Już w piątek wielki finał Mistrzostw Europy U-21. W Krakowie zmierzą się bezapelacyjnie dwie najlepsze ekipy tego turnieju – Niemcy i Hiszpania. Dla obu zespołów będzie to szansa na zapisanie się na kartach historii. W półfinale nasi zachodni sąsiedzi pokonali po rzutach karnych Anglię, natomiast gracze La Furia Roja pewnie odprawili z rozgrywek Włochów 3:1.

Albert Celades na tą imprezę zabrał ze sobą wszystkich najlepszych graczy. Skład Hiszpanów jest napakowany wielkimi gwiazdami. Na liderów wystarają z pewnością Saul i Marco Asensio. Tych dwóch graczy ciągnie grę oraz prowadzi kolegów do kolejnych zwycięstw. Zawodnik Realu skoncentrował się na magii w fazie grupowej, natomiast pomocnik Atleti błysnął w półfinale przeciwko Italii, zdobywając hat-tricka. Reprezentacja Niemiec pomimo bardzo dobrej formy, mogła być na tym turnieju jeszcze mocniejsza. Ośmiu piłkarzy, których Joachim Loew wziął ze sobą na Puchar Konfederacji spełniało kryteria wiekowe. Wśród nich są na przykład Leon Goretzka, Timo Werner czy Niklas Sule. Z nimi w składzie ten pojedynek byłby ciekawszy, aczkolwiek obecna ekipa też jest mocna, skoro doszła do finału.

Statystyki:

Historia bezpośrednich spotkań u21 w Mistrzostwach Europy:

1982 ćwierćfinały
Hiszpania 1-0 Niemcy
Niemcy 2-0 Hiszpania

2009 faza grupowa
Hiszpania 0-0 Niemcy

2013 faza grupowa

Niemcy 0-1 Hiszpania

Niemcy na ME u21
Zwycięstwo 2009
Porażka w finale 1978, 1980,1982

Hiszpania na ME u21

Zwycięstwo 1986, 1998, 2011, 2013
Porażka w finale 1984, 1996

-Hiszpania do tej pory straciła na tym turnieju tylko dwie bramki, dla porównania Niemcy wyciągali piłkę z siatki trzy razy.

-Niemcy zdobyli siedem goli na całym turnieju, La Furia Roja ma aż 12 trafień na koncie.

 

Kluczowe pojedynki:
Dani Ceballos vs Max Meyer

Zawodnik Betisu Sevilla robi furorę na tej imprezie. Prawdę mówiąc jest w lekkim cieniu Saula, który szaleje mając na koncie już pięć goli, w tym hat-trick z Italią. Mimo to młody Hiszpan rozgrywa kapitalny turniej, którym prawdopodobnie zapracuje sobie na transfer. Już mówi się o zainteresowaniu Realu i jest to bardzo możliwe. Do Barcelony nie pójdzie głównie dlatego, że kilka lat temu obrażał ten klub za pośrednictwem Twittera. W meczu z Włochami bawił się z rywalami, nie popełniał błędów, a jego rajdy i zakładanie siatek przeciwnikom były ozdobą spotkania. Max Meyer także był kluczowy dla swojej kadry w półfinale. Regulował tempo i było widać u niego dużą kulturę gry. Jako jeden z bardziej doświadczonych graczy będzie musiał wziąć odpowiedzialność za wynik na swoje barki. Celades na pewno oddeleguje do krycia go Marcosa Llorente, jednak jak pokazało starcie z Anglią, potrafi sobie radzić nawet przy dobrej opiece.

 

Gerard Deulofeu vs Jeremy Toljan

Boczny obrońca Hoffenheim był zdecydowanie najlepszym piłkarzem półfinałowego starcia z Anglią. Praktycznie grał jako skrzydłowy, raz po raz rozrywając defensywę rywala. Bardzo dobrze korzystał na współpracy z  Meyerem. Po ich akcji wpadła bramka na 1:1. Toljan dysponuje bardzo dobrą szybkością i co ciekawe potrafi grać obiema nogami. Nie robi mu różnicy czy wystąpi na lewej czy prawej obronie. Taki gracz w dzisiejszych czasach to skarb, nic dziwnego, że pyta o niego wiele drużyn, jednak pewnie skończy się to jak zawsze. Gdy jesteś bardzo utalentowanym Niemcem to na 90%  i tak wylądujesz w Bayernie. Ekipa z Monachium ma wakat na tej pozycji po odejściu Lahma, więc Jeremy wydaje się idealnym zastępcą. Kadra będzie miała z niego pożytek na lata. Deulofeu na tym turnieju jest w cieniu Asensio, który szaleje na drugim skrzydle. Od lat występy tego piłkarza są mieszane, raz gra dobrze, a w kolejnym starciu znika. Jeśli chce zostać na europejskich salonach musi wyrównać swoją formę i wyrobić regularność. Bez tego będzie mu bardzo ciężko, co pokazała przygoda w Evertonie. Z pewnością sporym minusem w jego grze jest wykończenie, marnuje dużą ilość okazji. Jak popracuje nad tym aspektem, jest materiałem na zawodnika międzynarodowego formatu. Być może uda mu się błysnąć już w finale, jednak starcia z Toljanem nie będą należały do najłatwiejszych, chyba że przeciwnik będzie częściej w ataku niż obronie.

 

Hector Bellerin vs Serge Gnabry

Od tych dwóch zawodników zależy naprawdę dużo. Gnabry rozegrał dramatyczny mecz przeciwko reprezentacji Anglii. Psuł wszysko co mógł. W pewnym momencie koledzy zaczynali go unikać, ponieważ jego gra odbywała się w formacie przyjmij-wejdź w drybling-strać. Holgate miał go rozpisanego na czynniki pierwsze. W finale jego rywalem będzie Hector Bellerin. Obaj gracze znają się bardzo dobrze jeszcze z czasów wspólnych występów w Arsenalu. Tym razem staną naprzeciw siebie, w meczu o ogromną stawkę. Prawy obrońca Kanonierów z pewnością nie zaliczy tego sezonu do udanych, stać go na zdecydowanie więcej. Euro jest dla niego trampoliną, od której może się odbić w nowe rozgrywki. Niezależnie od tego w jakiej drużyniei zagra po wakacjach, to na pewno musi przenieść dyspozycję z tych mistrzostw. Gra bardzo dobrze, nie widać go aż tak pod bramką rywala, ale jest naprawdę solidny w destrukcji. Ciężko go przejść, ponieważ dysponuje ogromnym przyśpieszeniem.

 

W spotkaniu z Anglią reprezentacja Niemiec pokazała jak istotne w ich grze jest posiadanie silnego napastnika. Najpierw bramkę zdobył Selke, nowy zawodnik Herthy. Swoją drogą miał sporo farta w tej sytuacji, gdyby się nie potknął, nie zgubiłby krycia rywala. Po przerwie zmienił go Felix Platte, młody wychowanek Schalke dał znakomitą zmianę, strzelił dwie bramki. Jedna z nich nie została uznana, gdyż sędzia odgwizdał dyskusyjnego spalonego. Jeżeli Selke będzie zdrowy to raczej on wystąpi od pierwszych minut, jednak Platte to joker w talii kart Kuntza. Hiszpanie najbardziej liczą na kreatywny środek pola, to co gra Saul i Asensio to perfekcja. Jestem pewny, że za rok będą odgrywać kluczowe role w pierwszej reprezentacji na turnieju w Rosji. Zdecydowanie przewyższają poziom tych rozgrywek i nie jest niespodzianką, że nagrodę dla najlepszego zawodnika dostanie prawdopodobnie jeden z tej dwójki. Początek należał do gracza Realu, jednak teraz na prowadzenie wyszedł pomocnik Atleti.

W tym meczu zmierzą się bezsprzecznie dwie najlepsze drużyny tego turnieju. Niemcy wycwanili się w pojedynku z Włochami i sprytnie uniknęli graczy Alberta Celadesa w półfinale. Takie zagranie im się opłaciło, znali siłę przeciwnika, z którym zagrają o złoto. W starciu z Anglią pokazali dużo słabych punktów, szczególnie na początku spotkania. W finale nie mogą sobie pozwolić na powtórkę z rozrywki. Siła tych zespołów jest porównywalna. Mimo wszystko dla mnie faworytem są Hiszpanie, którzy do tej pory nie okazali nikomu słabości. Grają pewnie, dominują i po prostu przewyższają rywali swoimi umiejętnościami. Kurs na zwycięstwo reprezentacji La Furia Roja wg ForBet wynosi 1,75.