Mundial za pasem, ale hiszpańskie kluby wcale w tym czasie nie próżnowały. Kto zmienił trenera, a kto pozyskał ciekawych graczy? Kto pożegnał się z klubem, a kto dotychczasowy zespół może opuścić? O tym dowiecie się z tego podsumowania, w którym przedstawiamy najciekawsze poczynania klubów Primera Division przed sezonem 2018/2019!

Athletic Club

Los Leones zamierzają poprawić wyniki z poprzedniego sezonu i obecną kampanię zakończyć wyżej w tabeli. Pierwszymi krokami, jakie podjęli działacze baskijskiego klubu, było sprowadzenie zarówno trenera, jak i wzmocnienie kadry. Szkoleniowca nie musieli szukać zbyt daleko, bo pracę w klubie otrzymał Eduardo Berizzo, którego możecie kojarzyć z tego, że do grudnia ubiegłego roku prowadził Sevillę FC.

Dodatkowo działacze Athletic postanowili dokonać kilku zakupów, a dokładnie czterech, jednak tylko jeden z nich jest wart poświęcenia większej uwagi. Mowa tu o Yurim Berchiche, który w poprzedniej kampanii ligowej występował w barwach PSG. W paryskim klubie zagrał łącznie aż 30 meczów, a jego dorobek to dwie bramki i pięć asyst. Jak na lewego obrońcę jest to dobry wynik, a kibice La Liga mogą Yuriego kojarzyć, bo Hiszpan występował już w Primera Division w Eibarze i Realu Sociedad. Do Basków dołączył również Ander Capa, który opuścił sąsiedni SD Eibar, a za jego transfer Los Leones wyłożyli 3 miliony euro.

Atletico Madryt

Prawdopodobnie najbardziej „aktywny” klub od zakończenia zeszłego sezonu. Co takiego się działo? Zaczęło się od bomby, której lont tlił się już od kilku miesięcy za sprawą Antoine’a Griezmanna. Francuz miał opuścić stołeczne miasto Hiszpanii i przenieść się do stolicy Katalonii – Barcelony. Napastnik targał wszystkich za uszy i wodził za nos, a jego decyzja miała zostać ogłoszona już przed startem mundialu. Ostatecznie swoją decyzję przekazał za pomocą mediów społecznościowych. Griezmann nagrał film, w którym przekazał decyzję o swojej przyszłości, a realizacją tego przedsięwzięcia zaabsorbowany był pośrednio Gerard Pique. Koniec końców były zawodnik Realu Sociedad postanowił pozostać w Atletico Madryt, a stołeczny klub rozpoczął transferową ofensywę.

W planach pozyskania zawodników pojawili się Thomas Lemar z AS Monaco oraz Rodri z Villarrealu. Obu udało się pozyskać, a koszt obu operacji został zamknięty w około 90 milionach euro. To tyle jeśli chodzi o wydatki, jednak z klubem pożegnało się jeszcze kilku zawodników. Atletico opuścili Diego Jota za 14 milionów euro, który podpisał kontrakt z Wolves (w poprzednim sezonie przebywał tam na wypożyczeniu) oraz Pierre Kunde za 7,5 milionów euro, a klubem pozyskującym okazał się niemiecki FSV Mainz.

Warto przypomnieć, że w koszulkach Rojiblancos nie ujrzymy już Fernando Torresa oraz Gabiego. Ten drugi był wciąż grającą legendą klubu i był niejako symbolem Cholismo. 34-letni Hiszpan przeniósł się na piłkarską emeryturę do katarskiego Al Sadd.

FC Barcelona

Transferowy marazm? Można tak powiedzieć, chociaż z drugiej strony warto pamiętać, że Barca przez oba poprzednie okienka transferowe wydała masę pieniędzy. Do klubu powrócili zawodnicy, którym pokończyły się okresy wypożyczeń, jednak trzeba pamiętać, że żaden z nich nie zagrzeje miejsca w kadrze Dumy Katalonii. Do Barcelony powrócili Marlon z Nicei, Rafinha z Interu, Munir z Alaves, Douglas z Benfiki i Deulofeu z Watfordu. Ten ostatni jest jedynym graczem, który klub już znalazł, bo 24-letni Hiszpan powrócił tam, gdzie przebywał na wypożyczeniu, a Blaugrana zarobiła na jego transferze 13 milionów euro. Wśród zawodników, którzy potrzebują zmiany klubu trzeba dodać również Aleixa Vidala, ponieważ nie mógł liczyć na dużą ilość minut w stolicy Katalonii. Niepewny udział w przyszłym sezonie w brodowo-granatowej koszulce dotyczy również Paco Alcacera, Lucasa Digne’a oraz Yerry’ego Minę.

Warto przypomnieć, że z Dumą Katalonii pożegnał się Andres Iniesta, który był wychowankiem Barcy. 34-letni Hiszpan opuszcza Camp Nou i od nowego sezonu będzie występował w japońskim Vissel Kobe. Życzymy powodzenia!

Girona FC

Ubiegłoroczny beniaminek nie próżnował na rynku transferowym i postanowił wykupić zawodników, którzy w ubiegłym sezonie występowali w katalońskim klubie w ramach wypożyczenia. Efekt? Johan Mojica oraz Marc Muniesa. Kolumbijczyk został wykupiony z Rayo Vallecano za pięć milionów euro, a za taką samą kwotę do Girony przeszedł Muniesa, który w ostatnim czasie był zawodnikiem Stoke City. Z klubem pożegnał się Pablo Maffeo, który był jednym z ciekawszych zawodników katalońskiego klubu. 20-letni prawy obrońca powrócił z wypożyczenia do Manchesteru City i od razu został wykupiony przez VfB Stuttgart za około dziewięć milionów euro.

Real Betis

Rewelacja ubiegłego sezonu? Być może, bo chyba nikt nie spodziewał się przed startem kampanii 2017/2018, że Verdiblancos przeskoczą w tabeli odwiecznego rywala i zajmą ostatecznie piąte miejsce. Efektem tego okazały się transfery klubu z Sewilli. Transfer gotówkowy to przyjście Antonio Barragana z Middlesbrough, za którego Andaluzyjczycy zapłacili jedynie milion euro. Ciekawsze transfery dokonali bezgotówkowo, bo za darmo do klubu przyszli Sergio Canales z Realu Sociedad, Takashi Inui z Eibaru, Pau Lopez z Espanyolu czy Joel Robles z Evertonu.

W przyszłym sezonie w koszulce Betisu nie zobaczymy na pewno Fabiana Ruiza, który przeszedł do Napoli za 30 milionów euro. Dodatkowo z klubem pożegnali się German Pezzella, który poszedł do Fiorentiny za dziewięć milionów euro, a Riza Durmisi podpisał nową umowę z rzymskim Lazio. W biało-zielonych barwach z powodu zakończenia wypożyczenia nie zagrają Joel Campbell (Arsenal) i Jordi Amat (Swansea).

Real Madryt

Królewscy dokonali kilku transferów zarówno zawodników, jak i trenera. Los Blancos pozyskali z Flamengo Viniciusa za 45 milionów euro, Alvaro Odriozolę z Realu Sociedad za 40 milionów oraz Andrija Łunina z Zorii Ługańsk za 8,5 miliona. W klubie ponownie zawitali Martin Odegaard i Fabio Coentrao, którzy przebywali na wypożyczeniach kolejno w Heerenveen oraz Sportingu.

Większe zamieszanie, niż przy transferach przychodzących, nastąpiło w momencie zwolnienia, a później zatrudnienia nowego trenera Królewskich. Najpierw z funkcji trenera Realu Madryt zrezygnował Zinedine Zidane, który trzykrotnie sięgnął z klubem po puchar Ligi Mistrzów, a na kilka dni przed startem rosyjskiego mundialu zatrudniono Julena Lopeteguiego, który przygotowywał kadrę Hiszpanii przed mistrzostwami świata. Funkcji na stanowisku La Roja nie utrzymał, a jego miejsce na ławce trenerskiej zajął Fernando Hierro, który w swoim czasie był asystentem Carlo Ancelottiego w Realu Madryt.

Jednak największa bomba ma spaść już w niedalekiej przyszłości, bo swoje odejście, według wielu źródeł medialnych, planuje Cristiano Ronaldo (być może odszedł przed publikacją tego artykułu). Portugalczyk miałby zmienić hiszpańską stolicę na Juventus Turyn, a Florentino Perez i Real Madryt mieliby otrzymać około 100 milionów euro za ten transfer. Sytuacja jest bardzo rozwojowa, bo notowania wartości włoskiego klubu znacznie wzrosły pomimo tego, że nowy nabytek nie został jeszcze zakontraktowany.

Valencia CF

Los Che dokonali tego, co wydawało się być nieuniknione i zakontraktowali Geoffreya Kondogbię. Świetny transfer, na którym skorzystają wszyscy począwszy na Valencii, przez Inter, a na samym Francuzie kończąc. Kwota odstępnego to około 25 milionów euro, co jak na tak udany sezon w wykonaniu pomocnika jest bardzo dobrą ceną. Do klubu trafili również Mouctar Diakhaby za 15 milionów euro, który w poprzednim sezonie grał w barwach Olympique Lyon.

Z wypożyczeń powrócili również Joao Cancelo, Zakaria Bakkali oraz Fabio Orellana, jednak tylko ten ostatni powrócił do wypożyczonego klubu na zasadzie transfer definitywnego. Chilijczyk za dwa miliony euro ponownie trafił do Eibaru. Klub z Mestalla postanowili opuścić również pozostali panowie, ale to transfer tego pierwszego jest wart więcej uwagi. Portugalski obrońca powraca do ligi włoskiej, jednak tym razem nie do Interu Mediolan. Jego grą w poprzednim sezonie zaczarowani zostali właściciele mistrza Italii, a jego zakup kosztował przeszło 40 milionów euro! Do klubu z Walencji wpłynie sporo pieniędzy, tym bardziej, że z klubem pożegnali się jeszcze Andreas Pereira, Goncalo Guedes oraz Luciano Vietto, jednak ci panowie wracają jedynie z wypożyczeń.

Villarreal

Ostatni klub, ale to nie znaczy, że najgorszy, bo Żółta Łódź Podwodna również poczarowała na rynku transferowym. W klubie zawitali Gerard Moreno z Espanyolu, Toko Ekambi z Angers oraz Funes Mori z Evertonu. W sumie za te transfery klub zapłacił około 60 milionów euro, jednak znaczną część tej kwoty pochłonął zakup Moreno, który od przyszłej kampanii ma być gwarantem wielu bramek.

Za ekwiwalent transferu zakupu Gerarda Moreno udało się sprzedać Rodriego, który poszedł dla madryckiego Atletico. Do grona tych, którzy opuścili Villarreal, dołączył również Roger Martiez, jednak ten trafił do America za kwotę około dziewięciu milionów euro.