Anthony Joshua znów jest najbardziej utytułowaniem bokserem w wadze ciężkiej. W sobotę w walce wieczoru Brytyjczyk pokonał Andy’ego Ruiza Jr i zrewanżował mu się za poprzednią walkę, odbierając mu tym samym pasy federacji WBA, IBF, WBO i IBO. Sędziowie jednogłośnie wskazali na Joshuę (119-108, 118-110, 118-110).

Gdy kilka miesięcy temu Andy Ruiz Jr. pokonał Anthony’ego Joshuę przez techniczny nokaut w siódmej rundzie walki to nie było wątpliwości, że jest to jedna z największych niespodzianek i sensacji ostatnich lat w boksie. Mało kto spodziewał się, że pochodzący z Meksysu szerzej nieznany Ruiz Jr. będzie w stanie w półtora miesiąca przygotować się do walki i ją wygrać. Joshua szybko otrzymał jednak szansę na rewanż, który to odbył się w dość niecodziennym miejscu, albowiem w Arabii Saudyjskiej. Obiekt do walki powstał w niecałe dwa miesiące, a na miejscu był m.in. Michael Buffer, który zapowiedział walkę i nadchodzące grzmoty.

Tych nie było dużo, choć już w dwóch pierwszych rundach obaj zawodnicy przyjęli ciosy, po których mieli rozcięte łuki brwiowe. Potem walka nieco się uspokoiła – Brtyjczyk niemal cały czas atakował prostymi, a Ruiz stawiał na to, co przyniosło mu zwycięstwo w pierwszej walce, czyli sierpowe. W ostatnich rundach wyraźnie było widać, że Ruiz Jr. opada z sił i nie ma w zasadzie szans na wyprowadzenie ostatecznego ataku, który mógłby zapewnić mu obronę tytułu. Po walce przyznał, że przybranie na wadze kilku kolejnych kilogramów nie było zbyt rozsądne. Ostatecznie sędziowie nie mieli wątpliwości kto walkę wygrał i jednogłośnie wskazali na brytyjskiego pięściarza.

Wiele wskazuje na to, że będzie trzecia odsłona tego pojedynku, o czym niedługo po zakończeniu starcia wspominał już Ruiz Jr. Z jednej strony przyznał, że powinien był lepiej przygotować się do walki rewanżowej, ale z drugiej strony wyraził nadzieję, że będzie miał kolejną szansę na odebranie Brytyjczykowi mistrzowskich pasów. Tego samego wieczoru w Ad-Dirijja walczył także Mariusz Wach, który stoczył bardzo dobrą walkę z faworyzowanym Dillianem Whyte’em. Polak zadał kilka bardzo dobrych ciosów, choć koniec końców to Brytjczyk bił regularniej i skuteczniej, za co jednogłośną wygraną nagrodzili go sędziowie (98-93, 97-93, 97-93).