Legia Warszawa górą w hicie 34. kolejki Ekstraklasy. Spotkanie na szczycie nie zawiodło kibiców. Podopieczni Jacka Magiery zwyciężyli Lecha Poznań 2:0. Dzięki wygranej awansowali na pozycję lidera w ligowej tabeli po raz pierwszy w tym sezonie. Głównym artystą tego starcia był Vadis Odjidja Ofoe.

Przed dzisiejszym meczem można było się spodziewać rywalizacji Hamalainen vs Robak, jednak obaj Ci zawodnicy rozpoczęli spotkanie na ławce. Walka zapowiadała się pasjonująco, ponieważ od momentu wprowadzenia reformy ESA 37, obie drużyny mierzyły się w tej fazie rozgrywek trzykrotnie. Za każdym razem zwycięzca bitwy zostawał później mistrzem Polski.

Przy wypełnionym po brzegi stadionie Legia ruszyła na rywala jak łowca na zranioną ofiarę. Wysoki pressing oraz dobra organizacja gry w defensywie przyniosła pierwszą bramkę. Jacek Magiera z pewnością nakreślił swoim piłkarzom plan, by grać długie piłki za plecy obrońców. Defensorzy Lecha mieli z nimi ogromne problemy. Już w siódmej minucie znakomite dogranie wykorzystał Vadis Odjidja Ofoe. Opinie w środowisku piłkarskim, co do postawy Matusa Putnockiego w tej sytuacji są podzielone. Moim zdaniem za takie strzały trzeba doceniać zawodnika ofensywnego, a nie obwiniać goalkeepera. Belgijski playmaker przerasta Ekstraklasę swoimi umiejętnościami. Po raz kolejny masakrował przeciwników dryblingami. Pierwsza połowa to była totalna dominacja Legii. Lech jako zespół był totalnie bezproduktywny, być może zaważyła na tym szybka bramka, po której goście nie mogli się pozbierać. Ekipa z Poznania mogła być zadowolona, że do przerwy stracili tylko jednego gola.

Obraz meczu zmienił się po przerwie. Legia oddała pole gry, a podopieczni Nenada Bjelicy przejęli posiadanie piłki. Na skrzydle szarpał Maciej Makuszewski, jednak nic z tego nie wynikało. Po kwadransie na boisku zjawił się Marcin Robak. Najlepszy strzelec zespołu z pewnością był rozczarowany posadzeniem na ławce. Szkoda, że wszedł tak późno, bo Dawid Kownacki nie spełnił pokładanych nadziei. Z Robakiem w ataku Lech od pierwszej minuty wyglądałby dziś dużo lepiej, ponieważ gorzej być nie mogło. W 65. minucie koronkową akcję przeprowadzili gospodarze. Rozpoczął ją Ofoe, który znakomitym no-look passem uruchomił Radovica. Serb wyłożył piłkę Guilherme. Brazylijczyk nie trafił do siatki, tylko dzięki znakomitej interwencji Jana Bednarka. Po kilku minutach groźnie było po rzucie wolnym Thibaulta Moulina, tym razem górą bramkarz Lecha. Co się odwlecze to nie uciecze. Kolejne podanie przeszywające defensywę Kolejorza doszło do celu. Obrońcy i pomocnicy nie wyciągnęli wniosków i zostali skarceni. W sytuacji sam na sam znalazł się Michał Kucharczyk. Skrzydłowy gospodarzy zachował się jak rasowy snajper, przerzucił piłkę nad Putnockim i zdobył gola głową. Ta bramka potwierdziła dominację i wyższość Wojskowych w tym meczu. Do końca starcia nie wydarzyło się już nic ciekawego. No chyba, że za takie wydarzenie uznamy pierwszy celny strzał gości, który miał miejsce w …86. minucie.

Vadis Odjidja Ofoe to zdecydowanie najlepszy zawodnik tego spotkania. Bawił się z obrońcami przeciwnika, którzy nie wiedzieli jak temu zapobiec. Co ciekawe pierwszą stratę w tym meczu zaliczył w..79. minucie, jednak zapewne wynikało to ze zmęczenia. Belg był dziś dosłownie wszędzie. Obecność tego gracza w polskiej Ekstraklasie to coś, z czego musimy czerpać, ile tylko możemy. Przyjemność z oglądania go jest niesamowita. Przerasta ligę o klasę, ponieważ ma ogromny luz w grze. Nic dziwnego, że przed laty Everton oferował za niego 10 milionów funtów. Po sezonie z pewnością będzie bardzo mocno rozchwytywany. Już zimą nie brakowało chętnych, ale Legii udało się go zatrzymać, co może być ich największym zwycięstwem w kontekście walki o mistrzostwo. Prawdopodobnie zostały mu już tylko trzy mecze. Szkoda, bo jest to zawodnik, jakiego nie było na naszych boiskach od lat.

Jacek Magiera: Cieszyliśmy się dziś grą i dominowaliśmy w tym spotkaniu. Chcieliśmy od początku narzucić swój styl gry zgodnie z tym co mówiliśmy na odprawie. Strzeliliśmy szybko bramkę na 1:0 po ładnej akcji co pozwoliło nam kontrolować mecz. Druga połowa była już jednak bardziej wyrównana, nie było już tyle akcji z obu stron natomiast cieszy fakt, że rezerwowi przesądzili o losach rywalizacji. Michał Kucharczyk strzelił kapitalną bramkę na 2:0 po fantastycznym podaniu Jodłowca. Najważniejsze jest teraz aby zachować koncentrację. Jesteśmy liderem po raz pierwszy, nasza praca na pewno nie poszła na marne.

Nenad Bjelica: Gratulacje dla Legii, wygrali zasłużenie. Byli lepsi, mieli lepsze szanse. Mamy trzy mecze i chcemy je wygrać. Oni mają zawodnika, który nie pasuje do tej ligi. To Vadis Odjidja Ofoe, on robi różnice na boisku, jest bardzo dobry, szybki, technicznie perfekcyjny. Nie wiedzieliśmy, jak grać przeciwko niemu, był dziś najlepszy na boisku.

 

W dzisiejszej rywalizacji Lech nie wyglądał jak realny kandydat na mistrza Polski. Legia była w tym starciu zespołem o klasę lepszym. Goście zostawiali zbyt dużo wolnego miejsca przeciwnikom. Ogromną swobodę miał zwłaszcza Maciej Dąbrowski, który zagrywał kapitalne piłki za linię obrony. Nie wiem dlaczego Kolejorz był dzisiaj, aż tak cofnięty i nastawiony na defensywę. Wygrywając w tym meczu mogli postawić milowy krok w kierunku tytułu, jednak nie pokazali woli zwycięzcy. Gospodarze byli dziś drużyną kompletną, nie mieli słabych punktów, znakomicie rozpracowali rywala. Belgijski magik mając sporo wolnej przestrzeni robił różnicę w ofensywie. Dziwne, że Nenad Bjelica nie zdecydował się na wystawienie gracza w formie plastra dla Vadisa. Wojskowi po raz pierwszy w sezonie wskoczyłi na fotel lidera. Teraz wszystko mają w swoich rękach, nie muszą już spoglądać na innych. Jeśli uda im się wykonać pozostałe zadania zostaną mistrzem Polski, a jest to bardzo możliwy scenariusz przy obecności w składzie takiego kozaka jak Odjidja Ofoe.