PGE Speedway Ekstraliga powoli i z pogodowymi trudnościami wchodzi w nowy sezon. Każdy analizuje składy i zastanawia się, która drużyna sięgnie po to najważniejsze żużlowe trofeum w naszym kraju. Czy liderzy podołają zadaniu, kto zrobi znaczący progres i wszystkich zaskoczy, jak dobrym uzupełnieniem będzie druga linia. Oczywiście każdy z tych elementów musi funkcjonować, lecz jak pokazywały ostatnie lata, bez solidnego młodzieżowca o złocie można zapomnieć. Juniorzy na wagę złota? Dosłownie.

W składzie meczowym drużyn znajduje się siedmiu żużlowców, z czego dwóch musi mieć status młodzieżowca, który w tej dyscyplinie trwa rocznikowo do 21. roku życia. W tym roku w swój ostatni juniorski sezon wkraczają chłopaki urodzeni w 1996 roku. Od paru lat na tych pozycjach mogą występować tylko Polacy. Prędzej dozwolony był jeden młodzieżowiec zagraniczny. Czemu tak wielka odpowiedzialność spoczywa na tych młokosach? Mówiąc o mistrzostwie, faza play-off bardzo często jest rozstrzygana różnicą zaledwie kilku punktów. W tabeli biegów jako 2. wyścig figuruje rywalizacja pomiędzy samymi młodzieżowcami. W decydującej fazie każdy pojedynczy punkt z puli 90 może być dosłownie na wagę finału lub nawet złota. Od 1:5 do 5:1 to różnica 8 punktów. Generalnie już tutaj mógłbym skończyć wyjaśnienie, dlaczego w tym sporcie atleci do 21 lat są tak ważni. Lecz na tym nie przestanę. Teoretycznie obaj juniorzy mają w sumie do objechania 6 wyścigów. Regulamin faworyzuje drużyny z wyśmienitymi młodzieżowcami, ponieważ żużlowiec z numeru 6./14. i 7./15. (juniorzy) może w dowolnym momencie spotkania zastąpić jakiegokolwiek seniora. Z tej sposobności w zeszłym roku mógł z fantastycznym efektem korzystać manager Gorzowa, Stanisław Chomski. W minionym sezonie swój ostatni rok jako młodzieżowiec miał Bartosz Zmarzlik, zdobywca brązowego medalu indywidualnych mistrzostw świata. Z kolei w drugą stronę, juniora wpisanego w programie biegów nie można zastąpić seniorem. Każdy prowadzący drużynę chciałby mieć kogoś takiego i popisywać się trafionymi zmianami za słabiej spisujących się seniorów.

Dobry junior to towar mocno pożądany. Tezę o juniorze na wagę złota bronią także same statystyki. W ostatnich dziewięciu latach finał PGE Ekstraligi zawsze wygrywała drużyna, która w tej decydującej fazie miała lepszych młodzieżowców. Mało tego, w ostatnich 5 latach najlepszy młody zawodnik mistrza Polski miał średnią punktów na bieg powyżej 2. Numery 6./14. i 7./15 języczkiem u wagi? Zdecydowanie.

Już w tym roku się mówi, że po odejściu rocznika 1995 do seniora dla młodzieżowego speedway’a nadejdą chudsze lata. Szukając tego atutu we wszystkich drużynach eksperci stwierdzają, takie czasy – każdy będzie miał z tym większy lub mniejszy problem. Ale czy aby na pewno? System rozgrywek polskiej Ekstraklasy żużlowej jest tak skonstruowany, że daje szansę nowym, młodym sportowcom na pokazanie się i progres. Może się okazać, że w tym sezonie niektórzy zadziwią i zaczną rodzić się nowe gwiazdy. Nie można patrzeć na tę kategorię przez pryzmat wyjątkowego Bartka Zmarzlika, który już właściwie w wieku 16 lat zachwycał całą Polskę.

reprezentacja u-21 zuzel 2016Po dwóch meczach Torunia wszyscy przecierają oczy ze zdumienia, jak fantastycznie prezentuje się Igor Kopeć-Sobczyński. W zeszłym sezonie był tylko tłem dla Pawła Przedpełskiego i nikt niczego po nim nie oczekiwał. Wykorzystał tamten rok na zebranie doświadczenia. W dwóch spotkaniach pokazał się z bardzo dobrej strony i już można mówić o pewnym objawieniu. Aczkolwiek kto obserwował tego chłopaka, to mógł przeczuwać, że w pewnym momencie pokaże swój potencjał. Brakowało mu pewności siebie i psychicznie bał się w niektórych momentach, jednak zaczyna się to zmieniać. Nie do ocenienia jest także praca z Robertem Kościechą nad techniką.

W tym sezonie już w pierwszym spotkaniu okazało się, jak bardzo istotny może być chociaż jeden punkt młodzieżowca. Juniorzy Gorzowa są oceniani jako jedna z najsłabszych par. Hubert Czerniawski nieoczekiwanie w jednym z biegów przyjechał do mety przed Pawłem Przedpełskim. Stal wygrała 46:44. Jeden niespodziewany punkt młodzieżowca pozwolił Gorzowianom wywieźć z Torunia zwycięstwo.

Na koniec pozwolę sobie ocenić tegoroczne juniorskie pary zespołów z Ekstraligi. W tym aspekcie najsilniejsza wydaje się być Unia Leszno. Dysponują dwoma równymi, bardzo dobrymi juniorami – Bartoszem Smektałom i Dominikiem Kuberą. Szczególnie ciekawą postacią jest młodszy, Dominik Kubera, ponieważ ma dopiero 18 lat i już po sparingach można stwierdzić, że zanotował kolejny progres. Dał o sobie znać dwa lata temu, kiedy jako nikomu nieznany 16-letni chłopak dowiózł dwie trójki w finale ligi. Co ciekawe kibice tą parą z numerów 6./14. i 7./15 będą się cieszyć jeszcze przez następne trzy lata. Trzeba pochwalić ośrodek leszczyński za szkolenie, ponieważ z powodu problemu bogactwa oddali do Torunia innego utalentowanego wychowanka, Daniela Kaczmarka, który jest indywidualnym mistrzem Polski juniorów. Przechodząc do pary toruńskiej, póki co to największe zaskoczenie In plus w ekipie Aniołów. Już prędzej wspomniałem o zaskakującej postawie wychowanka toruńskiego klubu – Igora Kopcia-Sobczyńskiego. Najlepszym polskim młodzieżowcem wydaje się być Maksym Drabik, który w zeszłym roku miał fatalną kontuzję złamania nogi, przez którą stracił dużą część sezonu. Teraz wraca głodny sukcesu, a jego uzupełnieniem będzie Oskar Bober, który szalał po pierwszoligowych torach. Jak odnajdzie się klasę wyżej? Sparta Wrocław zdecydowanie może zaskoczyć i walczyć o mistrzostwo z Drabikiem. Broniący mistrza kraju Gorzowianie nie mają powodów do optymizmu, patrząc na Karczmarza i Czerniawskiego. Chociaż mogą dowozić bardzo istotne punkty. Jednak w tym roku Stal musi polegać na równej formie seniorów i próbować wyłamać się ze statystyki mówiącej, że drużyna z lepszymi juniorami zdobywa złoto. Jednostkowo warto jeszcze wyróżnić Kacpra Worynę reprezentującego Rybnik. Ciężko jeszcze cokolwiek powiedzieć o parze Falubazu, ale będzie miała potencjał do zaskakiwania. Poza tym należy obserwować rozgrywki i wypatrywać kolejnych Pawlickich, Zmarzlików i Dudków, bo z pewnością w którymś momencie się narodzą.