Czerwone Diabły zremisowały 1:1 z Evertonem, dzieląc się punktami po raz 12. w bieżącym sezonie Premier League. Dzisiaj swój mecz rozgrywa Manchester City i jeśli wygra, to zespół Jose Mourinho będzie tracił już 5 punktów do strefy, gwarantując udział w eliminacjach do LM.

 

„The Special One (point)” – więc w dosłownym tłumaczeniu „wyjątkowy jeden punkt”. Tak angielskie media zabawiły się z przydomkiem Mourinho, który przecież nazywa się „Wyjątkowym”. Wszystko za sprawą 12. remisu w rozgrywkach ligowych, który niesamowicie musi irytować kibiców United.

https://twitter.com/daria_utf/status/849371045962412035

Na taką passę składa się naprawdę wiele czynników. Zacznijmy od tego, że czterech z pięciu najskuteczniejszych zawodników MU strzeliło tylko jedną bramkę więcej od Zlatana – najbardziej bramkostrzelnego piłkarza. W konsekwencji Czerwone Diabły mają najmniej strzelonych goli z pierwszej siódemki Premier League.

  1. Ibrahimović – 16
  2. Mata – 6
  3. Mchitarjan 4
  4. Pogba – 4
  5. Rashford – 3

Mimo większej liczby remisów niż zwycięstw, Mourinho statystykami i tak się broni. Mecz z Evertonem był jego 50. w roli szkoleniowca United i w ciągu tych 50 spotkań poradził sobie najlepiej ze wszystkich dotychczasowych trenerów klubu. Nie licząc Ernesta Magnall’a – były to jednak inne czasy (1903-1912).

To wszystko jednak okaże się niczym, jeśli byli mistrzowie Anglii po raz kolejny nie awansują do Champions League. Po odejściu na emeryturę legendarnego Sir Alexa Fergusona klub z Manchesteru to takie zagubione owieczki, które nie mogą znaleźć odpowiedniego pasterza. Moyes czy van Gaal zawiedli, Mourinho niby radzi sobie dobrze, ale zespołowi nadal wiele brakuje do ideału.

Wypadałoby teraz ponarzekać trochę na formę Paula Pogby, tylko ile można? Widać, że Francuz bardzo chce grać dobrze, tylko coś po prostu nie gra. Nie będzie krzty kłamstwa w teorii, że pomocnikowi brakuje szczęścia. W meczu z The Toffees trafił w poprzeczkę,
w którą trafiał po kilka razy w poprzednich starciach.

https://twitter.com/UTDHD/status/849356481459884032

Atmosfera w klubie wydaje się dobra, choć irytacja rośnie z każdym kolejnym remisem. Mourinho słynie z ciętego języka i ciężkiego charakteru, o którym przekonuje się właśnie Luke Shaw. Anglik w obecnym sezonie prawie nie gra, a na dodatek co jakiś czas słyszy niepochlebne, publiczne wypowiedzi portugalskiego szkoleniowca na swój temat.

On musi zmienić swój umysł. Ma warunki fizyczne, dynamikę, technikę, ale nie może grać moim umysłem. Nie mogę nawet porównać jego zaangażowania na treningach z Youngiem, Darmianem czy Blindem – powiedział ostatnio „The Special One”.

Z byłym trenerem Chelsea lepiej nie zadzierać. Wystarczy spojrzeć na teraźniejszego ulubieńca Portugalczyka, Juana Mata, który kiedyś został brutalnie usunięty ze składu „The Blues”, a następnie sprzedany. Hiszpan dostosował się do zaleceń trenera i ma z nim dobrze. Jak widać z Mourinho da się dogadać – trzeba tylko chcieć i rozumieć jego podejście do futbolu.

Manchester we wczorajszym meczu dość kuriozalnie stracił pierwszą bramkę. Nie można powiedzieć, że Everton był stroną dominującą. Goście raczej się bronili i próbowali kontrować. Bramka padła po stałym fragmencie gry. Remis w doliczonym czasie gry uratował Ibra, strzelając bramkę z rzutu karnego. W ogóle, tempo spotkania nie było zabójcze. Tak, to są właśnie te mecze co 3 dni.

Tym sposobem każde kolejne starcie będzie dla United arcyważne. Zagrają oni kolejno z Sunderlandem, następnie w hicie kolejki z Chelsea, później potencjalny spacerek z Burnley i kolejna bomba z Manchesterem City.

Nie ma tu miejsca na kalkulację, Czerwone Diabły muszą wygrywać mecz po meczu, jeśli liczą na powrót do Wielkiej Czwórki Premier League. Istnieje jednak wyjście alternatywne, w którym podopieczni Mourinho wygrają Ligę Europy, co z automatu umożliwi im grę w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. Jednak jeśli kogoś to przekonuje, to proszę sobie przypomnieć pierwsze zdanie tego akapitu.