Polacy na razie nie rozegrali żadnego meczu kontrolnego, ale nasi rywale grupowi owszem. Japonia zmierzyła się z Ghaną, Kolumbia z Egiptem, natomiast Senegal z Luksemburgiem. Żadna z drużyn, które będą naszymi przeciwnikami w Rosji nie wygrała meczu, a co więcej nie zdobyły nawet bramki. Przygotowaliśmy dla Was analizę tych rywalizacji. Mimo wszystko to ciągle spotkania towarzyskie, więc z wyciąganiem pochopnych wniosków należy się wstrzymać.

Senegal vs Luksemburg 0:0

Lwy Tarangi powoli wkraczają w decydującą fazę przygotowań. Po okresie ciężych treningów mieli zaplanowany sparing z Luksemburgiem, który miał być dobrym sposobem na poprawienie atmosfery oraz odpowiednie ustawienie celowników. Czy to się udało?  Zdecydowanie nie. Przeciwnika należy ocenić w ramach piłkarskich ogórków, a mimo to nie potrafili im strzelić gola. Małym wytłumaczeniem może być fakt, że rzeczywiście mają za sobą pełno fizycznych treningów i w tym starciu nie zagrał Sadio Mane, który odpoczywa po finale Ligi Mistrzów, jednak szanujmy się. Z Luksemburgiem przy korzystnych wiatrach to mogą walczyć Wyspy Owcze, a nie reprezentacja, która wybiera się na mundial z ambitnymi celami. Czego zabrakło ekipie z Afryki? Przede wszystkim chłodnej głowy pod bramką przeciwnika. Stwarzali sobie sytuację, potrafili zamknąć rywala na własnej połowie, jednak ciągle brakowało kropki nad i. Wynik poszedł w świat i może wywoływać na naszej twarzy uśmiech, ale mimo wszystko trzeba pamiętać, że to tylko sparing, z którego nie możemy wyciągać zbyt wielu wniosków pod kątem zbliżającego się turnieju.

Japonia vs Ghana 0:2

Japończycy w ostatnim czasie pod wodzą Vahid Halihodzića prezentowali się bardzo słabo. Trener zapłacił za to swoją głową, a jego miejsce zajął Akira Nishino. Pierwszym krokiem nowego selekcjonera było przywrócenie najważniejszych nazwisk. Shinji Kagawa, Shinij Okazaki oraz Maya Yoshida z powrotem znaleźli się w gronie powołanych. Nowy trener postawił sobie za zadanie wprowadzenie ofensywnego stylu gry, gdyż w ostatnim czasie Samurajowie grali tak, że oczy bolały od samego patrzenia. Pierwszym testem była reprezentacja Ghany, która miała oddać sposób gry Senegalu na zbliżającym się mundialu. Nie mamy dla kibiców tej drużyny najlepszych wieści, bo wynik 0:2 sygnalizuje cienką grę w ataku, a do tego kuriozalne błędy w defensywie. Eiji Kawashima chyba chciał wesprzeć na duchu Lorisa Kariusa i zjednoczył się z nim w bólu. Jego postawa między słupkami była krótko mówiąc amatorska. Jedynym pozytywem z tego meczu dla Japończyków jest fakt, że nie grali tak słabo jak wskazuje wynik, jednak bez bramkarza ciężko o pozytywny rezultat o czym najlepiej przekonali się fani The Reds. Łatwo było zauważyć schemat, który wprowadził nowy trener. Główną myślą taktyczną było rozgrywanie piłki w środku pola i związanie rywala. Gdy to się udało futbolówka wędrowała w boczne sektory i akcja kończyła się dośrodkowaniem. Mimo wszystko muszą nad nimi sowicie popracować, jeśli chcą grać w ten sposób, bo krótko mówiąc lepsze wrzutki można zobaczyć na polskiej B-klasie. Głównym zadaniem będzie zgranie kluczowych postaci ofensywna w postaci Usamiego, Kagawy, Hondy oraz Okazakiego może siać postrach jeśli dojdą do odpowiedniej formy. Na razie czeka ich sporo pracy, a turniej finałowy tuż, tuż. Wyścig z czasem rozpoczął się na dobre.

Kolumbia vs Egipt 0:0

Los Cafeteros swoje przygotowania do mundialu kontynuowali w pojedynku z Egiptem. Myślę, że z tego meczu możemy wyciągać najwięcej wniosków. Kolumbijczycy w starciu z Faranoami pokazali sporo jakości szczególnie w ofensywnie, jednak to nie może nikogo dziwić. Nie od dziś wiadomo, że właśnie z przodu mają najwięcej jakości, a gra tej drużyny pod batutą Jamesa może porywać kibiców. James Rodriguez, Radamel Falcao oraz Juan Cuadrado to piłkarze, o których możemy obawiać się najbardziej. Król strzelców mundialu w 2014 roku po roku grania w Bayernie wrócił do wielkiej formy i nie jest to dobra wiadomość. Gdzie szukać słabych punktów? Moim zdaniem w linii defensywnej, gdzie mieli sporo problemów z wyprowadzaniem piłki.  Wysoki pressing w meczu z tym zespołem może byc bardzo dobrym rozwiązaniem. Gdy odetnie im się od rozegrania Jamesa to mają naprawdę solidne problemy, a do tego w ich grze możemy zauważyć wiele niedokładności. Obawiam się jedynie o prawą flankę, gdzie Cuadrado robi wiatr, a u nas prawdopodobnie zagra tam Maciej Rybus, który wygląda lepiej w ofensywie. Może być naprawdę ciężko, bo przez 45 minut z Egiptem piłkarz Juve pokazał się z dobrej strony i podkreślił swoją znakomitą dyspozycję.Statystycznie zniszczyli swojego rywala, jednak w świat poszedł wynik 0:0, a to oznacza, że żaden z naszych grupowych rywali nie trafił do siatki w pierwszych sparingach.

Podsumowując, Senegal kopał się po czołach z ogórkami z Luksemburga, Japończycy zagrali całkiem nieźle, ale poprzez swojego „Lorisa Kariusa” przegrali 2:0. Pozytywnym aspektem dla Samurajów jest na pewno powrót największych gwiazd, które mogą stanowić o sile zespołu na zbliżającym się turnieju. Zdecydowanie najlepiej zaprezentowali się Kolumbijczycy, którzy pokazali Egipcjanom swoją piłkarską jakość, ale zabrakło im wykończenia. Oby tylko nie dojechali z nim akurat na mecz z naszą kadrą, bo może być bardzo niebezpiecznie. Forma Jamesa i Cuadrado to coś, co może wywoływać bezsenność u Adama Nawałki, a gdy dojdzie do tego jeszcze Falcao to naprawdę zrobi się nieciekawie. Teoretycznie na razie nie mamy się czego obawiać, jednak prawdę mówiąc wolałbym, żeby nasi rywale niszczyli po kolei przeciwników, a to zmniejszyłoby presję na zespole Nawałki. W ten sposób ona tylko i wyłącznie rośnie, bo skoro Senegal nie wygrywa z Luksemburgiem to jak może sprawić problemy naszej drużynie?! No niestety może, więc trzeba będzie uważać.