Dzisiaj NBA rozpocznie się już o 21:30! Mało tego, będziemy mogli wybrać, które spotkanie będziemy oglądać. Ale jeśli spojrzymy dokładnie, nie jest tak kolorowo. Nie skłamię, jeśli powiem, że dzisiejsze mecze nie będą tymi z najwyższej półki. NBA zdecydowanie się nie postarała. Ale chociaż pora jest dogodna. Sprawdź kursy legalnych bukmacherów.

3 spotkania, na które przygotowałem dla Was dwa typy i oba pojedynki zostaną rozegrane o 21:30. Do dzieła!

Dołącz do grona ludzi śledzących NBA i podziel się swoją opinią -> Typy NBA – grupa dyskusyjna.

Jeśli nie masz jeszcze konta na Fortunie to skorzystaj z bonusu bez depozytu dla czytelników Zagranie. Zaraz po rejestracji otrzymasz darmowe 20 PLN na obstawianie.

baner fortuna najlepsze kursy na NBA

Oferta tylko z kodem promocyjnym: 20free

Zdarzenie: kto wygra mecz Chicago Bulls – Miami Heat 

Typ: Miami Heat

Kurs: 1.44

W tym momencie Chicago Bulls powinni być synonimem czegoś beznadziejnego. Czegoś, co się nie udaje. Czegoś, co jest najgorsze. Bo Bulls są najgorsi. W całej lidze. We wszystkim. No, może prawie we wszystkim. Ale ten zespół ssie. I to bardzo.

Przytoczę tylko parę statystyk, żeby to zobrazować:

  • bilans 3-14 – 30. miejsce w NBA
  • 4 punktów na mecz – 29. miejsce
  • 3 punktów rywali na mecz – 22. miejsce
  • 9 efektywność ofensywna – 30. miejsce
  • 2 efektywność defensywna – 24. miejsce
  • 1 bloków w meczu – 30. miejsce
  • 6 przechwytów w meczu – 27. miejsce
  • 6% skuteczność za dwa – 30. miejsce
  • 3% skuteczność za trzy – 27. miejsce
  • 6% skuteczność z gry – 30. miejsce (przedostatni Dallas Mavericks o 2% więcej)

Chicago jest już tam, gdzie mieli być od początku rozgrywek, czyli na dnie. Powoli zaczyna się pukanie od spodu. I to patrząc na ich bilans, jak i na grę tego zespołu, która pozostawia wiele do życzenia. Chyba nie ma gorszej drużyny od podopiecznych Freda Hoiberga. Dobitnie pokazała to czteromeczowa trasa wyjazdowa.

O ile w meczach z Phoenix Suns i Los Angeles Lakers mogliśmy zobaczyć jakąś walkę i rywalizację, o tyle spotkania z Utah Jazz i Golden State Warriors były kompletną katastrofą. Porażki odpowiednio 88-110 i 94-143. Nie muszę chyba dodawać, ze Bulls wszystkie te cztery spotkania przegrali.

Wszystkie oczy w Chicago są zwrócone na Lauriego Markkanena, jednak po dobrym starcie aktualnie ma problemy ze skutecznością. Fin jest najlepszym strzelcem Bulls, lecz w ostatnich 10 meczach trafia zaledwie 36.5% swoich rzutów z gry. Jeszcze gorzej to wygląda, jeśli spojrzymy na 3 ostatnie starcia – tylko 9 z 42 rzutów Markkanena znalazło trochę do kosza. Można powiedzieć, że przechodzi problemy typowe dla pierwszoroczniaka.

W ostatnich dziewięciu spotkaniach podopieczni Freda Hoiberga zwyciężyli tylko raz z Charlotte Hornets, dla których była to szósta przegrana z rzędu.  Nie wygląda to zbyt ciekawie.

Obie drużyny spotkały się już raz w tym sezonie. Wtedy górą byli gracze ze słonecznej Florydy, przerywając trzech porażek. Teraz nastroje w Miami Heat są zupełnie inne, bo zespół jest dużo lepszej dyspozycji niż wtedy.

Wszystko zaczęło się… od przerwania passy. Tym razem zwycięstw.

Po przegranym meczu z Indiana Pacers 95-120 w szatni Heat na pewno nie było przyjemnie. Eric Spolestra na konferencji prasowej był bardzo, ale to bardzo zły. A rzadko pozwala sobie na okazywanie emocji. Jednak to zaprocentowało w następnym spotkaniu z Boston Celtics. Pamiętamy, że Celtowie mieli wtedy 16 wygranych z rzędu, ale na meczu w Miami zakończyli swoją serię.

Pojedynek z Minnesotą Timberwolves był tylko potwierdzeniem, że jest coraz lepiej. Heat wygrali 109-97, trafiając aż 19 rzutów za trzy. Może w obecnych czasach nie jest to aż takie imponujące, ale i tak moim zdaniem warto docenić ten wyczyn. Jedno jest pewne – jest coraz lepiej. Dzisiejszy rywal to chyba idealny przeciwnik, żeby dalej kroczyć po zwycięskim szlaku.

Podopieczni Erica Spoelstry mimo bilansu na poziomie 50% wygranych radzą sobie zaskakujące dobrze na wyjazdach. W ostatnich pięciu spotkaniach aż czterokrotnie okazywali się lepsi od rywali, pokonując m.in. wspomnianych Timberwolves i Washinton Wizards.

Pod znakiem zapytania stoi występ Hassana Whiteside’a, jednak nawet jego potencjalna absencja, nie powinna znacząco wpłynąć na wynik. Miami Heat z każdym mecze grają coraz lepiej i w starciu ze słabymi Chicago Bulls powinni odnieść pewną wygraną. Żary były górą w 6 z 8 ostatnich meczów między tymi drużynami. Spodziewam się, że ta tendencja zostanie podtrzymana.

KOD PROMOCYJNY: ZAGRANIE

 Jeżeli nie masz jeszcze konta na forBET, to jako użytkownik Zagranie możesz skorzystać z atrakcyjnego bonusu powitalnego aż do 650 PLN! Wystarczy, że przy rejestracji wpiszesz kod promocyjny: ZAGRANIE 

Zdarzenie: Phoenix Suns poniżej/powyżej 107.5 punktów

Typ: poniżej

Kurs: 1.80

Minnesota Timberwolves jest świeżo po jednym ze swoim najgorszych defensywnie występów w sezonie. Gracze Leśnych Wilków pozwolili Miami Heat aż na 19 trójek. W całych rozgrywkach podopieczni Toma Thibodeau pozwalają rywalom na skuteczność na poziomie 48.5%, co stawia ich na ostatnim miejscu w NBA.

Jimmy Butler jest wyraźnie zawiedziony postawą swojego zespołu w defensywie:

Nie broniliśmy nikogo przez cały rok. Inne błędy, te same błędy, musimy rozgryźć to i chcieć grać w obronie. Musimy przestać próbować po prostu iść na wymianę ciosów z rywalami, licząc, że rzucimy więcej punktów. To zaczyna się ode mnie.”

Butler dodaje jeszcze:

Musimy zacząć bronić przeciwników. To robi się absurdalne i jednocześnie smutne. Słyszałem trochę buczenia ze strony kibiców. Moim zdaniem słusznie. Jeśli nie chcemy wyjść na parkiet i grać twardo i nie robić tego, co powinniśmy, oni [kibice] nie będą przychodzić, żeby nas wspierać.”

Próbkę popisów Phoenix Suns mogliśmy zobaczyć w meczu z New Orleans Pelicans, kiedy to podopieczni Jaya Triano zdobyli zaledwie 91 oczek, grając fatalnie. W całym sezonie Słońca mają dopiero 26. efektywność w ataku.

Tym razem myślę, że gracze Wolves zepną poślady zmotywują się w końcu do gry w defensywie. W ostatnich 4 z 6 meczów rywale nie przekraczali 100 punktów. Według mnie  dzisiaj będzie podobnie. Jeśli nie zagra Devin Booker (a wszystko na to wskazuje) to nie widzę tego, jak ten atak może funkcjonować. W końcu w pierwszym meczu między tymi zespołami (wygranym przez Phoenix) 20-latek zdobył aż 35 punktów i jego nieobecność może okazać się zbyt dużym  ciosem dla jego drużyny. Nawet z Bookerem w składzie myślę, ze Timberwolves zagrają lepiej w defensywie i nie pozwolą rywalom na więcej niż 108 oczek.

Do analizy użyłem Darmowy Skarb Kibica NBA przygotowany przez naszą redakcję. Żeby mieć jak największe szanse na celny typ, warto przyjrzeć się dokładnie drużynom, ich wynikom, statystykom itd. Dzięki temu zmaksymalizujemy szansę na zysk.