawiałem nad drugą. Nie ma wątpliwości, ze pierwsza odsłona jest dla Khalidova. Moim zdaniem trzecia powinna być dla Mańkowskiego. Zastanawiam się czy sędziowie w KSW postępują już według nowych zasad punktacji. W takim wypadku uważam, że nie ma wątpliwości, że trzecie starcie dla Poznaniaka. W tej rundzie, ponad 4 minuty walki toczyło się w stójce, którą wygrał Borys Mańkowski. Mamed Khalidov obalił przeciwnika, jednak nie spowodował z tej pozycji dużego zagrożenia. Sędziowie powinni zwrócić uwagę na płaszczyznę, gdzie akcja trwała dłużej i efektywniej, czyli stójkę. Mnie zastanawia druga runda. Pierwsza moja myśl, to wygrana Mameda, ponieważ trafiał precyzyjniej, kontrolował walkę i unikał większości ciosów. Jednak następnego dnia pomyślałem, Borys Mańkowski swoimi ciosami bardziej zagroził. Nawet raz „podłączył” Mameda Khalidova, co sam Czeczen przyznał. Także w moim uznaniu, 29-28 dla Borysa Mańkowskiego. Koniec końców, w ogóle nie jestem urażony werdyktem. Pojedynek pokazał potencjał obu polskich fighterów i w mojej opinii mamy tutaj dwóch zwycięzców.

Smutna i żenująca sytuacja wystąpiła podczas wywiadów po pojedynku, kiedy Mamed Khalidov został wygwizdany. Nie ma słów na określenie tych ludzi, cokolwiek nimi kierowało. Tak się dzieje, kiedy na wydarzenie przychodzi wielka masa ponad 50 tysięcy widzów kupując tanie bilety. Czeczen powinien otrzymać wielki szacunek, a tego zabrakło. O ile po walce z Azizem kibice mogli czuć się zawiedzeni postawą Mameda, to teraz powinni go oklaskiwać z wielkimi oczami. To przywilej móc oglądać na żywo tak wysokie umiejętności w sztukach walki. Miejmy nadzieję, że nie wpłynie to na odbiór polskich kibiców przez mistrza KSW w wadze średniej.

Przechodząc dynamicznie do kolejnej sprawy. Uważam, że Mamed Khalidov zrobił bardzo dobrze opuszczając klatkę w odpowiedzi na gwizdy. Ci ludzie wtedy nie zasłużyli na słowa Czeczena. Napisałem, że mam nadzieję, że nie wpłynie to na Mameda – dlaczego? To była ostatnia walka w KSW na jego kontrakcie. Już jest głośno o zakusach dynamicznie rozwijającej się federacji ACB. Jakoś nie mam wątpliwości, że Mairbek Khasaiev jak będzie chciał, to przebije każdą ofertę finansową ze strony KSW. Jak wiadomo, wzajemne chęci właściciela ACB i Mameda Khalidova na współpracę są ogromne. Co dalej z naszym czeczeńskim mistrzem? Nie zdziwię się, jeżeli wybierze ACB, ale nie koniecznie musiałoby to oznaczać, że już nigdy nie zawalczy na polskiej ziemi. Czeczeńska organizacja witała już ze swoim produktem w Polsce, a mając takiego asa, mogliby na to zdecydować się atakując większą halę. KSW poza Borysem Mańkowskim i Michałem Materlą nie jest w stanie zapewnić większych wyzwań Mamedowi Khalidovovi. Może dla pragmatyzmu, lepiej jak Czeczen pójdzie do ACB, bo będziemy mogli go oglądać z lepszymi rywalami zza granicy? W sobotę ostatnią walkę na kontrakcie UFC toczy Vitor Belfort, który zapowiada, że będzie kontynuował swoją dalszą karierę poza organizacją Dana White’a. Mamed Khalidov kontra Vitor Belfort (po kuracji testosteronowej) brzmi nieźle, prawda? Kto prędzej doprowadziłby do tego pojedynku? KSW czy ACB?