Everton pokonał w niedzielne popołudnie 4-2 drużynę z Leicester. W tym sezonie pokazują, że są silną drużyną i Liverpool to nie tylko „The Reds”. Niebiescy mają realne szanse na udział w europejskich pucharach i z taką grą są na dobrej drodze. Duża w tym zasługa najskuteczniejszego zawodnika Premier League Romelo Lukaku.

Lider Evertonu w tym sezonie postanowił dać pretekst ekspertom do mówienia o nim: gwiazda. Może nie prowadzi swojej ekipy tak jak Jamie Vardy do mistrzostwa zapamiętanego na dziesiątki lat. Jednak do ważnej sprawy dla całego środowiska skupionego wokół klubu. Nie będzie to łatwe zadanie, ale także nie takie z cyklu „Mission impossible”. Co prawda po minionym meczu tracą tylko 3 punkty do Manchesteru United, który jest na miejscu premiującym udział w Lidze Europejskiej. Lecz Everton ma rozegranych o dwa mecze więcej. Nie ulega wątpliwości, że są na fali. Patrząc na formę z ostatnich 10 meczów, plasują się w ścisłej czołówce. Sama wygrana z Leicester powinna świadczyć o ich dyspozycji. Kibice śledzący piłkę nożną na bieżąco wiedzą, że Lisy to już nie ta sama drużyna z pierwszej części sezonu.

https://www.youtube.com/watch?v=eBMmETSSIKU

Romelo Lukaku w dzisiejszym meczu zdobył dwa gole, podwyższając tę liczbę w całym sezonie do 23. Przy okazji tego meczu Belg pobił 52-letni rekord. Było to ósme spotkanie z rzędu na Goodison Park ze zdobytym golem przez tego napastnika. Rekord należał do Freda Pickeringa, a został ustanowiony w 1965 roku. Piłkarz Evertonu został także pierwszym od czasu Gary Linekera, który od 30 lat zdobył więcej niż 20 goli. Jego rekordy z tego sezonu można wymieniać i wymieniać. Z najważniejszych indywidualnych osiągnięć warto nadmienić, że jest na dobrej drodze do zdobycia Złotego Buta. Pierwszego w historii Evertonu. Lukaku jest bohaterem niebieskiej części Liverpoolu i może im dać jeszcze więcej radości, prowadząc swój zespół jako niezaprzeczalny lider w górę najlepszej ligi w Anglii. Jego kontrakt jest ważny do 2019 roku. Jednak już się mówi, że zwrócił na siebie uwagę większych klubów i jego transfer jest właściwie przesądzony. Sam zainteresowany nie wypowiada się na ten temat, ale brak przedłużenia umowy może mówić sam za siebie. Belg może dać swoim aktualnym kibicom wiele szczęścia, żeby zaraz doprowadzić ich do wielkiego smutku. Z drugiej strony można znaleźć w tej sytuacji pozytyw. Działacze Evertonu mogą zawołać za swojego gwiazdora duże pieniądze. Podobno Chelsea jest bardzo zdeterminowana, żeby pozyskać ponownie Lukaku. Brytyjskie media piszą nawet o kwocie 70 mln funtów. W przypadku potencjalnego udziału w pucharach europejskich jest to kwota, za którą można by się pocieszyć po stracie Belga i uzupełnić skład na miarę wyższych ambicji.

Everton zakończył wspaniałą passę Leicester, którzy od czasu przejęcia posady trenera przez Shakespeara grają fantastycznie. Można się zastanawiać czy Lisy nie grały już z myślą o ćwierćfinałowym meczu w Lidze Mistrzów w środę. Jednak to nie umniejsza klasy drużyny z Liverpoolu, która zachowuje szansę na pierwszą szóstkę.

Lukaku w barwach EvertonuNa ile realna jest walka o pierwszą szóstkę ekipy „The Toffees”? Przeanalizujmy z jakimi przeciwnikami będą musieli się jeszcze mierzyć. Kolejno Burnley, West Ham, Chelsea, Swansea, Watford, Arsenal. 4 z 6 przeciwników jest w tabeli niżej niż Everton. Patrząc na aktualną dyspozycję Niebieskich, można założyć, że wygrają te spotkania. Arsenal ma tyle samo punktów w Premiership, lecz rozegrał 3 mecze mniej. Dyspozycja ekipy Arsena Wengera nie napawa ich kibiców optymizmem. Przy obecnej formie można uznać za faworyta Everton. Chelsea to lider Premier League, który idzie pewnie po trofeum. Abstrahując od swojej znakomitej formy, piłkarze „The Toffees”  muszą także liczyć na potknięcia ekip przed sobą. Misja do wykonania, jednak ustawiona na poziomie trudnym.