Za nami emocjonująca gala KSW 43. Walki można było oglądać w otwartej telewizji nie bez przyczyny – właściciele chcieli kreować nowego gwiazdy i z pewnością udaje im się to z Damianem Janikowskim. Na wielki podziw zasługują również młodzi i utalentowani z zagranicy – Dricus Du Plessis, Salahdine Parnasse, ale także Roberto Soldić. Kibice mogli oglądać naprawdę wysoki poziom MMA.

Zacznijmy od Damiana Janikowskiego, który wystąpił w drugiej walce od końca. Przed starciem uważałem go za faworyta, ale miałem obawy z typowaniem Polaka ze względu na niski kurs, przy czym nadal przy jego nazwisku można stawiać wiele niewiadomych. Tak naprawdę krótka walka nie odpowiedziała nam na wiele pytań, ale pokazała jedno – nie bez przyczyny to światowej klasy zapaśnicy mają najlepsze wejście w MMA. W tym aspekcie Damiana Janikowskiego można porównywać do Khabiba Nurmagomedova, Daniela Cormiera czy Bena Askrena. Wiadomo, że umiejętność posiadania zapasów na najwyższym poziomie pozwala dyktować płaszczyznę walki. Jednak co ważniejsze, ta dyscyplina sportowa daje niesamowitą motorykę, dynamikę, siłę i generalnie można wymieniać wszystkie aspekty związane z fizycznością. Czy stójka Damiana Janikowskiego stoi na najwyższym poziomie? Trudno stwierdzić z punktu technicznego, a na pewno jest tam jeszcze wiele do poprawy. Jednak na tym etapie wszystkie niedociągnięcia są przykrywane przez elementy ogólnorozwojowe. Ile w tych ciosach i kopnięciach było eksplozywności!

Gdy Damian Janikowski miał już swojego rywala w parterze, to mogliśmy być pewni, że nie pozwoli Bahatiemu nie tyle co wstać, ale zdobyć dogodną pozycję z pleców. To była dopiero trzecia zawodowa walka Damiana Janikowskiego, a już miał tak doświadczonego rywala na dobrym poziomie. Można zakładać, że brakuje mu jeszcze dużo doświadczenia, ale tutaj wielki plus przy jego karierze, że trenuje w miejscu, gdzie na co dzień ma możliwość sparowania z najlepszymi polskimi zawodnikami MMA czy nawet pięściarstwa. Na ten moment potencjał Damiana Janikowskiego jest bardzo duży. Chciałem napisać nieznany, ale niech to będzie odebrane w kontekście, czy nasz olimpijczyk dojdzie do światowej czołówki? Bo po swoich występach pozostawia nas z takimi myślami. Polak jest rzucany na głęboką wodę i osobiście miałbym ochotę rzucić go jeszcze głębiej… poproszę następne starcie Damiana Janikowskiego z Michałem Materlą. To jest pojedynek, który mnie ciekawi, a zarazem niesie ze sobą bardzo dużą wartość promocyjną.

Walka wieczoru nie mogła rozczarować fanatyków sportów walki. Naprzeciwko siebie stanęło dwóch młodych zawodników w wieku 23 i 24 lat, którzy są wielkimi prospektami z marzeniami o UFC. Nie skreślałbym tu jeszcze przegranego, ponieważ tym bardziej w MMA wspomniana ilość wiosen to dla większość zawodników dopiero początek coraz większego rozwoju swoich umiejętności. Zwyciężył Dricus Du Plessis. Andrzej Janisz powiedział – wbrew wszystkim analizom. Widocznie nie czyta Zagranie. Typowałem wygraną reprezentanta RPA i się nie myliłem trafiając kurs 2,90. Faktycznie Roberto Soldic jest jednowymiarowym zawodnikiem . Mimo to, w pierwszej rundzie „złapał” Dricusa Du Plessia. Jednak ten miał plan na ten pojedynek – wyłączył mobilność swojego rywala przez niskie kopnięcia na łydkę, próbował obalić i krążyć wokół Chorwata. Poskutkowało.  Cieszy mnie, że możemy w Polsce oglądać tak dobrych, młodych zawodników, a wielu kibiców to docenia. Mam nadzieję, że KSW rozwinie teraz tę dywizję, bo z pewnością jest potencjał w tej kategorii wagowej, gdzie jest Roberto Soldić, Dricus Du Plesis i Borys Mańkowski. Polak póki co ma przed sobą wiele wyzwań – potencjalny rewanż za sromotną porażkę oraz odzyskanie mistrzowskiego pasa. Nie będzie łatwo. Cieszy mnie, że polski mistrz w końcu dostaje takie wyzwania w rodzimej organizacji. KSW, kontynuujcie ten trend z młodymi zawodnikami z Europy, tudzież wyjątek z RPA, zamiast ściągania „emerytów” z USA czy Brazylii.

Będąc przy temacie wspaniałych transferów KSW, to trzeba się zatrzymać przy kolejnym zawodniku, który wyrasta na pretendenta. Salahdine Paransse ma zaledwie 20 lat, a walczył z Arturem Sowińskim jak weteran. Wspaniałe, wszechstronne umiejętności. Z niecierpliwością czekam na dalszą przygodę Francuza z KSW. Na koniec muszę wspomnieć o mistrzowskiej walce w wadze ciężkiej. Gala w otwartym Polsacie miała promować nowe gwiazdy i z pewnością włodarze obok Damiana Janikowskiego mieli na myśli Michała Andryszaka. Jednak Polak przegrał i to było dla mnie jedyne zaskoczenie sobotniego wieczoru. Początek walki tego nie zapowiadała, jednak zabrakło wyrachowania oraz zimnej głowy. Wydaje się, że De Fries był do pokonania, ale Anglik wykorzystał swoje doświadczenie i zwyciężył kontrolując parter. Z pewnością Brytyjczyk w przeciwieństwie do Du Plessisa czy Soldica nie porwał na tyle kibiców swoją charyzmą i stylem walki, aby mieć tutaj fanów. Nie zmienia to faktu, że mamy kolejnego zagranicznego mistrza w KSW.